ZACIEMNIENIE WEDŁUG OB. ANTONIEGO JACKOWSKIEGO

ZACIEMNIENIE WEDŁUG OB. ANTONIEGO JACKOWSKIEGO



SENAT Uniwersytetu Jagiellońskiego
ul. Gołębia 24, 31-007 Kraków

OBJAŚNIENIE do „Wyjaśnienia” dla Senatu UJ 
ob. A. Jackowskiego z dnia 22.03.1994 r. 

Wysoki Senacie Uniwersytetu Jagiellońskiego!

Moje zdekompletowane akta personalne (o czym miałem okazję się ostatnio przekonać) i fakt aresztowania materiałów z postępowania wyjaśniającego rzecznika dyscyplinarnego UJ – Doc. A.Gabrele świadczą o ubeckich metodach nadal stosowanych w UJ. 

W moich aktach personalnych znalazłem nieznane mi wcześniej tzw Wyjaśnienie” dla Senatu UJ spreparowane przez Ob. A. Jackowskiego – dziekana Wydziału BiNoZ. Właściwie winno ono nosić tytuł „zaciemnienie”, gdyż wtedy odpowiadałoby zawartym w nim treściom. Ob. A. Jackowski nie tylko w sposób tendencyjny i kłamliwy „naświetlił ” (zaciemnił) moją sprawę, ale sformułował oskarżenia jasno nawiązujące do okresu dyktatury ciemniaków. Nie jest to nic nadzwyczajnego, gdyż w swoim „zaciemnieniu” wykazał jedynie jednoznacznie, że jest analfabetą realnym (nie jest to określenie obraźliwe, lecz prawdziwe, w przeciwieństwie do sformułowań użytych przez Ob. Jackowskiego w swoim „zaciemnieniu”) co zdaje się być regułą wśród dziekanów wydziału .BiNoZ. Ob. H. Krzanowska nie była w stanie zrozumieć co to znaczy „przedstawiciel”, stąd wyznaczała w stanie wojennym „przedstawicieli” pracowników do Rady Wydziału (stąd organizowane przeze mnie protesty i konflikt z władzami UJ o czym ani słowa w „zaciemnieniu” Ob. A. Jackowskiego). Ob. C. Jura nie odróżniał pojęcia nielegalnego działacza od pojęcia „podszywacza” stąd przedstawiał (przed Społeczną Komisją Pojednawczą) jako ważny dokument władz UJ – pismo Ob. A. Gasińskiego godnie nawiązujące do metod ubeckich. Ob. A. Jackowski nie rozumie z kolei słowa anonim, twierdząc, że ANONIMOWA KOMISJA, która sfabrykowała dyskwalifikujące ją oskarżenia w stosunku do mojej osoby, anonimową nie była! (anonimowy- nie ujawniający swego nazwiska, nieznany z nazwiska- patrz Słownik języka polskiego). W swym piśmie Ob. Jackowski nie podaje ani jednego nazwiska (być może nazwiskiem jest Dziekan, jak wskazuje Książka Telefoniczna dość popularne nazwisko, ale brak jest imienia, więc jednak to też anonim). Anonimy w państwach prawa nie mają mocy prawnej.

Warto tu przypomnieć, że jako argumentu dla konieczności kierowania większej ilości środków płatniczych na konto obecnych „nauczycieli akademickich”, podaje się, że ok. 70% polskiego społeczeństwa to analfabeci funkcjonalni, których trzeba edukować, a to kosztuje. Jak wskazuje historia ostatnich lat, ci analfabeci funkcjonalni do których mam zaszczyt się zaliczać, rozumieli jednak co to znaczy „przedstawiciel”, co to znaczy „anonim”, co to znaczy „podszewka”, nie rozumiejąc jednakże „przedstawicieli” „wybitnych naukowców” i „intelektualistów” w stylu Ob. A. Jackowskiego (czy innych dziekanów Wydziału BiNoZ, czy Tow. A. Ślączki, czy Ob. A.Radomskiego, czy im podobnych) pogrążonych w analfabetyzmie realnym. Domaganie się większej ilości pieniędzy dla utrzymania dożywotnio panujących analfabetów realnych jest zwykłym oszustwem, które winno być ścigane przez właściwe organa.

Ob. A. Jackowski zarzuca mi posiadanie rozwiniętego poczucia własnej wartości (co za hańba!) Nie będę odrzucał tego zarzutu i udowadniał, że jestem kundlem, gdyż w swoim życiu się nie skundliłem, również w ciemnym okresie stanu wojennego, w przeciwieństwie do wielu „wybitnych uczonych”, „intelektualistów” czy „działaczy opozycji” ( w stosunku do prawdy), dla których skundlenie się stanowiło trampolinę do obejmowania kolejnych stołków. Mam pełną świadomość, że przedkładając poczucie własnej wartości nad kundlizm, pozbawiłem się szans na oficjalną karierę w skundlonej strukturze krakowskiej wszechnicy. Zawsze bym postąpił tak samo. Zarzut posiadania rozwiniętego poczucia własnej wartość jasno wskazuje co jest rozumiane jako największe zagrożenie dla całego uniwersytetu o co mnie oskarżał Ob. A. Koj (pełna analogia do okresu dyktatury ciemniaków).

Ob. A. Jackowski zarzuca mi, że nie akceptuję innych „ocen”. Jest to najprawdziwsza prawda, gdyż „oceny” stanowiące całkowite zaprzeczenie rzeczywistości, często oparte na „demokratycznym” przegłosowaniu zmiany faktów, uważam za padół moralny „intelektualistów” z UJ ( i nie tylko z UJ). Stwierdzam, że to nie ja aresztowałem ocen „intelektualistów” przez młodych pracowników nauki, ani ocen pracowników ING UJ dokonanych przez studentów w okresie Solidarności. Jasne jest kto rutynowo nie akceptuje niekorzystnych, a zgodnych z prawdą ocen!

Moralnej oceny tych faktów Ob. A. Jackowski w swym „błyskotliwym” wywodzie nie podaje. Ob. Jackowski zataił przed Senatem zarówno protesty studentów i młodych pracowników przeciwko haniebnym poczynaniom władz uczelni, zataił też ogólnopolskie „rady naukowe” organizowane dla wykazania mojej niechęci do działalności edukacyjnej 

(żaden z „najwybitniejszych” polskich geologów nie udał się ze studentami w Tatry, uczyniłem to tylko ja, więc zostałem zdyskwalifikowany ubeckimi metodami przez strażników jedynie słusznej postawy moralno-etycznej). 

Bo Ob. Jackowski nie podaje niewygodnych dla UJ faktów w swoim kłamliwym i pełnym nienawiści do prawdy „zaciemnieniu”. Nie można w nim znaleźć takich stwierdzeń w zaaresztowanym raporcie rzecznika dyscyplinarnego Doc. A. Gaberlego jak:
„odejście dr. J.Wieczorka uważałbym za wielką stratę dla Uniwersytetu”
” świadectwo, które wystawiają dr J.Wieczorkowi jego młodsi koledzy, a także studenci jest takie, jakiego mógłby sobie życzyć każdy nauczyciel akademicki” 
„pisma Dyrekcji ING UJ domagające się zwolnienia dr J.Wieczorka z Uczelni oceniam jako jednostronne, gdyż pomijają one drugą stronę zagadnienia tj. niewątpliwe nieprawidłowości w organizacji zajęć dydaktycznych i funkcjonowaniu ING”

„jeśli kierownik Zakładu nie ma czasu nad młodą kadrą naukową, to powinien zrezygnować z pełnienia tej funkcji”……………….. itd.

Takimi drobiazgami i ocenami Ob. A,.Jackowski nie widzi potrzeby zaprzątać głowy Wysokiemu Senatowi przedstawiając jedynie słuszną opinię, zgodną z opinią wiodącej siły narodu.

Ja Wysoki Senacie nie wypieram się, że podburzałem młodzież akademicką do kształcenia się na poziomie nauki sensu stricto, niezgodnym z poziomem reprezentowanym przez kadrę kierowniczą UJ. I za to moi wychowankowie są mi wdzięczni do dnia dzisiejszego, nawet jeśli pracują w zagranicznych placówkach naukowych. 
Twierdzenie, że Społeczna Komisja Pojednawcza wyjaśniła wystarczająco moją sprawę i nie warto się nią dalej zajmować jest równie „prawdziwe” jak twierdzenia humanitarnych obrońców praw człowieka o wystarczających wyjaśnieniach dotyczących sprawy Pyjasa (rutynowe działania SB) czy wydarzeń w 1970 r.(rutynowe działania obrońców władzy ludowej) w zamknięciu których wiele osób jest zainteresowanych. Posiedzenia Społecznej Komisji Pojednawczej wyjaśniły jedynie wielką determinację najwyższych władz uczelni i ich serwilistów w mordowaniu prawdy niewygodnej dla UJ. POJEDNANIA ZE STRONY UJ NIE BYŁO a Społeczna Komisja Pojednawcza w takim przypadku nie miała kompetencji uczynić inaczej. Jej orzeczenie w żadnym przypadku nie oznacza braku szykan ze strony uczelni, które były niewątpliwymi (chociaż aresztowanymi lub zniszczonymi) faktami a nie „wydumaniami” w języku Ob. A.Jackowskiego.

Ob. Jackowski nie podaje wcześniejszych „rutynowych” ocen mojej osoby. Nie podaje, że „rutynowa” ocena z roku 1986 r. zasadzała się na bezprawiu stanu wojennego z taką determinacją i odwagą bronionego przez Ob. A. Jackowskiego i przez władze UJ tkwiące nadal „po uszy i usta” w bezprawiu przestępczego systemu PRL.
W cywilizowanych krajach za zmienianie faktów profesorów usuwa się z katedr, ale w naszym „demokratycznym państwie prawa” cyniczny kłamiec może być prezydentem, a nawet profesorem UJ!

W piśmie jest zarzut jakoby mi chodziło głównie o to aby Senat zajmował się moją sprawą. Otóż trudno o bardziej błędne „rozumowanie”. Chodzi mi o rzeczywisty powrót na uczelnię do czego czuję się moralnie zobowiązany najwyższymi ocenami mojej działalności ze strony studentów, którzy mimo upływu 12-20 lat nadal nie zmienili swych opinii , wręcz przeciwnie. „Najlepsi z najlepszych” ( tak „skromnie” na ogół się określają ci, którzy nadal pobierają środki płatnicze z kieszeni podatnika ) niestety nie byli w stanie wypełnić luki pokoleniowej, którą sami, swoimi haniebnymi, rutynowymi, poczynaniami spowodowali, doprowadzając do katastrofalnej sytuacji w edukacji i nauce.

Uważam, że Senat winien się zajmować problemem jak zapełnić lukę, a nie jak ją tworzyć, co niestety zdaje się dominować w „pracach” senatu i jego „ekspertów” od zaciemniania spraw.

Ob. A. Jackowski twierdzi, że szykany ze strony UJ są moimi „wydumaniami” myląc jak zwykle znaczenie nieznanych mu słów. Otóż fakty a wydumania to są zupełnie różne rzeczy. 

Józek Zatłoka z Cyrwiennego twierdzi „Patrzym i widzym: to, co jest, jest i nimo prawa nie być. i dalej: Jesce i to trza pedzieć, ze jak cego nima, to znacy ze nima”. Ale tak jest wśród istot rozumnych do których ten góralski Parmenides niewątpliwie należy (patrz Józef Tischner- Historia filozofii po góralsku ). Ale na UJ jest inaczej, jak w Chinach, gdzie króluje niezawodna komunistyczna metoda postępowania „Jeśli fakty są inne tym gorzej dla faktów”. Dla „nie-szykanowania” mnie zaangażowano co najmniej kilku członków PAN i CKK, zorganizowano wiele „rad naukowych” zwyczajnych i nadzwyczajnych, zniszczono część moich zbiorów (nie w wyniku „wydumania”, Obywatelu Jackowski, lecz w wyniku „dewastacji”, zapewne w trakcie rutynowego, intensywnego poszukiwania „prawdy”!), zaangażowano rzeczników dyscyplinarnych, zaaresztowano moje teczki personalne. Wszystko to po to tylko, aby mnie nie szykanować!!! Tyle trudu, tylko dlatego aby szukać „prawdy” i okazać mi swoją chrześcijańską miłość bliźniego. Nie zmieniła nic wizyta Ojca Świętego. Ob. A. Koj przed Ojcem Świętym podnosił sprawę trudnej sytuacji świata akademickiego. Zapewne przez „skromność” jedynie nie nadmienił nic o własnych, wybitnych przecież zasługach położonych dla tej sytuacji. Przed kamerami telewizji pada się na kolana, a po ich wyłączeniu wbija się nóż w plecy ludziom nauki.

Ob. A. Jackowski nie podaje skąd wie, że departament K. Dery nie podejmował działań w mojej sprawie. Nie podaje żadnych faktów, ani też nie pisze czy z tym departamentem współpracował i dlatego jest tak dobrze poinformowany. Ob. A. Koj jasno mi mówił, że moja sprawa nie jest sprawą UJ, lecz sprawą MEN! Ob. A. Jackowski nie pisze, że Ob. A. Koj kłamał. W swym „zaciemnieniu” wyraźnie broni Ob. A. Koja, zwalając wszystko, zgodnie z zasadami stosowanymi w UJ, na tych, których już nie ma na UJ.

WYSOKI SENACIE ! Kto zniszczył, kto zaaresztował moje akta personalne w wyniku rutynowych akcji!


Wysoki Senacie Uniwersytetu Jagiellońskiego! To nie ja aresztowałem prawdę. To nie ja tworzyłem „subkulturę profesorskiej maczugi”, której przedłużeniem jest „subkultura kija bejsbolowego”. To nie ja tworzyłem lukę pokoleniową dla powstania której władze UJ położyły tak wielkie zasługi.

Wysoki Senacie! 

W Uniwersytecie Jagiellońskim nie szuka się prawdy. W Uniwersytecie Jagiellońskim prawdę się morduje. I za te zbrodnie Senat jest współodpowiedzialny.

Wysoki Senacie! Nie widzę możliwości uznania UJ za korporację nauczanych i nauczających poszukujących razem prawdy. Widzę zasadność i konieczność informowania społeczeństwa o haniebnych poczynaniach władz uczelni porażonych straszną chorobą „wściekłych profesorów”.

Józef Wieczorek – Ofiara rutynowej zbrodni dokonanej na prawdzie przez morderców prawdy i zbrodniarzy nauki oraz edukacji (w ramach nie-szykanowania)

Tekst z dnia 12/5/1998 do tej pory bez odpowiedzi ! 

A.Jackowski wykazał się jedynie dużą odwagą osobistą w kopaniu leżącego. Senat UJ dał mu wiarę, bez jakiejklowiek konfrontacji i wyjaśnień. A.Jackowski nadal jest senatorem, a ja nadal poza uczelnią, poza możliwością wykladania, poza możliwością finansowania badań, bez możliwości powrotu !!!

Swoją drogą gdyby Ob. A. Jackowski zapoznał się z treścią BIBLII, czy OBRONY SOKRATESA może by nie pisał takiego zaciemnienia, ale musiał by je przeczytać ze zrozumieniem. Czy go jednak na to stać? Oto jest pytanie !

O POCZUCIU WŁASNEJ WARTOŚCI również na innej stronie słów kilka.

Warto zwrócić też uwagę jak zaciemnienie sprawy przez A. Jackowskiego kontrastuje z objaśnieniem sprawy francuskiego geologa Jacques Deprata, oskarżonego i usuniętego z pracy i z Francuskiego Towarzystwa Geologicznego, przedstawionego przez M. Durand- Delga: 

– 1991 – L’affaire DEPRAT, l’honneur retrouvé d’un géologue. La Recherche, n° 237 

– 1995 – L’affaire Deprat. Plaidoyer pour la réhabilitation d’un géologue proscrit; „. Mémoires de la Société géologique de France, n.s., mémoire n° 168

R. Osborne – The Deprat Affair: Ambition, Revenge and Deceit in French Indo-China .

Sam J. Deprat pod przybranym nazwiskiem Herbert Wild opisał swoją sprawę w książce Les Chiens aboient (1926).

Atmosferę mojej sprawy- sfora psów mnie opada, osacza mnie zgraja złoczyńców (Psalm 22) – przedstawiają ‚Analogie‚ na tej witrynie.

Reklamy

Komentarzy 7

  1. […] BiNoZ UJ, w którym, o zgrozo, zarzucił mi posiadanie rozwiniętego poczucia własnej wartości, ZACIEMNIENIE WEDŁUG OB. ANTONIEGO JACKOWSKIEGO https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/zaciemnienie-wedlug-ob-antoniego-jackowskiego/ co jak […]

  2. […] Zauważyłem tych co walczyli heroicznie o to aby wyrejestrowani w tamtych czasach w mury uczelni nigdy nie wrócili i nie wpływali negatywnie na młodzież akademicką, a towarzysze Lenina – dożywotnio, rzecz jasna- wpływali pozytywnie (?) na młodzież akademicką. [https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/zaciemnienie-wedlug-ob-antoniego-jackowskiego/]. […]

  3. […] prof. Antoni Jackowski – odważnie walczył z posiadaczami poczucia własnej wartości zagrażających posiadaczom poczucia własnego skundlenia, jako człowiek „S” bronił towarzyszy – katów przed ich ofiarami ! – więc zasłużył na medal dla utrzymania peerelowskiego skansenu na UJ [https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/zaciemnienie-wedlug-ob-antoniego-jackowskiego/] […]

  4. […] na poziomie nieosiągalnym dla profesorii kończyło się wydalaniem z UJ ‚wichrzycieli’.[ Zaciemnienie według ob. Antoniego Jackowskiego […]

  5. […] Jackowski (wcześniej z Komisji Zakładowej „S” UJ) jeszcze w okresie transformacji [ https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/zaciemnienie-wedlug-ob-antoniego-jackowskiego/ ] ? – żeby na moje pisma nie reagować ! że ja podburzalem młodzież (do tego aby zrobiła […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: