Mój jubileusz

Mój jubileusz

(Wspomnienia byłego wykładowcy Uniwersytetu Jagiellońskiego pisane na marginesie wspomnień studenta UJ:
Jerzy Znosko – Kraków – Moja Miłość – „Alma Mater” nr. 23 , lato 2000)

W swych wspomnieniach opublikowanych na łamach miesięcznika UJ – „Alma Mater”, znany geolog prof. Jerzy Znosko barwnie opisuje wydarzenia roku 1950 kiedy to został usunięty z Uniwersytetu na podstawie absurdalnych oskarzeń. Dla młodszego pokolenia to bardzo cenny materiał obrazujący jak w latach 50-tych kształtowano kadrę naukowo-dydaktyczną UJ, jak kryteria pozamerytoryczne decydowały o dalszych losach naukowców. Niestety wspomnienia, które kończą się curriculum vitae autora od roku 1950 do dnia dzisiejszego pomijają jego dorobek w zakresie usuwania nauczycieli akademickich UJ na podstawie absurdalnych oskarzeń w latach 80-tych. Prof. J. Znosko, nie będąc co prawda pracownikiem UJ, brał jednak udział w pracach Rady Naukowej Instytutu Nauk Geologicznych UJ. Faktem jest, że brał w nich udział nie jako poczatkujący asystent, ale jako obdarzony nagrodami i tytułami otrzymanymi jak pisze ‚wbrew usilnym zabiegom działaczy partyjnych’.

Prof. J. Znosko nie wspomina Rady Naukowej ING UJ w 1984r., na którą mnie wezwano przedstawiając absurdalne oskarżenia o niechęć do prowadzenia zajęć ze studentami geologii w Tatrach. W radzie brali udzial nie tylko ówcześni pracownicy ING UJ, ale także poza-instytutowi członkowie do których nalezał również Prof. J. Znosko. Ja nie byłem wówczas czlonkiem Rady, gdyż w stanie wojennym, w 1982r. na znak protestu przeciwko wybraniu się Tow. A. Ślączki na przewodniczącego Rady, złożyłem rezygnację z funkcji Sekretarza i członka Rady.

Zajęcia w Tatrach prowadzone były dla studentów IV roku geologii i ze względu na brak tradycji w badaniach geologii Tatr w UJ miały one charakter raczej majówek o słabej treści geologicznej. Kiedy od początku lat 80-tych rozpocząłem aktywną działalność geologiczną w Tatrach organizowałem jednocześnie nieformalne wycieczki w ramach Koła Naukowego Geologów, które cieszyły się dużym powodzeniem i wkrótce kilku studentów rozpoczęło pisać pod moim kierunkiem prace magisterskie z geologii Tatr. Byli zwalniani z oficjalnych wycieczek jako, że na geologii Tatr znali się lepiej od prowadzących.

Zapewne żeby nie było kontrastu między oficjalnymi a nieoficjalnymi wycieczkami władze ING UJ wpadły na pomysł aby mnie powierzyć kursowe zajęcia nie informując mnie jednak o tym na początku roku akademickiego. Dopiero na wiosnę, kiedy zbliżał się okres przygotowania administracyjnego zajęć terenowych zostałem poinformowany o nominacji na kierownika zajęć z ok. 30 studentami. Ponieważ dotychczasowi prowadzący nie byli przewidywani do prowadzenia zajęć (odmówili udziału?) w zajęciach na moją osobę przypadałoby aż 30 studentów. Dopisano do prowadzących zajęcia fotografa i jednego starszego profesora prowadzącego zlecone wykłady w UJ. Nic mi nie było wiadomo, aby te osoby zostaly powiadomione o obowiązku prowadzenia tych zajęć. Nie wiem jak władze mogły je zmusić do prowadzenia tych zajęć. Wyglądało to na jawną prowokację i chęć organizowania farsy zajęć dydaktycznych, za co ja miałbym jako kierownik odpowiadać. W Tatrach można zgodnie z prawem prowadzić jedynie grupę 10-osobową. Prowadzenie grupy 30-osobowej to nie tylko farsa edukacyjna, ale i bezprawie. Ponadto potencjalne zagrożenie dla uczestników.

Wezwany na Radę, zjawiłem się z pismem uzasadniającym odmowę prowadzenia takich farsowych zajęć. Ponieważ moja argumentacja była zdecydowana, a argumenty ze strony władz UJ wydawały się być mierne, ówczesny prodziekan A. Radomski zarzucił mi, że ja traktuję pracowników instytutu przez ‚ku…”. Tego bylo już za wiele. Będąc na stopie koleżeńskiej z większością ówczesnych „profesorów” wiedziałem, jak często używają nieparlamentarnych określeń, w przeciwieństwie do mnie. W stanie wojennym żartowałem, że kartki na mięso wprowadzono w sposób całkowicie uzasadniony.

Rzuciłem na stół moje pismo i stwierdzając, że na takim poziomie nie będę rozmawiał wybiegłem z sali posiedzeń i następnie z Instytutu. Przez kilka dni byłem w szoku. Tymczasem zebrani pastwili się nad moją osobą, a jak się później dowiedziałem Prof. J. Znosko nawoływał aby poświęcić dobro jednostki dla dobra ogólu. W systemie komunistycznym ta zasada często była stosowana. Gnębiony przez działaczy partyjnych Prof. J. Znosko jakby im zazdrościl sukcesów w oczyszczaniu UJ z niewygodnego elementu. Ostatecznie nie zostałem jeszcze usunięty z UJ mimo domagania się tego przez ówczesne władze ING UJ. Ale los mój został przesądzony.

Fikcyjnie przeniesiono mnie do innego zakładu natężając jedynie represje, i mnożąc absurdalne zarzuty, aż do ostatecznego usunięcia mnie z uczelni w 1987 r., na mocy „prawa” stanu wojennego, z oskarżenia o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką.

Nie udało się władzom UJ usunąć mnie dyscyplinarnie, gdyż Rzecznik Dyscyplinarny zamiast wniosku o takie usunięcie stwierdził w swym dochodzeniu:
„odejście dr. J.Wieczorka uważałbym za wielką stratę dla Uniwersytetu”, „świadectwo, które wystawiają dr J.Wieczorkowi jego młodsi koledzy, a także studenci jest takie, jakiego mógłby sobie życzyć każdy nauczyciel akademicki”

Moi studenci i młodsi pracownicy nauki jednoznacznie oceniali i oceniają do dnia dzisiejszego tamte wydarzenia, co można zilustrować za pomocą kilku cytatów z ich bezskutecznych pism:
„takie metody postępowania z pewnością nie wprowadzą godnie nauki polskiej w XXI wiek”.
„..dr Wieczorek uczył nas rzetelności i uczciwości naukowej oraz postaw nonkonformistycznego krytycyzmu naukowego..”
„dr Józef Wieczorek był dla nas wzorem nauczyciela i wychowawcy”.
„Pod jego wpływem geologia stała się dla jego wychowanków nie tylko przyszłym zawodem, ale życiową pasją”

Wspomnę tu, że moja teczka personalna w 1987 r. kończyła się na roku 1980 r. a UJ wysyłał opasłe tomy w mojej sprawie do Warszawy. Do dnia dzisiejszego moje akta personalne są wyczyszczone z niekorzystnych dla UJ materiałów, a raport Rzecznika Dyscyplinarnego został „zaaresztowany”. Do dnia dzisiejszego nie mogę powrócić na uczelnię.

Z okazji Jubileuszu Akademii Krakowskiej zostały wydane dwie publikacje: „Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1975-2000” i „Publikacje pracowników Instytutu Nauk Geologicznych UJ 1945-99. Zestawienie bibliograficzne” pod redakcją W. Zuchiewicza, których treść daleko odbiega od prawdy. Z mojej działalności edukacyjnej nie zostało w nich więcej niż 20%. Nie bardzo wiadomo na jakiej podstawie te ‚publikacje’ powstały, jako że władze UJ twierdzą, że brak jest świadków wydarzeń, które miały miejsce w ostatnim ćwierćwieczu w ING UJ. Zapewne powstały dla historyków aby ci mogli czerpać wiedzę tylko z falszywych baz danych.

Porównanie moich wspomnień z tekstem wspomnień Prof. J. Znoski może być pouczające. Studenci nie zawsze odgrywali negatywną rolę w historii UJ. Czasami wlaśnie studenci stawali na gruncie obrony podstawowych wartości uniwersyteckich. Krzywdy wyrządzane przez studentów są zazwyczaj nieproporcjonalnie mniejsze od tych, które mogą wyrządzić profesorowie. Profesor mógł obronić asystenta załatwiając mu jakieś miejsce pracy, studenci takiej możliwości nie mieli w stosunku do swojego nauczyciela usuwanego przez profesorów. O niecnych postępkach studentów chętnie informują media, niecne postępki „profesorów” są ukrywane. Widać też, że pokrzywdzeni przez los chętnie biorą udział w akcjach krzywdzenia innych, ale o tym „zapominają”.

Gloszona przez Prof. J. Znoskę zasada „poświęcić dobro jednostki dla dobra ogółu” nie zawsze dobrze ogółowi wychodzi, chociaż trudno się do tego przyznać. Jeśli coś nie idzie dobrze, to najlepiej obecnie uzasadniać to brakiem dopływu pieniędzy z kieszeni podatnika, jak to wynika ze Stanowiska Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego w sprawie finansowania szkolnictwa wyższego i nauki przyjętego na posiedzeniu w dniu 24 maja 2000 r., w którym czytamy: „W następstwie tego [obniżające się nakłady finansowe] doszło do niebezpiecznego osłabienia tempa pracy naukowej oraz rozwoju zwłaszcza młodszej kadry naukowej, do obniżenia poziomu nauczania w szkołach wyższych, do nadszarpnięcia więzi kadry nauczającej ze studiującą młodzieżą.Senat wyraźnie oszukuje społeczeństwo nie chcąc się przyznać, do swojej wybitnej roli jaką w tym procesie odegrał i nadal odgrywa. Niestety Senat nie chciał i nie chce iść za rozsądnym głosem studentów.

W ten sposób nie można zbudować korporacji nauczanych i nauczających jaką winien być uniwersytet. To zła prognoza dla uniwersytetu na nowe milenium.

UWAGA: Tekst został przekazany do Redakcji „Alma Mater” 28.11.2000r. niestety nie ukazał się ze względu na działanie cenzury prewencyjnej. Redakcja „Alma Mater” zamieszcza jedynie artykuły promujące UJ, a nie te w których pisze się prawdę (niekiedy gorzką) o UJ. Tym samym prawdziwe oblicze uczelni ukrywane nie jest znane społeczeństwu. Internet jest jedyną szansą aby tekst mógł zaistnieć.

P.S.
W dniu 31.03.2003 r. otrzymałem pismo p. Jolanty Bednarczyk (USA)
„Drogi Panie Doktorze,
(…) Był Pan jedną z najważniejszych osób, które pokazały mi na czym polega nauka i zaszczepiły we mnie dozgonną miłośc do geologii (ja wiem że wyrażenie takie to „cliche” najwyższej miary, ale najlepiej oddaje przesłanie moich słów). Nigdy nie zapomnę wykładów geologii historycznej, nigdy nie zapomnę seminariów magisterskich i nigdy nie zapomnę wycieczek (dzięki którym miałam/mieliśmy możliwość zobaczyć i zrozumieć o wiele więcej niż zakładał tak zwany program).
Nie wiem czy się Pan orientuje że stworzył Pan – Szkołę Wieczorka – i wie Pan doskonale kto się do niej zalicza. Czy ludzie ci z takich czy innych powodów nie kontynuowali kariery geologicznej, to już inna sprawa, ale niech mi Pan wierzy każdy z nas uważa/ł Pana za swojego Ojca naukowego.”

Ten list pokazuje na czym polegał mój negatywny wpływ na młodzież akademicką. Do tej pory nie mogę mieć z nią styczności. Przez kilka lat pracowałem w z jednym z nomenklaturowych instytutów PAN gdzie „kolaborowałem” (dla chleba) i konspirowałem (dla nauki). Obecnie i to nie jest możliwe. Ale to sprawa na osobny tekst, a może i książkę.

Józef Wieczorek

Advertisements

Odpowiedzi: 18

  1. […] wszystkim stania na straży bezpieczeństwa studentów – opisane w tekście pod adresem : https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/moj-jubileusz/,  który niestety  został zignorowany przez Redakcję Alma Mater, a dokumentacja wydarzeń […]

  2. […] przed obecnymi i mnie grożącymi ekscesami młodzieży, pomijając ekscesy profesorii np. Mój jubileusz https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/moj-jubileusz/nader w historiach akademickich dotkliwe, ale […]

  3. […] Jako opiekun koła naukowego geologów prowadziłem wiele wyjazdów terenowych, na które ‚profesorowie’ wcale się kwapili ( w końcu za to nikt nie płacił). Nie dało się tego ścierpieć, więc oskarżano mnie o niechęć do prowadzenia zajęć ze studentami ( bo ich prowadzenie w nadmiarze było dowodem na ‚niechęć’) czego apogeum nastąpiło przed 30 już laty kiedy rada ‚naukowa’ z udziałem profesorii także pozainstytutowej oskarżyła mnie o niechęć do prowadzenia zajęć w Tatrach, których nie chcieli/nie potrafili prowadzić inni pracownicy (tych którzy prowadzić nie chcieli, nie byli w stanie, nikt o nic nie oskarżał) a ja bezinteresownie, bezpłatnie prowadziłem w ramach koła naukowego. ( Mój jubileusz.https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/moj-jubileusz/). […]

  4. […] ‚ „takie metody postępowania z pewnością nie wprowadzą godnie nauki polskiej w XXI wiek’ https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/moj-jubileusz/ profesorowie zamiast godności – wybierali nicość i taką naukę w Polsce do XXI wieku […]

  5. […] ‚ „takie metody postępowania z pewnością nie wprowadzą godnie nauki polskiej w XXI wiek’https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/moj-jubileusz/ profesorowie zamiast godności – wybierali nicość i taką naukę w Polsce do XXI wieku […]

  6. […] że „takie metody postępowania z pewnością nie wprowadzą godnie nauki polskiej w XXI wiek ’(https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/moj-jubileusz/ […]

  7. […] Trzeba jednak podkreślić obojętną postawę braci solidarnościowej wobec członka – założyciela instytutowej solidarności, ustawianego na drodze do ostatecznej egzekucji akademickiej i w końcu bez protestu solidarnościowego skazanego na banicję, jak się okazuje dożywotnią. Solidarnościowy protest studencki tylko nieco ten przejrzysty obraz zaburza. (https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/moj-jubileusz/). […]

  8. […] od jubileuszu odległej, okazało się to niecenzuralne, bo zbytnio obnażało tych co w togach. [Mój jubileusz […]

  9. […] W latach 80, podobnie jak prof. Chwalba,  byłem na uniwersytecie (choć nie do końca lat 80) i widział go całkiem inaczej. Kontakty z rektorem ( rektorami) jako takie miałem, ale z POP PZPR – żadne, choć cały czas miałem na karku, a także na przeciwko ( inaczej mówiąc vis-a-vis) i towarzysza PZPR, w roli rzecz jasna dyrektora, który przez te lata i to z wyraźnym natężeniem od stanu wojennego miał wiele przeciwko mnie, czym się dzielił z rektorami, choć nie od razu skutecznie. [np. https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/moj-jubileusz/%5D […]

  10. […] Gdzie była Solidarność, gdy mnie fałszywie oskarżano a to o wulgaryzmy (bo ‚mięsem’ nie rzucałem w kontraście do oskarżających),  a to o niechęć do prowadzenia zajęć, których prowadziłem więcej i lepiej od pobierających pensje profesorskie oskarżycieli. [https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/moj-jubileusz/] […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: