Czy można się uchronić przed mobbingiem w pracy ?

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych
(archiwum)


Czy można się uchronić przed mobbingiem w pracy ?

Relacje w pracy, czy to między  pracownikami, czy to między przełożonymi a podwładnymi, bywają chore. Często mają charakter szykan psychicznych zwanych mobbingiem lub molestowaniem moralnym. Mówi się nawet, że mobbing jest wszechobecny, a zatem uciec przed nim trudno, o ile to jest w ogóle możliwe. Niektórzy nietypowi pracownicy, czymś się wyróżniający spośród innych,  niewygodni dla przełożonych,  są chyba na mobbing skazani.

Zwykle ludzi nurtują pytania: Kto jest za mobbing odpowiedzialny ? Czy sam pracownik, który  z jakiegoś powodu podatny na mobbing ? Czy też pracodawca z punktu widzenia prawa pracy odpowiedzialny za tworzenie warunków pracy – takich, aby do mobbingu nie dochodziło ?

Najczęściej to pracodawca jest winny, choć rzadko tak sądy orzekają  i winni na ogół za to nie ponoszą odpowiedzialności. Pracodawca lub bezpośredni zwierzchnik pracownika należą do najczęstszych mobberów  –  mówimy wtedy o mobbingu pionowym, odgórnym. Natomiast mobbing oddolny, skierowany ku przełożonemu jest rzadki, chociaż i z takimi przypadkami się spotykamy. Przy ustalaniu winnego mamy jednak zwykle sytuację odwrotną tzn. polscy pracodawcy, przełożeni skarżą się, że to oni są szykanowani ze strony niezrównoważonych pracowników.  To byłaby sytuacja anomalna w skali światowej,  ale do tej pory naukowo nie jest udokumentowana. Rozstrzygnięcie jak jest naprawdę  nie jest jednak trudne. Wystarczy wystąpić z propozycją mediacji i wtedy przełożeni taką mediację odrzucają, gdy szykanowani  pracownicy – przyjmują. Bo zwykle jest tak, że to szykanowany realnie chce problem rozwiązać polubownie aby w  pracy jakoś przeżyć. Mobberowi na tym nie zależy, wręcz przeciwnie.

Z drugiej strony faktem jest, że pewni  pracownicy są szczególnie podatni na mobbing, bądź ze strony przełożonych, bądź ze strony kolegów ( mobbing horyzontalny). I można na  ich cechy osobowości zwalać winę. Ale czy zawsze to jest wina ? Czy zasadne jest kogoś winić za to, że jest zdolniejszy, bardziej wydajny, bardziej aktywny od swojego przełożonego, czy swoich kolegów, co jest bardzo  częstym powodem szykan jakie go spotykają ?  Niestety głównym powodem mobbingu jest to, że ktoś się z szarej masy  czymś wyróżnia,  czego natura ludzka nie znosi,  i nigdy nie znosiła, o czym wystarczy się przekonać np. czytając Biblię.  Ludzka zawiść nie ma żadnych granic i  nie zawsze kończy się tylko na mobbingu. Ale i mobbing wcale nie jest małą karą za wyróżnianie się z masy. Mobbing prowadzi do wykluczenia, do wyeliminowania ze społeczeństwa, z korporacji zawodowej, prowadzi do  utraty zdrowia uniemożliwiając pracę, a nawet to zakończenia egzystencji na tej ziemi.

Co więcej eliminowanie przeciwników na drodze mobbingu jest nie tylko skuteczne, ale jest jakby bardziej bezpieczne, bo udowodnienie odpowiedzialności za mobbing i jego skutki – trudne i niepewne. Stąd mobbing to bardzo ulubiona forma wykańczania niewygodnych.

Czy można zatem uchronić się przed mobbingiem w pracy ? W wielu przypadkach można, szczególnie jeśli nie jest się wcześniej rozpoznanym jako niewygodny i jeśli dołożymy starań aby w nowym miejscu pracy z masy się nie wyróżniać. To nie jest jednak proste bo każdy inteligentny musi zdawać sobie sprawę, że wcześniej czy później zostanie rozpoznany, zidentyfikowany jako realny czy wyimaginowany ( w gruncie rzeczy nie jest to takie istotne) obiekt zagrożenia. Drugie pytanie to – czy człowiek winien wyrzekać się swojego jestectwa, swoich zdolności, swojej aktywności,  swojej twarzy, aby innych nie raziła ?  To jest droga donikąd . Od mobbingu można się w ten sposób na jakiś czas uchronić, ale czy  taką cenę warto ponosić ? Człowiek winien się rozwijać, przekazywać społeczeństwu to co ma najlepszego a nie bać się, że to innych może denerwować,  mobilizować do szykan, do działań godzących w godność drugiego człowieka.

Takie warunki do rozwoju winno zapewnić człowiekowi, każdemu obywatelowi, normalne państwo poprzez swoje prawo, poprzez organizację pracy, poprzez stosowane normy społeczne.

Niestety w państwie  na ogół człowiek jest osamotniony, bezsilny, wobec arogancji władzy,  swoich przełożonych,  wobec niezależnych od sprawiedliwości  i moralności sądów, wobec znieczulicy społecznej.

Warto przywołać tu encyklikę  DEUS CARITAS EST Ojca Świętego Benedykta XVI

określającą  jakie państwo jest nam potrzebne  Nie państwo, które ustala i panuje nad wszystkim, jest tym, którego potrzebujemy, ale państwo, które dostrzeże i wesprze, w duchu pomocniczości, inicjatywy podejmowane przez różnorakie siły społeczne, łączące w sobie spontaniczność i bliskość z ludźmi potrzebującymi pomocy’ .

Niestety mimo oczywistych potrzeb takiego państwa jeszcze nie zbudowaliśmy. W Polsce na ogół słyszymy, że trzeba budować społeczeństwo obywatelskie, ale struktury obywatelskie tworzone oddolnie, także te które mają na celu zmiany systemowe zapobiegające m.in. mobbingowi  raczej nie mogą liczyć na pomoc państwa.  Liczne fundusze pomocowe tak są skonstruowane, że trafiają zwykle do struktur zależnych od decydentów, a nie do struktur niezależnych, niewygodnych dla decydentów. Oddolne tworzenie społeczeństwa obywatelskiego raczej nie jest mile widziane.

Tak samo nie są mile widziane inicjatywy niewygodnych zmian prawnych, co można  udokumentować na przykładzie m.in. sprawy mediatora akademickiego.  W wielu krajach na uczelniach funkcjonuje instancja mediatora akademickiego, który ma na celu rozwiązywania różnych problemów, konfliktów  mających miejsce w środowisku akademickim. U nas taka instancja nie ma jak dotychczas szans na powstanie mimo zaleceń Komisji Europejskiej w tym względzie i oddolnych inicjatyw aby taką instancję wprowadzić.  Polskie ustawy skazują pracownika akademickiego ( i nie tylko akademickiego) na  drogę sądową, gdy droga mediacji, droga polubowna, jest dyskredytowana. Zamiast konflikty wygaszać, rozwiązywać je u źródła – wyraźnie się je  zaostrza.  Bo czy po nawet wygranym procesie pracownik ma szanse na przeżycie w swoim miejscu pracy ?  – a nawet w innym, skoro świat jest taki mały.

To poważna patologia naszego prawa, naszego państwa, w którym wyróżniający się obywatel musi liczyć się z nieprzyjaznymi dla niego działaniami i z osamotnieniem wobec problemów,  które przecież nie są tylko jego własnymi,  bo osłabiają całe społeczeństwo.

Nie ma jednak innej drogi jak tworzenie struktur obywatelskich dla obrony praw nękanych pracowników. Powstało już wiele stowarzyszeń antymobbingowych, których skuteczność działania nie jest wystarczająca, ale przynajmniej osoby mobbingowane mają szanse aby się do kogoś zwrócić o poradę. Najgorzej być samemu w takich sytuacjach. Nawet telefoniczna rozmowa z osobą znającą problemy osób mobbingowanych może stanowić istotne wsparcie.

Niezbędne jest utworzenie specjalnego internetowego serwisu antymobbingowego, który stanowiłby źródło podstawowych informacji dla osób mobbingowanych. Aktywność w ramach ruchu antymobbingowanego może być skutecznym sposobem na wyjście z depresji, z załamania.

Pomagając innym można pomoc i sobie samemu. Człowiek, który ma poczucie własnej wartości uzasadnione swoją działalnością  ma większe szanse nie tylko na przetrwanie, ale także na zrobienie wiele dla innych.

Józef Wieczorek, Kraków, Niezależne Forum Akademickie, www.nfa.pl

Appendix:

Polskie stowarzyszenia antymobbingowe

OGÓLNOPOLSKIE STOWARZYSZENIE ANTYMOBBINGOWE OSA

http://republika.pl/osa_stow/start.html

Punkty konsultacyjne: Gdańsk, Kielce, Lublin, Białystok, Jelenia Góra, Warszawa, Gorzów Wielkopolski, Łęczyca, Grudziądz, Krapkowice, Racibórz, Puławy

KRAJOWE STOWARZYSZENIE ANTYMOBBINGOWE – WROCŁAW http://MOBBING.MOST.ORG.PL/

Oddział w Krakowie http://www.nomobbing.pl/

STOWARZYSZENIE CENTRUM ANTYMOBBINGOWE http://republika.pl/antymobbing

Stowarzyszenie Demokratyczna Unia – Kobiet Klub Wrocławski

http://www.umwd.pl/organizacje/news/mobing.htm

STOWARZYSZENIE ANTYMOBBINGOWE P.P. BARBARY GRABOWSKIEJ

http://www.trojmiasto.pl/ob.phtml?id_ob=12333

Polskie strony internetowe poświęcone mobbingowi

Mobbing da się zwalczyć http://www.mobbing.edu.pl/

Mobbing  http://www.mobbing.pl/czym_jest_mobbing.php

Mobbing akademicki na uczelniach i w instytucjach naukowych

http://www.mobbing-jwieczorek.ans.pl/

Niezależne Forum Akademickie – www.nfa.pl

Mobbing w środowisku akademickim http://www.nfa.pl/articles.php?topic=25

Tekst opublikowany w : Zeszyty Karmelitańskie 4(37) październik-grudzień 2006. Dotknięci Chorobą, s. 65-69. Poznań 2006

Przepisy, jaja i postęp

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych
(archiwum)

Przepisy, jaja i postęp

Znakomity felietonista  Maciej Rybiński ( Przepisy, jaja i postęp – Rzeczpospolita 12., 15.01.2004) chyba stracił formę w okresie przechodzenia do tygodnika Wprost. I najlepszy może się czasem znaleźć w dołku. Skoro się to przytrafiło Małyszowi dlaczego by miało ominąć Rybińskiego ?

Obecny publicysta tygodnika WPROST, nadal jednak obecny w RZEPIE,    dworuje sobie pikantnie z nowego prawa pracy, w którym znalazł się zapis o mobbingu.  Ten termin felietoniście zapewne  skojarzył się głównie z tłumem ( ang. mob – tłum)  napierającym mocno w środkach miejskiej komunikacji w Stołecznym Mieście Warszawa, czemu nawet prezydent Kaczyński nie był w stanie zapobiec. Problem w tym, że mobbing polega na czymś innym niż zwykłe chamstwo ludu pracującego miast i wsi.  Mobbing to długotrwałe, trwające miesiącami, a nawet latami dręczenie psychiczne w miejscu pracy ! a nie jednorazowe napastowanie słowne, nożne czy ręczne. W autobusie mobbingowany mógłby być co najwyżej kierowca (ale ten jest odgrodzony od pasażerów)  lub kieszonkowiec, ale ten pracując na czarno zapewne się nie będzie skarżyć w sądach na dręczenie w pracy. Jeśliby powstał  kodeks pasażera komunikacji miejskiej to nie byłoby w nim miejsca dla mobbingu ,  ale w kodeksie pracy jego miejsce jest należne i zasłużone.

To, że mobbing jest stary jak stara jest ludzkość to nie powód aby go nie włączać do kodeksów prawnych. Ludzie się zabijaja od czasów Kaina i Abla a jednak do kodeksu karnego właczono karę za zabójstwo. I słusznie!  Adam i Ewa co prawda nie założyli Stowarzyszenia Wypędzonych (jak można sądzić z lektury Biblii) ale  wypędzanie  mimo, że znane od początku istnienia rodzaju ludzkiego słusznie weszło do  kanonu działań  ściganych z paragrafów praw człowieka. Co wolno było Panu Bogu to nie znaczy, że wolno człowiekowi. Niestety w polskim prawie pracy nie ma zakazu wypędzania z kraju (w ramach mobbingu  i działań pokrewnych) polskich młodych naukowców  i to jest jego wada. Trzeba to będzie zmienić nawet jeśli znakomity felietonista nie odzyska formy.

Józef Wieczorek, Kraków

O mobbingu inaczej

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych

O mobbingu inaczej

Niedawno znakomity felietonista Maciej Rybiński („Przepisy, jaja i postęp”, „Rz” 12, 15.01.2004 r.), a ostatnio znakomity publicysta Bronisław Wildstein („Dręczenie prawa”, „Rz” 53, 3.03.2004 r.) krytykowali antymobbingowe zapisy w nowym prawie pracy. Pewnie, że nie są doskonałe, ale znajomością problematyki obaj panowie nie grzeszą. Aż dziw, bo to problem stary jak świat, a nam bardzo bliski, bo w niedawnych przecież komunistycznych czasach właśnie mobbing był jedną z metod planowego niszczenia niewygodnych, opozycyjnych osób. U nas, niestety, nad tym nie prowadzi się badań, bo po co zmazywać „grubą kreskę”, ale o takich metodach w NRD co nieco wiemy (np. E. Matkowska „System”). Mimo zmian ustrojowych mobbing nie zniknął, bo jest ponadustrojowy. Psychiczne niszczenie ludzi nie sprzyja rozwojowi ani edukacji, ani nauki, ani gospodarki. Jest bardzo kosztowne, więc jakoś należałoby temu zapobiegać.

Wprowadzenie mobbingu do prawa co prawda nie zlikwiduje tego paskudnego zjawiska, ale daje pewną szansę ludziom poddanym terrorowi psychicznemu. Redaktor Wildstein chyba nie jest mobbingowany, bo inaczej nie moglibyśmy czytać jego na ogół znakomitej publicystyki, ale na uczelniach profesorowie sadyści potrafią skutecznie wykańczać zagrażających im podwładnych, tak że nie są w stanie niczego napisać. Bo jak mogą pisać, skoro są psychicznie wykańczani, a dostęp do komputera jest im zakazany, natomiast prace wykonane „nielegalnie”, poza miejscem pracy, się nie liczą!

Trzeba by zapisać niejedną „Rzepę”, aby przedstawić wymyślne metody znęcania się nad podwładnymi, bynajmniej nie dlatego, że źle pracują. Całkiem odwrotnie! Zarzuty mobberów nijak się mają do realiów i na tym polega ich niszcząca siła. Niestety, na uczelniach siła mobberów jeszcze wzrośnie, jeśli tylko zostanie przyjęty prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyższym – projekt promobbingowy, bo i mobberów w zespole jego twórców nie zabrakło. Mediatora akademickiego w projekcie się nie przewiduje, więc i procesy mogą być liczne.

Rozwiazywanie podobnych problemów poza sądami, na przykład za pomocą „maczug”, nie byłoby zgodne z prawami człowieka, bo na uczelniach w „maczugi”, i to dalekiego zasięgu, wyposażona jest jedynie kadra trzymająca władzę. Dobrze zatem, że mobbing znalazł się w prawie i dobrze by było o tym rzetelnie informować.

Józef Wieczorek, Kraków

Rzeczpospolita 5.03.2004

STOP DLA MOBBINGU !

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych

Czy w ludziach, pomiędzy ludźmi, pomiędzy społeczeństwami, narodami, państwami rośnie sprawiedliwość, solidarność, miłość społeczna, poszanowanie praw każdego.. ?

z ENCYKLIKI REDEMPTOR HOMINIS

STOP DLA MOBBINGU !

Terror psychiczny, dręczenie, nękanie psychiczne, molestowanie moralne, szykany w pracy, coraz częściej i w języku polskim nazywa się mobbingiem. Chodzi tu o długotrwały proces trwający miesiącami a nawet latami, a nie o pojedyncze zdarzenia, jakkolwiek pojedynczy konflikt, szczególnie źle rozwiązany może być przyczyną  mobbingu. Mobbing jest wymierzony w godność osoby ludzkiej, w solidarność międzyludzką. Stanowi on zagrożenie dla miejsca pracy stąd dobrze sie stało, że wchodzi  do nowego prawa pracy obowiązującego od 1 stycznia 2004 r., któregoArt. 94.3. mówi:§ 1. Pracodawca jest obowiązany przeciwdziałać mobbingowi.§ 2. Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników

§ 3. Pracownik, u którego mobbing wywołał rozstrój zdrowia, może dochodzić od pracodawcy odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.

§ 4. Pracownik, który wskutek mobbingu rozwiązał umowę o pracę, ma prawo dochodzić od pracodawcy odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za prace, ustalane na podstawie odrębnych przepisów.

To spory postęp w stosunku do obecnie obwiązujących norm prawnych. Dotychczas możliwość obrony przed mobbingiem w Polsce była jedynie iluzoryczna. Obowiązujące przepisy prawne a głównie ich niekorzystna dla poszkodowanych interpretacja stosowana przez sądy stawiały poszkodowanego często w sytuacji tragicznej – bez pracy, bez środków do życia.

W niektorych krajach europejskich, jak we Francji czy Belgii molestowanie moralne jest karalne. Duża w  tym zasługa spopularyzowania tego problemu przez francuską psychiatrę Marie-France Hirigoyen – autorkę bestselleru ‚Molestowanie moralne’ przetłumaczonego bardzo szybko także na język polski. Ostatnio  ukazała się w wydawnictwie ‚W Drodze’ kolejna jej książka  ‚Molestowanie w pracy’ , która winna być lekturą obowiązkową dla pracodawców, jak i pracowników

Opóźnienie Polski w stosunku do innych krajów nie  jest znaczne jeśli chodzi o problem mobbingu, który u nas został zauważony i podjęty przez organizacje pozarządowe – Stowarzyszenia Antymobbingowe

Do tej pory nie było takiego stowarzyszenia w Krakowie, ale i Kraków nadrabia opóźnienia. Z inicjatywy SJ Jarosława Naliwajko  powstał Oddział Krakowski Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego.

Oddział zamierza pomagać osobom mobbingowanym, których w Krakowie nie brakuje, gdyż problem jest  wszędzie obecny, najczęściej w szkołach, ale też często w administracji, w służbie zdrowia.

Skutki mobbingu  są nie tylko niekorzystne dla osób poszkodowanych tracących zdrowie i zwykle pracę, ale także dla całego społeczeństwa. To społeczeństwo musi pokrywać  koszty leczenia osób poszkodowanych,  koszty  zasiłków dla niezatrudnionych, mimo że przygotowanych do efektywnej pracy. Mobbingowi podlegają bowiem bardzo często osoby bardzo aktywne zawodowo, kreatywne, ‚zbyt’ uczciwe  i z tego względu postrzegane jako zagrożenie dla nie zawsze kompetentnych pracodawców, dla zakładów w których nie przestrzega się dobrej praktyki zawodowej. Nie jest prawdą, że jeśli ktoś jest dobrym fachowcem to łatwo uniknie mobbingu i  znajdzie sobie gdzie indziej pracę.

Bezrobocie sprzyja mobbingowi, jest on powszechny. Pracodawcy nie muszą się liczyć z pracownikiem. Pracownik boi się ujawniać, że jest szykanowany, współpracownicy wolą milczeć aby nie stracić pracy. Psychiczne wykończenie pracownika powoduje, że nawet jeśli jest znakomitym fachowcem to może się nie odnaleźć w innym miejscu pracy, szczególnie wtedy jeśli  ponownie będzie narażony na szykany, co jest niemal pewne.

Samo wprowadzenie mobbingu do prawa problemu nie rozwiąże. Potrzebne są działania przede wszystkim zapobiegające mobbingowi.  Inne przepisy prawne za tym problemem nie zawsze nadążają. Niedawno poruszyła opinię publiczną nagłośniona w mediach sprawa przemocy wobec nauczyciela w techniku toruńskim. To była końcowa faza kilka miesięcy trwającego dręczenia (mobbingu) nauczyciela przez uczniów. Szkoła nie potrafiła temu zaradzić. Widać, że konieczne są szkolenia pedagogów w tym zakresie, gdyż mobbing w szkołach jest  bardzo częsty, a do tej pory nie wprowadzono instytucji rzecznika praw nauczyciela. Mobbing  jest też problemem w szkołach wyższych, ale przygotowywana nowa ustawa  o szkolnictwie wyższym nie zauważa tego problemu. Nie ma w niej instytucji mediatora (rzecznika) akademickiego  niezależnego od władz uczelni, jak to jest w zwyczaju w uczelniach amerykańskich i wielu europejskich.

Nasze prawo jest niespójne, sprzyjające pewnym grupom interesów, a nie dobru społecznemu. Konieczny jest obywatelski nacisk na tworzących prawo. Zmiany w kodeksie pracy to w części efekt nacisku stowarzyszeń antymobbingowych i konieczności dostosowywania się do rozwiązań znanych już w krajach unijnych.

Społeczna bezradność, konformizm sprzyjają mobbingowi. Potrzebna jest aktywna działalność antymobbingowa, solidarność z osobami szykanowanymi.

Józef Wieczorek

Z życia Parafii…p.w. Najświętszej Maryi Panny z Lourdes w Krakowie, nr 1-2 (21-22) 2004

UWAGA MOBBING

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych

MOBBING – MOJE TEKSTY

UWAGA MOBBING

Dobrze że Polityka zwróciła uwagę na  problem mobbingu (Uwaga mobbing , POLITYKA. 3/2004). Jest on wszechobecny, jakkolwiek w Polsce słabo poznany. Dzięki dyskusjom internetowym można było stwierdzić jak jest częsty w środowiskach szkół wyższych i instytucjach naukowych gdzie panuje feudalna struktura, a przejawy dyskryminacji i szykanowania są dobrze ukrywane pod ‘dywanem’. Konformizm środowisk akademickich tworzy przyjazny klimat dla mobbingu a nowy projekt ustawy o szkolnictwie wyższym jeszcze ma wzmocnić autokratyczny sposób zarządzania.  W projekcie brak jest instytucji  mediatora akademickiego co  nas różni od uczelni amerykańskich, czy europejskich. A przecież ustawy winny nas zbliżać a nie oddalać od Europy ! Widać jak nowe ustawy są niespójne. Jedne są przeciw, a inne za.

Jeśli się jest mobbingowanym można zmienić prace ale można wpasć z deszczu pod rynnę bo to zjawisko powszechne. Nie jest pewne czy po wprowadzeniu mobbingu do prawa pracy sytuacja się poprawi. Nie wiadomo jeszcze jak będą  sądy interpretowały nowe zapisy wymuszone dostosowywaniem polskiego prawa do prawa unijnego. W państwach unijnych ciężar dowodu spoczywa na oskarżonym, a u nas raczej na skarżącym się o mobbing. Tak sugerują prawnicy starając się interpretować niezbyt jasne zapisy nowego kodeksu pracy. Udowodnić mobbing przed sądem nie będzie łatwo. Świadkowie nawet jeśli są to  w przypadku procesu sądowego, można przypuszczać, zostaną dotknięci  epidemią ‘amnezji’, ‘ślepoty’, ‘głuchoty’  bo każdy będzie się bał o swoje miejsce pracy i tak zagrożone ogromnym bezrobociem sprzyjajacym mobbingowi. O dokumenty będzie też trudno bo większość szykan  załatwia się na ‘gębę’,  a ponadto pracodawca może dokumenty chować w sejfach. Sądy nie zajmują się zmuszaniem pracodawców do ich ujawniania a czasami nawet twierdzą, że nie są od tego aby dochodzić prawdy !

Ważna rolę mogą odegrać stowarzyszenia, które winny organizować szkolenia antymobbingowe, w szczególności w zakresie prowadzenia  mediacji, edukacji prawnej,   konfliktów w pracy, które źle rozwiązane stają się bardzo często przyczyną długotrwałego mobbingu.

Józef Wieczorek

Krakowski Oddział Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego

Polityka: nr.5 (2437) 31 stycznia 2004

MOBBING – MOJE TEKSTY

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych

MOBBING – MOJE TEKSTY



MOBBING UCZELNIANY

MOBBING problemem wszystkich uczelni

UWAGA MOBBING

STOP DLA MOBBINGU

O mobbingu inaczej

Polemika z Maciejem Rybińskim

Mediator akademicki pilnie potrzebny

MOBBING W ŚRODOWISKU AKADEMICKIM

Mobbing internetowy

Czy można się uchronić przed mobbingiem w pracy ?

więcej:

Mediator akademicki kontra mobbing – http://nfamob.wordpress.com/

Mediator akademicki jako przeciwdzialanie mobbingowi w środowisku akademickimhttp://www.nfa.pl/skany/Mediator_akademicki.pdf

Blog akademickiego nonkonformisty – http://blogjw.wordpress.com/

Witryna obywatelska Jozefa Wieczorka (archiwum) –https://wobjw.wordpress.com/

Drogi i bezdroża nauki w Polsce – http://www.nfa.pl/skany/drogi.pdf

MOBBING – ważna przyczyna kiepskiego stanu nauki i edukacji w Polsce

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych

MOBBING –

ważna przyczyna kiepskiego stanu nauki i edukacji w Polsce

Na ogół za przyczynę kiepskiej kondycji nauki i edukacji w Polsce uważa się niski poziom finansowania tej sfery. To, że nauka i edukacja jest słabo finansowana to jest prawda, ale prawdą jest również brak pozytywnej korelacji między wielkością nakładów finansowych a jakością rezultatów w tych dziedzinach. Istnieje uzasadnione przypuszczenie, że istnieją inne przyczyny obecnego stanu nauki i edukacji w Polsce. Mimo, że brak jest badań można wskazać, że mobbing może być istotną przyczyną kiepskiego ich stanu.

Jako przykład obniżania poziomu nauki i edukacji w Polsce wskutek poczynań mobbingowych w stosunku do niezależnych nauczycieli akademickich może posłużyć moje wystąpienie do ministra nauki z 2000 r.


Przewodniczacy KBN

Pan Andrzej Wiszniewski

WYSTĄPIENIE

Niniejszym występuję o przyznanie mi na działalność naukową 45 667 USD, czyli średniej przypadającej na badacza w Polsce znajdującego się w dramatycznej sytuacji ( patrz Rzeczpospolita 28.07.2000)). Nie ma żadnych podstaw prawnych abym w demokratycznym państwie prawa był w sposób nieuzasadniony wyróżniany otrzymując na działalność badawczą aż 0 (słownie zero) zł polskich. Ta niezdrowa sytuacja budzi wyraźną zazdrość uczonych polskich, którzy określają mnie jako ‘swiętą krowę’. Przyznanie mi dorocznej dotacji 45 667 USD na działalność badawczą zlikwidowałoby dotychczas obowiązujacy kastowy podział społeczeństwa, sprzeczny z Konstytucją RP Jednocześnie zostałyby stworzone podobne szanse działalności naukowej dla aktywnych Polaków, którzy nie chcą mimo wszystko emigrować.

Przyznawanie mi dotychczas aż 0 zł (zero złotych polskich) na moje badania, których rezultatem jest brak publikacji (w niepodważalnej opinii decydentów nauki polskiej, por. www.geo-jwieczorek.ans.pl przy jednoczesnym przyznawaniu średnio jedynie 45 667 USD dla najlepszych z najlepszych, których badania są tak ważne, że ich wykazu nawet KBN nie prowadzi (i informacji o nich nie udziela podatnikowi!) .. Dla uwidocznienia niczym nieuzasadnionego traktowania niektórych obywateli niczym ‘swiętych krów’ (tak mnie określił jeden z byłych kolegów na międzynarodowym sympozjum, na którym ja, wyróżniany, byłem na koszt własny i organizatorów, a on w dramatycznej sytuacji na koszt podatnika) domagam się po raz n-ty opublikowania wykazu publikacji finansowanych przez KBN. Zaproponowany przeze mnie schemat (tabele 1-5 obrazujące wykonywane w ostatnich latach tematy i ich rezultaty – http://www.geo-jwieczorek.ans.pl/ wraz z nakładem na ich realizację środków podatnika) uwidoczniłby zapewne bezzasadność preferowania niektórych obywateli przez przyznawanie na ich badania aż 0 zł polskich, przy jednoczesnym dyskryminowaniu innych otrzymujacych jedynie 45 667 USD rocznie.

Obecny stan rzeczy sugeruje, że ‘najlepsi z najlepszych’, dyskryminowani przyznawaniem jedynie średnio 45 667 USD nie mają nic do zaprezentowania, że ich osiagnięcia nijak się mają do wyróżnianych nakładami 0 zł, i w gruncie rzeczy istnieje uzasadnione podejrzenie, że nakłady księgowane po stronie wydatków na naukę (jedynie 45 667 USD na badacza) w niemałym stopniu mogą być defraudowane.

(Publikacje na stronie www.geo-jwieczorek.ans.pl)

UWAGA. W mojej ocenie jest to najwyżej 10- 20% prac, które mógłbym opublikować gdybym był finansowany w wymiarze 45 667 USD ( średnia roczna dla badacza znajdującego się dramatycznej sytuacji). Byłoby ich wielokrotnie więcej (i znacznie lepszych) gdybym się przez cały czas znajdował poza zasięgiem ‘maczug profesorskich’ finansowanych z kieszeni podatnika.

Prace ostatnio publikowane są głównie poza granicami kraju, jako że nie nadaja się do publikacji w periodykach polskich -finansowanych z kieszeni podatnika poprzez KBN- w których prace naukowe czy raczej makulatura produkowane są głównie po to aby mieć podkładkę pod wydatki księgowane po stronie wydatków na naukę polską.

Zwiększenie ilości publikacji w ostatnich latach jest ściśle skorelowane w czasie z wydostaniem się poza zasięg ‘maczug’ profesorskich finansowanych z kieszeni podatnika poprzez KBN. Stanowi to dowód, że efektywność prac naukowych można by znacznie zwiększyć poprzez wprowadzenie zakazu finansowania z kieszeni podatnika ‘maczug’ profesorskich. Domaganie się przy obecnej strukturze nauki i szkolnictwa wyższego zwiększenia nakładów na tzw. naukę polską –wierną córę nauki radzieckiej, i to z okresu Największego Językoznawcy- może być jedynie rozumiane jako domaganie się sfinansowania ‘maczug dalekiego zasięgu’, tak aby nieprawomyślni badacze, po skazaniu ich na śmierć naukową, więcej działalności naukowej nie mogli prowadzić. Dotychczasowy zasięg ‘maczug’ jest dla realizacji tego szczytnego celu ‘nauki polskiej’ niewystarczający (…)

Józef Wieczorek, Kraków,19 września 2000

————-

por. także teksty na www.nfa.pl

Mobbing w środowisku akademickim

http://www.nfa.pl/articles.php?topic=25

MOBBING A A K A D E M I C K I K O D E K S W A R T O Ś C I

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych

MOBBING   A    A K A D E M I C K I    K O D E K S    W A R T O Ś C I

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego na posiedzeniu 25 czerwca przyjął AKADEMICKI KODEKS WARTOŚCI. Jest to dokument godny uwagi i winien być przedmiotem dyskusji w środowisku akademickim. Bez otwartej dyskusji na tematy etyczne nie może być uniwersytetu rozumianego jako korporacja nauczanych i nauczających poszukujących razem prawdy, lecz zostanie co najwyżej quasi-uczelnia – korporacja kasujących kasę (nierzadko za bubel edukacyjny) i kasujących dyplomy (nierzadko bez wartości). Poniższy tekst stanowi próbę dialogu z twórcami Akademickiego Kodeksu Wartości, którzy niestety do głoszonych w nim zasad nie mają najmniejszej ochoty się dostosować. (Tekst nie został przyjęty, bez uzasadnienia, do miesięcznika UJ – Alma Mater). Moje wypowiedzi oparte na znanych mi faktach zaznaczyłem jako –JW, kursywa, kolor niebieski.Najistotniejsze, moim zdaniem, stwierdzenia w AKW zostały podkreślone. Opuszczone fragmenty AKW zaznaczyłem kropkami…

1. PRAWDA

Służba prawdzie jest podstawowym obowiązkiem uczonego. Chodzi zarówno o odkrywanie prawdy oraz formułowanie prawdziwych sądów i teorii, jak o głoszenie i wychowywanie w jej duchu młodzieży akademickiej.

JW.-Ale kto odkrywa prawdę niewygodną dla trzymających władzę w nauce musi się liczyć z tym, że zniknie, tak jak znikną niewygodne dla władzy dokumenty. Jeśli głosi prawdę i w jej duchu wychowuje młodzież akademicką musi się liczyć z tym , że zostanie podany mobbingowi i oskarżony o negatywne oddziaływanie na młodzież. Ta tendencja utrzymuje się od czasów starożytnych. W ‚Żywotach i poglądach słynnych filozofów‚ Diogenesa Laertiosa czytamy:Sokrates z właściwą sobie pasją rozprawiał o filozofii, wywoływał nieraz wściekłość audytorium; rzucano się nań, bito go po twarzy, szarpano za włosy. Najczęściej jednak był przedmiotem drwin i pogardy. Wszystko to znosił cierpliwie. Nie zareagował nawet na kopniaka, którym go raz uraczono. A kiedy jeden ze świadków sceny dziwił się jego spokojowi, miał odpowiedzieć: „A gdyby kopnął mnie osioł, czy pozwałbym go przed sąd?”   Jakkolwiek postawa sokratejska jest zalecana i we współczesnym środowisku akademickim to jednak ze względu na nasilenie zjawisk mobbingowych i to skierowanych na ogół w innym kierunku -od gory w dół (kierownik mobberem), czasem poziomo (mobberami koledzy) dobrze by było nie chować głowy w piasek i dać szanse obrony osobom mobbingowanym.

Obowiązek wobec prawdy to zarazem poszukiwanie nowych, oryginalnych, wciąż lepszych rozwiązań, to promocja inwencji i autentycznej twórczości. Przeciwieństwem prawdy jest nie tylko jawny fałsz, ale wszelkie półprawdy,

mniemania i zwykłe przesądy, drapujące się w szaty rzekomej pewności, a wyrażające ideologiczne założenia oraz koniunkturalne oczekiwania, zgodne ze złożonym zamówieniem spoza nauki. Służebność prawdzie winna też kierować sumieniem naukowym w ocenie wszystkich prac i przedsięwzięć badawczych -ponad podziałami środowiskowymi, układami koleżeńskimi oraz wszelkimi pozanaukowymi uczuciami i sympatiami osobistymi, narodowymi i światopoglądowymi.

JW.-Święte słowa, ale Senat UJ niestety do tego się nie stosuje. Prawda w UJ jest niszczona lub aresztowana za wiedzą i przyzwoleniem Senatu. Jawny fałsz przedstawiany jest jako ważny dokument uczelni a następnie niszczony lub ukrywany. Fałszywie oskarżeni skazywani są na śmierć naukową a przedstawiający fałsz reprezentują uczelnię na zewnątrz. Za mataczenie w sprawie – nagroda.

Stosunek do prawdy winien też stać się kryterium osobistej postawy wobec własnych dokonań. Stała, odważna i uczciwa weryfikacja musi stać powyżej ambicji, mód i rangi przeszłych sukcesów. Prawda jest wartością

autoteliczną – sama, będąc celem nauki, nie może być wykorzystywana jako środek do innych celów, zwłaszcza z odrzuceniem etycznej zasady bezinteresowności jej zdobywania.

JW.-Stosunek do prawdy winien być podstawowym kryterium oceny nauczycieli akademickich . Niszczący prawdę i promujący fałsz winni z uczelni odejść. W pierwszej kolejności ci, którzy zajmują w niej najwyższe, decydenckie stanowiska. Ci nie mogą się tłumaczyć tym, że ktoś im kazał prawdę niszczyć, kazał promować fałsz, że nie wiedzieli, że zastosowali błędną metodę poszukiwania prawdy. Ci nie mają wytłumaczenia.

2. ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Odpowiedzialność dotyczy własnego warsztatu naukowego, całej dyscypliny oraz instytucji i środowiska, które się współtworzy. Jest też odpowiedzialnością za wychowanie kolejnych generacji oraz za wykorzystanie autorytetu uczonego poza uczelnią i strukturą nauki, w tym również w zakresie aplikacji wyników nauki w praktyce.

JW.-Odpowiedzialność za wychowanie kolejnych generacji to podstawowa odpowiedzialność nauczyciela akademickiego. Bez kolejnych generacji uczelnia nie może istnieć, mogą istnieć mury uczelni, ale nie uniwersytet. Ci, którzy nie wychowują kolejnych generacji, czy źle wychowują, nie są w istocie rzeczy nauczycielami akademickimi. Ci, którzy niszczą nauczycieli wychowujących kolejne generacje są anty-nauczycielami. Ich skrajna nieodpowiedzialność nie może być nagradzana. Nie można o nich mówić głośno i z uznaniem. Nie można apelować o to aby tak o nich mówić. To jest działanie na szkodę uniwersytetu.

……. Odpowiedzialność oznacza również pełne i aktywne uczestnictwo we wszystkich formach życia akademickiego, tak w zakresie podejmowanych funkcji, pracy dydaktycznej, jak i obrony dobrze pojętych interesów własnej placówki w ramach konkurencji z innymi. Niechęć do współodpowiedzialnej, solidnej pracy na rzecz macierzystej uczelni, lekceważenie podjętych obowiązków, a w szczególności bezpośrednie lub pośrednie działanie na jej szkodę – stanowi wykroczenie nie tylko w rozumieniu prawnym, ale podważenie uświęconych tradycją zasad formujących wspólnotę uczonych oraz naruszenie dobrych obyczajów akademickich.

JW.-Takie wykroczenia winny skutkować odchodzeniem z uczelni tych, którzy je popełnili a nie tych, którzy mieli cywilną odwagę przeciwko takim wykroczeniom protestować. Polityka uczelni winna w tym zakresie ulec gruntownej zmianie a stosujący w polityce uczelni wartości o odmiennym znaku winni być przeniesieni w stan nieszkodliwości.

Stosowanie w praktyce zasady podstawowej sformułowanej przez Ryszarda Kapuścińskiego (Lapidaria) : „nic nie może być dobre, w każdym razie – nic nie może być dobre przez dłuższy czas. Dobre musi być zniszczone. Robić dobrze to ściągać na siebie podejrzenie, prowokować wyrok skazujący. Zniszczenie tego, co dobre, efektywne, twórcze, jest odruchem samoobronnym systemu źle funkcjonującego i mało wydajnego” tak dobrze znane z niepisanej historii UJ (i nie tylko UJ) nie powinno mieć dłużej miejsca w polityce władz uczelni.


3. ŻYCZLIWOŚĆ

Nauka i życie akademickie to długi łańcuch dziejowy przejmowania efektów pracy naszych poprzedników, tworzenia wiedzy oraz przekazywania jej kolejnym generacjom w duchu solenności poznawczej i edukacyjnej,nade wszystko jednak w atmosferze najwyższej życzliwości wobec następców, zwłaszcza najmłodszych – studentów i adeptów nauki. Powinnością każdego mistrza jest wychowanie innych mistrzów oraz poświęcenie się jak najszerszemu, solidnemu i jasnemu przekazowi całej posiadanej wiedzy słuchaczom wykładów i czytelnikom publikacji.

JW.-Przejmowanie efektów pracy poprzedników, których się usunęło z uczelni i z jej historii to jednak hańba dla uczelni. Usuwanie tych, którzy wychowali innych mistrzów i poświęcali się jak najszerszemu, solidnemu i jasnemu przekazowi całej posiadanej wiedzy słuchaczom wykładów i czytelnikom publikacji jest hańbą sprawujących władzę i nie może to być pomijane milczeniem. Niszczenie czy też kształtowanie akt uczelnianych dla zatarcia takiej hańby jest wykroczeniem. Nie można nad tym przechodzić do porządku dziennego. Powinnością każdego uczciwego obywatela jest w sposób jasny przekazać negatywną ocenę takich poczynań całej społeczności akademickiej i nie tylko akademickiej, ku przestrodze kolejnych generacji.

Życzliwość to także bezpośrednia opieka nad rozwijającymi się umysłami, pomoc w budzeniu zainteresowań, dyskretne, ale owocne, kierowanie pierwszymi, samodzielnymi krokami seminarzystów, magistrantów i doktorantów.

JW.-Usuwanie zatem takich opiekunów z uczelni to działalność przestępcza dla nauki i edukacji. Tego nie da się zatuszować, nie da się ukryć nawet pod najgrubszym dywanem.

To również tworzenie atmosfery dobrej roboty, wyzwalającej energię i entuzjazm wszystkich uczestników życia akademickiego, wolnej natomiast od małostkowości, zniechęcającego krytykanctwa, rywalizacyjnego pośpiechu i pozoracji merytorycznej działalności.

JW.-Tworzenie atmosfery złej roboty, niszczącej energię i entuzjazm wielu uczestników życia akademickiego winno się spotkać z potępieniem a nie z pochwałami władz uczelni. Mobbing to przestępstwo w cywilizowanych państwa prawa. Dla mobberów nie powinno być miejsca na uczelni. Za ich obecność i wyróżnianie odpowiadają rektorzy uczelni!

Szczególnie ważne przejawy zasady życzliwości dotyczą sfery egzaminów i zaliczeń, niestety, nie zawsze wolnej od przypadków bezduszności, złośliwości, a nawet szykan. Są i muszą być one obecne również w dziedzinie awansów naukowych i innych formach środowiskowej aprobaty. Życzliwa, konstruktywna, pełna wzajemnego zaufania atmosfera twórczej synergii wyzwala wielkie moce ludzkiej aktywności, nie tylko dopingując do zwielokrotnionych wysiłków, lecz i wyzwalając pełną radość z sukcesów badawczych i dydaktycznych – własnych i cudzych.

JW.-Właśnie. Niestety na UJ ( i nie tylko na UJ) jest inaczej. Mobberzy są wyróżniani, mobbingowani usuwani. To skutkuje obniżeniem poziomu nauki i poziomu nauczania. Sukcesy badawcze są przedmiotem zazdrości, sukcesy dydaktyczne zapisywane na konto tych, którzy są przy władzy. Wartości mają odwrócony znak, jak w orwellowskim Ministerstwie Prawdy.

4. SPRAWIEDLIWOŚĆ

Szkoła wyższa to zarazem wyższa szkoła sprawiedliwości, praktycznej nauki jej rozpoznawania, definiowania, stosowania oraz respektu wobec jej zasad.

JW.-Jasne jest, że szkoła która autonomicznie nie jest sprawiedliwa nie powinna mieć statusu szkoły wyższej. Nazywanie uniwersytetem uczelni w której siła jest ważniejsza niż rozum a niesprawiedliwość jest na porządku dziennym i dominuje nad sprawiedliwością jest nadużyciem.

Sprawiedliwe powinny być, oczywiście, oceny w indeksach i na dyplomach, odzwierciedlające obiektywny stan wiedzy studentów, a nie tylko wyroki łaskawego losu lub subiektywną przychylność egzaminatora (co gorsza, czasem wywoływaną czynnikami ubocznymi, w tym wysoce nagannymi moralnie, jak korupcja, nepotyzm, molestowanie seksualne, płatne korepetycje u wykładowców itp.). Sprawiedliwa winna być ocena przyznająca wybranym szansę dalszego rozwoju naukowego lub otwierająca wrota do szybkiej, pozaakademickiej kariery.

Sprawiedliwego stosunku wymaga merytoryczna i etyczna wycena pracy innych, zwłaszcza w odniesieniu do konkursów, awansów, dotacji i nagród oraz w tworzeniu formalnych hierarchii w strukturze instytucji naukowych.

JW.-Jasne jest, że w takiej szkole wyższej decyzje anonimowych komisji i oceny niezależne od faktów, a często całkowicie sprzeczne z faktami nie mogą mieć miejsca. Na uczelni nie powinno być miejsca dla stosujących takie metody ocen i dla tych, którzy ich ukrywają.

Regułom sprawiedliwości trzeba też podporządkować obszar podejmowanych – oby równomiernie- obowiązków, tak, by nie stawały się nadmiernym ciężarem dla jednych, nieuzasadnionych zaś przywilejów dla innych – zazwyczaj korzystających z tych nierówności……..

JW.-Nic dodać, nic ująć. Najwyższy czas dostosować do tej zasady uczelnię, na której ten kodeks powstał. Trzeba dać przykład innym.

Sprawiedliwości również żąda nauka i edukacja jako cała, zorganizowana instytucja służby publicznej, zwłaszcza w aspekcie jej uwarunkowań ekonomicznych, gdzie na czoło wysuwa się przede wszystkim słuszne żądanie sprawiedliwej, godziwej w skali kraju i adekwatnej do zasług w skali uczelni, płacy za pracę.

JW.-Szkoły, które usuwają pracowników za najwyżej cenioną przez odbiorców (studentów, młodych pracowników) pracę, zagarniają ich dorobek a tumiwisistów wyróżniają nie powinny otrzymywać akredytacji.

5. RZETELNOŚĆ

Nauka to domena nadzwyczajnej solidności, precyzji, rzetelnego stosunku do faktów, do osiągnięć poprzedników…………

JW.-Najwyższy czas się do tego dostosować.

……Rzetelność wymaga zawsze nadzwyczajnej, najbardziej drobiazgowej skrupulatności faktograficznej i bezwzględnej ścisłości logicznej. Wymaga też zdolności do krytycyzmu i autokrytycyzmu, aż do trudno osiągalnych granic osobowościowego ideału moralnego, obejmującego umiejętność przyznania się do błędu,wielkoduszność wobec oponentów, jak również – gdy trzeba – odwagę odstąpienia od niesłusznych, nieuzasadnionych poglądów.

JW.-Oczekuję na taki odważny akt ze strony najwyższych władz uczelni. Nie powinno się czekać do czasu Sądu Ostatecznego na odstąpienie władz od niesłusznych, nieuzasadnionych poglądów.

6. TOLERANCJA

……….Tolerancja – to uważne wsłuchiwanie się w opinie innych, nawet w te przeciwstawne ogólnie obowiązującym, zwłaszcza naszym, osobistym. To

otwieranie się na inne kultury i odmienne koncepcje, nawet te jawnie niezgodne z naszymi naukowymi i potocznymi ujęciami. To odrzucenie reguł dyskryminacyjnego podziału ludzi – studentów i młodzieży naukowej – wedle ich cech narodowych, rasowych, politycznych czy światopoglądowych. To także uznanie prymatu chłodnego rozumu nad emocjami i żądanie od całej wspólnoty akademickiej respektowania wymogu postawy racjonalnej i tolerancyjnej jako etycznie aprobowanej w nowoczesnym społeczeństwie, zwłaszcza w intelektualnych elitach.

JW.-Dalsze dyskryminowanie inaczej myślących, i niewygodnych z tego powodu dla władz, nie powinno mieć miejsca. Jest to etycznie nie do zaaprobowania.

7. LOJALNOŚĆ

Każda oparta na zdrowych zasadach zbiorowość, wymaga od swych członków wzajemnego poszanowania, współdziałania i solidarności, a od poszczególnych jednostek i grup respektowania zasad lojalności wobec

całej struktury. Wspólnota akademicka stwarza warunki do rozwijania własnych, niepowtarzalnych talentów jednostkowych i doskonalenia cnót osobistych.

JW.-Wspólnota akademicka winna stwarzać takie warunki. Rzecz w tym, że nie tylko nie stwarza, ale niepowtarzalne talenty niszczy a cnoty osobiste zabija. Ta wspólnota jest chora. Jest wspólnotą niecnot i nie ma to nic wspólnego ze słabym finansowaniem uczelni. Trzeba oprzeć się na rzeczywistych a nie na deklaratywnych wartościach. Kodeks wartości może stanowić taką podstawę. Rzecz w tym aby to nie była tylko deklaracja, do której nawet jego twórcy i strażnicy nie mają zamiaru się dostosować.

……….Wykroczeniem przeciwko zasadzie lojalności są działania wymierzone bezpośrednio i pośrednio w powagę i autorytet uczelni, szkodzenie

jej interesom, w szczególności zaś angażowanie się w takie przedsięwzięcia, których intencją bądź obiektywnym skutkiem jest osłabianie pozycji i pomyślności uczelni jako całości i jej struktur oraz szkodzenie kolegom i ich dobremu imieniu.

JW.-W pierwszej kolejności władze winny zaprzestać szkodzić interesom uczelni i obniżać autorytet uczelni poprzez przedkładanie ‚prawa’ stanu wojennego nad obecną konstytucję III RP, poprzez autonomiczne łamanie prawa, poprzez preferowanie kłamców reprezentujących uczelnie na zewnątrz……

Zasada lojalności nie może tłumaczyć także milczenia wobec nieuczciwości, niegodnych poczynań władz uczelni. Kodeks nie może być traktowany instrumentalnie jako narzędzie do utrwalania władzy czy pozbywania się niewygodnych nauczycieli ujawniających niegodne czyny władz.

Współautorstwo AKW nie zwalnia z przestrzegania zasad AKW, wręcz przeciwnie nakazuje szczególną lojalność do tych zasad.

8. SAMODZIELNOŚĆ

Twórczość naukowa to proces dwóch równoległych, przeplatających się ciągów działań: z jednej strony, wykorzystywania i przetwarzania dorobku poprzedników i współczesnych, z drugiej zaś, samodzielnego dodawania efektów własnych badań, samodzielnie przygotowanych, przeprowadzonych i opracowanych. Wyraża się ona przede wszystkim w publikacjach, które nadają ostateczną formę dokonanym odkryciom, ujawniając oryginalny charakter indywidualności danego uczonego, specyfikę jego warsztatu i języka lub też prezentując specjalny styl działalności autentycznych kolektywów badawczych.

Jakiekolwiek uchybienie zasadzie samodzielności stanowi pogwałcenie fundamentalnych reguł i idei posłannictwa nauki, musi tedy być uznane za szczególnie godną potępienia postawę etyczną członka społeczności akademickiej, zarazem też stanowiąc ciężkie naruszenie prawa. Dotyczy to przede wszystkim jawnych plagiatów, czyli kradzieży cudzych owoców pracy, ale także innych, bardziej wyrafinowanych form żerowania na dorobku innych, w postaci kryptoplagiatów (posługiwania się cudzymi myślami, pomysłami i kategoriami bez podania źródeł) oraz bezceremonialnego dopisywania się do rezultatów cudzej pracy lubsugerowania wyższego od faktycznego stopnia udziału współautorskiego, a także autoplagiatów (wielokrotnego sprzedawania tych samych produktów).

JW.-Należy zatem oczekiwać, że zgodnie z ta deklaracja władze uczelni zweryfikują dotychczasową politykę kadrową. Kradzież cudzych owoców pracy winna skutkować wydalaniem tych, którzy kradną a nie tych, którzy ujawniają kradzież. Uczelnia nie może być przyjaznym podłożem dla pasożytów.

Jednoznacznej dezaprobaty moralnej wymaga także proceder handlowania pracami naukowymi i innymi opracowaniami, występowanie zarówno w charakterze faktycznych ich wykonawców i sprzedawców, jak i nabywców czyli rzekomych autorów. Konsekwencją takich oszukańczych praktyk jest zdobywanie niezasłużonych awansów na studiach, dyplomów, tytułów, cenzusów zawodowych, licencji i innych wyłudzanych dóbr bez samodzielnych zasług beneficjentów, a także – w szerszym wymiarze społecznym – tworzenie chaosu edukacyjnego, dewaluacja ogółu dyplomów i publikacji oraz ogólny, skrajnie relatywistyczny permisywizm moralny. Podkreślić trzeba z naciskiem, iż te same normy winny obowiązywać profesorów, co i oszukujących studentów, z tym, że ci pierwsi muszą bezdyskusyjnie i niezmiennie w ciągu całej kariery nauczyciela akademickiego świecić osobistym przykładem młodszym kolegom oraz całej studiującej młodzieży.

JW.-Najświętsza to prawda. Oczyszczenie uczelni z takich ‚profesorów’ winno być pierwszym aktem wprowadzania Akademickiego Kodeksu Wartości w życie, a twórcy AKW winni oświecać pozytywnym przykładem drogę dla całej społeczności akademickiej lub odejść w pierwszej kolejności.

9. UCZCIWOŚĆ

Zasada uczciwości jest jedną z najbardziej podstawowych i powszechnych reguł etycznych, obowiązujących wszystkich ludzi bez wyjątku, w rozmaitych sytuacjach, na różnych stanowiskach i w obliczu różnorodnych przeciwnościUczciwość dotyczy stosunku do innych ludzi, do spraw publicznych każdego możliwego zasięgu i poziomu osobistej odpowiedzialności, a w obrębie samej działalności naukowej i dydaktycznej – przede wszystkim stosowania jasnych i jednoznacznych kryteriów warsztatowych i wartościujących.

JW.-Oczekiwać zatem należy weryfikacji dotychczasowych kryteriów wartościujących, które chociaż jasne i jednoznaczne (w swej nieuczciwości) nie mogą być akceptowane. Nieuczciwość w stosunku do innych ludzi, ocenianie ich działalności bez podania podstaw, w sposób niezależny od faktów, fałszowanie i niszczenie ich akt dla osiągnięcia pożądanego kształtu, pisanie fałszywych historii stanowi jednoznaczne wykroczenie przeciwko zasadzie uczciwości.

Uczciwy naukowiec jest solidny w swojej pracy, gdy nie poddaje się presji szybkiej i głośnej, acz wątpliwej sławy, ale zawsze wspiera moc wniosków ze swych badań odpowiednimi, nieraz długo i żmudnie zdobywanymi, argumentami.

JW.-Pełna zgoda. Zatem wnioski władz UJ o skazywanie na śmierć naukową i edukacyjną niewygodnych nauczycieli winny być wsparte uzasadnionymi argumentami albo nieuczciwe poczynania władz winny się spotkać z potępieniem moralnym i z odejściem z uczelni nieuczciwych ‘naukowców’ nadal pozostających u władzy.

Uczciwy naukowiec odkrywa w pełni tajniki swego warsztatu, nie pozwalając sobie na żaden kamuflaż, sekretne założenia i ezoteryczny język przekazu, wzmacniający pozór pewności dla głoszonych tez.

JW.-Tajniki warsztatu tych ‘naukowców’, którzy doprowadzili do usuwania z uczelni najwydajniejszych kolegów, tych którzy oskarżali innych o podszywanie się pod działalność np. w Solidarności winny być ujawnione. Władze UJ nie mogą się zasłaniać brakiem takich dokumentów, nie mogą ich utajniać, szczególnie wtedy gdy z nich korzystały dla skazywania na śmierć metodami, których SB nie musiałaby się wstydzić. Mataczenie winno być ujawnione publicznie.

Uczciwy uczony, nawet najwyższej rangi, umie określić – po sokratejsku – granice swej wiedzy i niewiedzy, nie udając przed nikim, także przed sobą, iż posiadł więcej mądrości, niż było to naprawdę możliwe, nadto chroniąc się przed pokusą formułowania sądów, opinii, a nawet pseudoteorii na terenie problematyki, w której w ogóle nie jest specjalistą.

JW.-W pierwszej kolejności dotyczy to uczonych pełniących władzę w uczelni.

Uczciwy wykładowca akademicki winien przekazywać studentom wiedzę opartą o najnowsze dokonania światowej nauki,

JW.-Oskarżanie takich wykładowców o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką winno być potępione na wieki bez czekania na rezultaty Sądu Ostatecznego.

10. GODNOŚĆ

W zasadzie godności skupiają się niemal wszystkie inne wartości, przekształcone jednak w podmiotowe ich odniesienie do samego siebie, żądające zarazem respektowania danej, mojej, podmiotowości przez innych.

Godność uruchamia wewnętrzną siłę, która nie pozwala człowiekowi odstąpić od własnych przekonań, ideałów etycznych i zaufania do rozumu ani poddać się łatwo naciskom, pokusie wygody, żądzy zaszczytów i nagród.

JW.-Usuwanie takich nauczycieli z uczelni jest działaniem nie tylko na jej szkodę, ale na szkodę całej ludzkości. Takie niegodne poczynania winny być potępiane przez społeczeństwo nauki, szczególnie wtedy jeśli dotyczą one władz uczelni czy też strażników AKW.

Każdy człowiek ma prawo do ochrony i szacunku dla swej godności, niezależnie od wszelkich zróżnicowań, sprzyjających sztucznym, konwencjonalnym podziałom wedle rozmaitego szczebla dostępu do czci i honoru swej osoby. Dotyczy to także świata uczonych, których specyficzne usytuowanie społeczne polega jednak na tym, iż muszą sami dbać o swą godność, zwłaszcza w sytuacjach, które wymagają cywilnej odwagi, niezależności sądu i mocnego charakteru.

JW.-Zatem uznawanie posiadania poczucia własnej wartości, własnej godności za niepożądane na uczelni kompromituje nie tylko uczelnię, ale sam AKW. Nie można w sposób zasadny i godny nauczyciela akademickiego deklarować, że każdy ma prawo do ochrony i szacunku dla swej godności a jednocześnie tą godność poniżać, posiadanie tej godności deprecjonować.

Godność nauki zależna jest bowiem nie tylko od obiektywnej wartości poznawczej teorii, ale od twardej, bezkompromisowej postawy godnościowej samych naukowców, wobec polityki lub zniewalającej siły pieniądza, choć również wobec samych siebie – kolegów i rywali zarazem.

JW.-Ci, którzy mają cywilną odwagę przeciwstawiać się niegodnym poczynaniom innych nauczycieli, w tym władz uczelni, bezkompromisowo walczą o prawdę zasługują na najwyższe uznanie, a władze stawiające ich poza formalnymi strukturami uczelni zasługują na szczególną dezaprobatę.

Równocześnie, zarówno cała, zhierarchizowana nauka, jak i struktury uczelni wyższych stwarzają szereg wewnętrznych niebezpieczeństw w tym zakresie, a tym samym specjalny obowiązek dbałości o równy dostęp do ochrony godności przez wszystkich członków wspólnoty. Godność nie jest przywilejem żadnej, wybranej grupy społecznej, środowiska lub pozycji. Równe do niej prawo posiada wielki i sławny profesor, ale też skromny asystent i student.

JW.-Zatem przyjęty w dotychczasowej praktyce podział na ‚profesorów’ stojących ponad prawem, posiadających dożywotni immunitet niezależnie od swego postępowania i ‚hołotę’ bez jakichkolwiek praw, winien zniknąć raz na zawsze jako niegodny społeczności akademickiej, jako sprzeczny z zasadami etyki ogólnoludzkiej.

We wspólnocie akademickiej należy dbać o godność nie tylko pracownika naukowego, ale i sekretarki, bibliotekarza, magazyniera i sprzątaczki. Naruszenie każdej i czyjejkolwiek godności jest czynem moralnie odstręczającym, staje się sygnałem głębszego schorzenia etycznego w środowisku lub niskiej moralnej klasy poszczególnych osób, nie usprawiedliwionych bynajmniej z powodu innych, akademickich walorów.

JW.-Traktowanie zatem nie-profesorów jak bydło, a nawet gorzej, nieobce w niepisanej historii najstarszej polskiej uczelni nigdy więcej nie powinno mieć miejsca w żadnym instytucie. Dla takiego postępowania nie może być usprawiedliwienia, tak jak nie może być usprawiedliwienia dla władz uczelni nie tylko tuszujących takie sprawy, ale apelujących aby o takich instytutach mówić głośno i to z uznaniem.

Obdarzanie najwyższymi laurami uczelni tych, którzy z premedytacją naruszali godność innych nauczycieli akademickich, sprzeniewierzali się uniwersalnym zasadom etycznym, łamali zasady prawdy, uczciwości, odpowiedzialności dyskredytuje uczelnię i obniża prestiż nauki.

11. WOLNOŚĆ NAUKI – WOLNOŚĆ UCZONYCH

Wartości etyczne rodzą się, obowiązują i ukazują pełnię swego bogactwa w społecznościach ludzi wolnych.

JW.-Zniewalanie zatem nauczycieli akademickich jest jasną przyczyną degradacji moralnej uczelni.

Wolność jest warunkiem wyboru wartości, ich poszukiwania i kreacji.

JW.-Nie wolno zatem narzucać wartości, szczególnie wtedy gdy realizowane wartości mają odwrócony znak.

Niezbędna jest zatem podmiotowa wolność uczonych, którzy postępując wedle swego rozumu, doświadczenia i indywidualnego sumienia, mogą w pełni rozwinąć swe talenty odkrywcze i zdolność do obrony przed presją negatywnych czynników zewnętrznych lub samoparaliżem wewnętrznego zniewolenia.

JW.-Uniwersytet taka podmiotowość winien zatem uczonym zapewnić a nie ich zniewalać i usuwać ze swoich formalnych struktur.

Wolność jest zarazem szansą i źródłem energii dla całej struktury nauki, w której tylko swoboda badań, dyskusji i głoszenia poglądów przynosi korzystne rezultaty, zaś jakiekolwiek jej ograniczanie rodzi stagnację i uwiąd twórczej myśli.

JW.-Widać to dobrze na przykładzie uczelni, w której powstał Akademicki Kodeks Wartości. To jakby kara za nieprzestrzeganie elementarnych praw człowieka. Dobrze by było aby uchwalenie AKW stanowiło punkt zwrotny w jej historii.

Potrzebna jest wreszcie wolność nauki jako całej dziedziny, zanurzonej zawsze w realny świat innych sfer życia w skali kraju i globu, zawdzięczającej wszak swą żywotność przede wszystkim udzielonemu jej zaufaniu i gwarancjom względnej samodzielności i niezależności. Powinnością całej wspólnoty naukowej musi stać się tedy pilna dbałość o urzeczywistnianie wolności w każdym wymiarze, w tym także w jej bezpośredniej afirmacji w codziennej praktyce funkcjonowania struktur akademickich oraz w wychowaniu do wolności młodych pokoleń.

JW.-Jeśli wspólnota wychowanie do wolności młodych pokoleń traktuje jako negatywne oddziaływanie na młodzież to znaczy, że ta wspólnota jest porażona trądem i ten trąd należy w pierwszej kolejności wyleczyć. Inaczej znaczenie ogłoszenia Akademickiego Kodeksu Wartości może przypominać co najwyżej znaczenie ogłoszenia Manifestu Komunistycznego.

Komisje etyczne a mobbing

MOBBING AKADEMICKI

na uczelniach i w instytucjach naukowych


Komisje etyczne a mobbing

Przestrzeganie ogólnoludzkich zasad etycznych winno przeciwdziałać mobbingowi, a przynajmniej go ograniczać. Na straży przestrzegania zasad etycznych winny stać komisje etyczne. Tak jednak nie jest. Mamy komisje etyczne, ale mamy i mobbing. Komisje chronią mobberów i tuszują nieuczciwości i inne patologie na uczelniach.  Dotyczy to zarówno komisji ogólnopolskich, jak i komisji uczelnianych. Osoby mobbingowane na uczelniach nie mają co liczyć na pomoc tych komisji.

Jako przykład podaję tekst:

KOMISJA ds. ETYKI NAUCZYCIELI AKADEMICKICH

UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO

Niniejszym zwracam się o rozpatrzenie czy etyka autorów publikacji  UJ:

Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1975-2000 i Publikacje pracowników Instytutu Nauk Geologicznych UJ 1945-99. Zestawienie bibliograficzne wydanych w 1999 r. pod redakcją W. Zuchiewicza, pozostaje w zgodzie z uniwersalnymi normami etycznymi i nie stanowi zagrożenia dla uniwersytetu rozumianego jako korporacja nauczanych i nauczających wspólnie poszukujących prawdy.

Po zapoznaniu się z tymi ‘publikacjami’ nie mam wątpliwości co do sprzeczności z prawdą  wielu podawanych w tych publikacjach ‘informacji’, mam natomiast poważne wątpliwości co do etyki nauczycieli akademickich UJ, którzy te ‘informacje’ do rozpowszechnienia opracowali. Konieczne jest moim zdaniem sprecyzowanie wniosku czy autorzy takich ‘publikacji’ mogą być nauczycielami akademickimi, jako, że ich amnezja czy ‘kulawa’ etyka może się odbijać na młodzieży akademickiej.

Jako były wykładowca UJ, który czuje się współodpowiedzialny za ‘rozruch’ wielu zajęć na studiach geologicznych, nie mogę pominąć milczeniem  zniekształcania historii najstarszej polskiej wszechnicy.

Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że po wyrzuceniu mnie z UJ  z oskarżenia o negatywne oddziaływania na młodzież, zarządzający ING UJ usiłują zatrzeć ślady mojej działalności w UJ, tak jak ‘zacierają’ dokumentację gromadzoną na mój temat w latach 80-tych.

Publikacje” te zdają się uzasadniać poprzez zmiany faktów, że niesłuszna  była opinia „odejście dr. J.Wieczorka uważałbym za wielką stratę dla Uniwersytetu” zaprezentowana w zaaresztowanym przez władze UJ raporcie rzecznika dyscyplinarnego Doc. A. Gaberlego. (mimo wniosku o udzielenie mi urlopu naukowego, nie otrzymałem takiego urlopu, lecz zostałem wyrzucony na bruk przez władze UJ).

Kilka poniższych przykładów winno uzasadnić moje wątpliwości.

W ‘publikacji’ Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1975-2000 na str. 51-54 w jasny sposób przedstawiającej wykaz zajęć dydaktycznych brak jest informacji  o najważniejszych moich zajęciach dydaktycznych, które cieszyły się szczególnym zainteresowaniem, ‘psutej’ przeze mnie, młodzieży akademickiej.

Brak jest mojego nazwiska (z powodu cenzury? amnezji? świadomej dezinformacji? analfabetyzmu realnego?):

przy kursie terenowym z geologii dynamicznej, który był moim ’dzieckiem’ i   kuźnią młodych kadr, co budziło wściekłą nienawiść ‘profesorów’, którzy na podobnym poziomie nie byli w stanie poprowadzić tego kursu mimo, że moje programy kursu  im przekazywałem  w ramach koleżeńskiej pomocy

przy zajęciach terenowych w Tatrach, które prowadziłem w latach 80-tych

(również bezpłatnie) zamieniając wcześniejsze ’majówki’  w szkołę   alpejskiej   geologii, co było gwoździem do mojej trumny wbijanym przez ‘profesorów’ zarządzających do dnia dzisiejszego ING UJ, przy aktywnej współpracy ‘profesorów’ z innych instytucji z nazwy naukowych

przy zajęciach terenowych z geologii prowadzonych gratis dla geografów    jeszcze przed   podjęciem etatowej pracy na uczelni

Brak jest w ogóle informacji o prowadzeniu seminarium z geologii historycznej, na których omawiane były najnowsze osiągnięcia geologii (wg najnowszych publikacji zagranicznych), niestety na ogół nieznane ‘profesorom” ING UJ

Brak jest w ogóle informacji o seminarium magisterskim-centrum kształcenia młodych pracowników nauki, również tych, którzy sprawdzili się za granicami. (wyrzucony zostałem z UJ, kiedy miałem najlepszych studentów na seminarium magisterskim!!!)

Brak jest informacji o wykładach monograficznych, które dwukrotnie prowadziłem z powodu braku chęci i kwalifikacji do takiej działalności ze strony ‘profesorów’ ING UJ.

Brak jest informacji o kierowaniu Kołem Geologów Studentów UJ, którzy w 1980 w cuglach wygrali ogólnopolski konkurs wiedzy geologicznej, a liczne zajęcia terenowe z Kołem prowadzone gratis wypełniały lukę edukacyjną po wpisywanych do pensum i indeksów  (i do fałszywej historii nauk geologicznych w UJ) oficjalnych zajęciach.

W wykazie konferencji organizowanych przez ING UJ, ani słowa nie ma o licznych w latach 80-tych konferencjach organizowanych przez ING UJ i PTG, których byłem głównym organizatorem. W szczególności pominięto Konferencję  nt. Paleontologii Mezozoiku Tatr w 1984 (nazwa Instytut Nauk Geologicznych  UJ figuruje na wydanych materiałach konferencji) i ‘pożegnalną’ konferencję  zorganizowaną w 1986 roku kupamięci badań Prof. M. Książkiewicza w Karpatach. Sprawozdanie z tej Konferencji było umieszczone m.in. w Biuletynie Rektora UJ.

Luki w  wybiórczym spisie moich publikacji   zamieszczonych w ‘publikacji’ Publikacje pracowników Instytutu Nauk Geologicznych UJ 1945-99 zastępuję spisem  publikacji www.geo-jwieczorek.ans.pl załączonym do niniejszego pisma. Stanowią one jednocześnie informacje o badaniach tak geologicznych, jak i paleontologicznych prowadzonych w UJ i następnie kontynuowanych głównie hobbystycznie. Zastępują one daleko odbiegające od prawdy informacje o pracach  naukowych prowadzonych przeze mnie w UJ. Faktem jest, że wiele tych prac została wykonana w konspiracji przed ‘profesorami’ UJ i nie tylko UJ. Faktem jest, że stanowią one zapewne nie więcej niż 20-30% prac naukowych, które mógłbym wykonać w normalnych warunkach, tzn. przy finansowaniu ich z budżetu i przy zabezpieczeniu mojej osoby przed ‘maczugami’ profesorskimi.

Spis publikacji ostatnich kilku lat, które przygotowałem jako prywatna osoba nie mając ani 1 zł na badania z kieszeni podatnika, ale  znajdując się poza zasięgiem profesorskich ‘maczug’, daje chyba wyobrażenie o niszczycielskiej sile ‘organizatorów’ nauk geologicznych w ING UJ i ich wspólników ( do niszczenia mojej osoby zatrudnili wybitnych specjalistów z innych ośrodków ‘naukowych”).

Zakres ‘publikacji’ Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1975-2000 i Publikacje pracowników Instytutu Nauk Geologicznych UJ 1945-99. różni się wyraźnie od „Zarysu historii geologii na Uniwersytecie Jagiellońskim” wydanym w 1964 w opracowaniu S. Czarnieckiego. Trudno w nich znaleźć informacje o wybitnych osiągnięciach zarządzających ING UJ w zakresie wyrzucania niewygodnych pracowników, w niszczeniu ich zbiorów naukowych, niszczeniu i dezorganizacji ich pracy naukowej i edukacyjnej,  stanowiących  przecież kontynuacje działań ”próżniaków i nieuków” zatrudnionych na etatach profesorów UJ,  a opisanych w ‘Zarysie historii..’ w 1964 r.

Nie może tego braku usprawiedliwiać fakt stosowania w UJ esbeckich metod zmieniania faktów i historii, poprzez

–    czyszczenie teczek personalnych

–    aresztowanie niewygodnych dla władz UJ dokumentów

–    zasłanianie się przedawnieniem spraw

–    zasłanianie się zgodnością takich poczynań z ‘prawem’ stanu wojennego.

–   opracowywanie na potrzeby Senatu UJ ‘wyjaśnień” w celu zaciemnienia  i fałszywego przedstawienia spraw dotyczących nauki i edukacji na UJ

Można domniemywać, że takie poczynania mają na celu uniemożliwić również w przyszłości opracowanie prawdziwej historii UJ. Tym bardziej więc w pracach obrazujących stan dyscypliny naukowej,  tego tła nie można zatajać, to tło winno być jasno naświetlone, tak jak  we wspomnianym „Zarysie historii..” z 1964 r.

Na  wydanie w/w ‘publikacji’ zostały przeznaczone pieniądze podatnika, w sytuacji kiedy nie chce się pieniędzy podatnika przeznaczać na niezależne prace naukowe, szczególnie jeśli podważają jedynie słuszne poglądy oficjalnych uczonych nauki polskiej (nie mylić z nauką sensu stricto). Niestety zainteresowany nauką i edukacją na UJ podatnik nie znajdzie w nich rzetelnej informacji. Podatnik winien być rzetelnie poinformowany na co są przeznaczane jego pieniądze.

W ‘publikacjach’ podano wykaz grantów jakie otrzymali ( z kieszeni podatnika) pracownicy ING UJ zatajającprzy tym fakt, że część tych grantów została przyznana przez komisje grantowe swoim członkom (KORUPCJA) lub ich rodzinom (NEPOTYZM).

To co w cywilizowanym świecie jest ścigane z urzędu, w ING UJ jest uważane za osiągnięcia. Jest to sprawa również dla komisji etyki.

Oczekuję oceny etycznej ‘publikacji’ i ich autorów ( w szczególności redaktora). Będę oczekiwał m.in. nakazu opracowania i rozpowszechnienia ich korekty na koszt własny autorów (bez dotacji z kieszeni podatnika).

Kłamstwo uniwersyteckie nie może być bezkarnie rozpowszechniane, a ich autorzy nie mogą z kłamstwa czerpać zysków.

Józef WIECZOREK, Kraków  21.02.2000

Oczywiście do dnia dzisiejszego brak odpowiedzi na to pismo. Także ‚komisja etyczna’ KBN oraz ‚komisja dyscyplinarna’ RGSW nie są w tych sprawach władne. Po 3 miesiącach każda niegodziwość akademicka ulega zresztą przedawnieniu i takiego ‚prawa’ nikt nie chce zmienić. Uczelnie są autonomicznie a rektorzy walczą o to aby ta autonomia obejmowała również sferę prawa.

DOBRE OBYCZAJE A MOBBING

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych


DOBRE OBYCZAJE A MOBBING

Stosowanie dobrych obyczajów w nauce i edukacji winno wykluczać a przynajmniej ograniczać mobbing. Tak jednak nie jest. Mamy zasady dobrych obyczajów, ale mamy i mobbing w znakomitej koegzystencji. Jako przykład podaję tekst, który najlepiej zatytułować:

NieDOBRE OBYCZAJE W NAUCE –

Mój subiektywny komentarz do II wydania ‘Dobrych obyczajów w nauce’

Zgodnie z treścia przedmowy do II wydania ‘Dobrych obyczajów w nauce’ opracowanych przez Komitet Etyki w Nauce PAN nie należy chować głowy w piasek wobec problemów etycznych ludzi nauki. Jest to szczególnie zasadne, gdy głowę w piasek chowają autorzy tych deklaracji.

o etyce i o dobrych obyczajach trzeba wciąż pisać i mówić, aby przypominać to o czym się tak łatwo zapomina albo się nie rozumie’– czytamy w przedmowie- więc piszę co następuje na marginesie (kursywa zaznaczona na żółto) tych zasad (normalna czcionka bez zaznaczenia), z których pełna treścią można się zapoznać (tak jak ja to uczyniłem) na stronach internetowych. http://www.p.lodz.pl/pol/etyka/obyczaje.html

Komentarz jest subiektywny, ale oparty na własnych, realnych doświadczeniach zgodnych z obiektywną prawda. Niestety te doświadczenia nie są czymś odosobnionym. Podobnych doświadczyło wielu innych pracowników nauki, stąd chyba są one standardem w tzw. nauce polskiej.

Rozdział 1 – ZASADY OGÓLNE

1.1. Pracownika nauki obowiązują zasady etyki ogólnoludzkiej, a w szczególności zasady dobrych obyczajów w nauce.

Dlaczego te zasady w praktyce nie obowiązują decydentów tzw. nauki polskiej i komisji etycznych? Niestety te gremia nierzadko uznają za etyczne to co służy decydentom do jak najdłuższego utrzymania się na stołkach, a za nieetyczne to co w tym procesie może przeszkadzać. Trudno uznać taką wykładnię za zgodną z zasadami etyki ogólnoludzkiej. Raczej jest to zgodne z zasadami ‚etyki’ sitwokracji (etyki plemiennej). Usuwanie z oficjalnego życia naukowego pracowników stosujących zasady etyki ogólnoludzkiej sprzeczne jednakże z zasadami ‚etyki’ sitwokracji chyba dobrze określa poziom zdziczenia moralnego środowiska ‘naukowego’ w Polsce. Niestety istniejące komisje etyczne temu nie zapobiegają. Nie zajmują nawet stanowiska. No cóż, chyba tu chodzi o konflikt interesów. Skoro komisje etyczne nie są niezależne, więc nie mogą reprezentować interesów etyki ogólnoludzkiej, lecz tylko interesy ‘etyki’ tych, którym podlegaja. Kiedy postulowałem w Polskim Towarzystwie Geologicznym utworzenie komisji etycznej niezależnej od władz, zostałem usunięty bezprawnie przez te władze, które poczuły się tym ‘nieetycznym’ czynem zagrożone. Jestem tym zaszczycony, gdyż najlepszy to dowód, że moja etyka nie ma nic wspólnego z oficjalną etyką decydentów nauki polskiej finansowanych ( finansujacych się) z kieszeni podatnika.

Pracownika nauki obowiazują normy prawdomówności.

Dlaczego zatem np. rektorzy i dziekani, nie stosujący się do tych norm nadal nie tylko pełnią swe funkcje, ale decydują o tym co jest prawdą, a co nią nie jest!!!!!! Dlaczego niezależni badacze domagający się przestrzegania norm prawdomówności są usuwani z uczelni i objęci ostracyzmem przy udziale, a przynajmniej przy aprobacie (przy chowaniu głowy w piasek) komisji etycznych?

1.2. Pracownik nauki nie może usprawiedliwiać posłuszeństwem ani lojalnością swego zachowania sprzecznego z zasadami dobrych obyczajów w nauce.

Ale jak jest nieposłuszny w takich kwestiach to komisje etyczne nic mu nie pomogą, a czasami nawet dołożą!!! A przecież to przede wszystkim komisje etyczne nie mogą usprawiedliwiać brakiem kompetencji swego zachowania sprzecznego z zasadami dobrych obyczajów w nauce.

1.7. Pracownik nauki powinien ustawicznie poszerzać i pogłębiać swą wiedzę i doskonalić umiejętności.

Ale jeśli to robi musi się liczyć np. z usunięciem z uniwersytetu ze względu na zagrożenie jakie sprawia tymi umiejętnościami dla dożywotnich nieuków i nierobów z tytułami profesorskimi, i nie może liczyć na komisje etyczne!

1.8. Pracownika nauki obowiązuje postawa krytyczna.
W swojej działalności profesjonalnej pracownik nauki szanuje poglądy autorytetów naukowych, ale wyżej niż autorytet stawia rzeczowe argumenty ..

co go wyklucza ze społeczności akademickiej przy aprobacie komisji etycznych! Zdaniem niepodważalnych – pod karą dożywotniej śmierci naukowej- autorytetów nie można prezentować bowiem pogladów odmiennych od dyrektora instytutu. ‘ Takich’ nie powinno się trzymać w Instytucie ani jednego dnia!!! ( Słyszę to do dnia dzisiejszego mimo upływu 15 lat!!!)

1.9. Pracownik nauki powinien bronić jej wolnosci.

Wolność nauki sprowadza się do wolności wyboru problematyki, wolności wyboru metody rozwiązania, a przede wszystkim wolności myśli i wolności słowa głoszonego

Pracownik nauki przeciwstawia się jako szkodliwym dla jej rozwoju:
– cenzurowaniu wypowiedzi i publikacji naukowych;
– ograniczaniu dostępu do materiałów zródłowych;
– utrudnianiu swobodnego przepływu informacji naukowej;
– utrudnianiu osobistych kontaktów między ludźmi nauki.

Ale jeśli tak postępuje ma zapewnione skazanie na dożywotnią śmierć naukową i pozbawienie możliwości finansowania badań przez KBN, a komisje etyczne, w tym tworzące ‘ Dobre Obyczaje’ , ‘Dobre Praktyki Naukowe’ w najlepszym razie chowają głowę w piasek!!!

1.10. Pracownik nauki potępia stosowanie w nauce kryteriów pozanaukowych, natomiast jest pełen rezerwy, a nie potępienia wobec problemów, które jeszcze nie są nauką.
Pracownika nauki powinna cechować bezstronność i postawa sprzeciwu wobec wszelkich form dyskryminacji w świecie nauki. Ocenianie osiągnięć naukowych w zależności od kryteriów personalnych, narodowościowych, rasowych czy światopoglądowych jest niegodne pracownika nauki.

Niestety tacy niegodni pracownicy nauki są właśnie pracownikami i decydentami ‘nauki’ , (pobierają i rozdzielają pieniadze z kieszeni podatnika za pośrednictwem KBN) a potępiający stosowanie w nauce kryteriów pozanaukowych są potępiani, objęci ostracyzmem środowiskowym, i nie są pracownikami nauki, a co najwyżej jedynie niezależnymi badaczami bez pieniędzy na badania. Ten stan rzeczy aprobowany jest przez komisje etyczne i decydentów nauki, którym służą ( w tym profesorów, dziekanów, rektorów, ministrów…).

1.11. Pracownik nauki nie działa złośliwie na szkodę reputacji zawodowej innego naukowca.
Jeżeli jednak ma dowody lub uzasadnione podejrzenia sprzecznego z prawem albo dobrymi obyczajami postępowania w sferze nauki, w szczególności fałszywych lub nierzetelnych wyników badań, to powinien powiadomić o tym właściwe środowisko naukowe.

I winien wiedzieć, że komisje etyczne nie są tym właściwym środowiskiem!!!

Rozdział 2 -PRACOWNIK NAUKI JAKO TWÓRCA

2.2. Pracownik nauki dba o to, aby uznanie za osiagnięcia naukowe przypadło temu, komu uznanie to rzeczywiscie się należy.

I wtedy musi się liczyć z oskarżeniem np. o posiadanie poczucia własnej wartości, co jest traktowane jako cecha niegodna np. nauczyciela akademickiego UJ.

2.3. Główną motywacją pracownika nauki powinna być pasja poznawcza i chęć wzbogacenia dorobku nauki.

Doświadczenie uczy, że często chodzi o chęć wzbogacenia się przy minimalnym wysiłku, kosztem innych. Jeśli pracownik nauki dostaje okresowo mniej z kieszeni podatnika wówczas grozi, że mu się obniży poziom etyczny. Zważywszy na aktualny poziom rzeczywiscie może to być groźne.
Doświadczenie również uczy, że główną motywacją wielu pracowników nauki polskiej jest pasja wykańczania innych pracowników nauki, szczególnie tych którzy zostaną zidentyfikowani jako obiekty stanowiące rzeczywiste czy urojone zagrożenie dla chcących robić oficjalne kariery naukowe.
Szewska pasja nie jest temu w stanie zapobiec wobec przyzwolenia komisji etycznych.

2.7. Pracownik nauki dzieli się z innymi swymi osiągnięciami i wiedzą.

I zgodnie z dyrektywą ‘ Pańska wiedza nie jest pańską wiedzą, Pańska wiedza jest wiedzą PAN-u ‘ ( słyszę to nadal mimo upływu ponad 10-ciu już lat) pozbawiany jest swoich osiągnięć zapisywanych na konto oficjalnych ‚autorytetów’! Obowiązuje zasada: każdemu według potrzeb. Potrzeby tych u władzy są oczywiście znacznie, znacznie większe. Komisje etyczne milczą.

Naczelnym celem działalności uczonego jest poszukiwanie, poznanie i głoszenie prawdy.

Jasne jest zatem , że rektorzy, którzy głoszą głoszenie prawdy a w rzeczywistości głoszą kłamstwa i za głoszenie prawdy represjonują niepokornych badaczy, prawdę niszczą lub aresztują, nie są uczonymi, a tylko anty-uczonymi. Zajmowanie przez nich stanowisk profesorskich, rektorskich nie powinno mieć miejsca, a tym bardziej nie powinno mieć miejsca akceptowanie ich przez komisje etyczne, Rzecz w tym, że komisje są na ich właśnie usługach!!!

Rozdział 3 – PRACOWNIK NAUKI JAKO MISTRZ I KIEROWNIK

3.1. Pracownik nauki angażuje i grupuje wokół siebie adeptów nauki jedynie na podstawie bezstronnej oceny ich kwalifikacji intelektualnych, etycznych i charakterologicznych.

A jeśli ich zgrupuje musi się liczyć z oskarżeniem przez ‘rady naukowe’ lub anonimowe ciała akademickie, przy poparciu wcale już nie-anonimowych rektorów, np. o negatywne oddziaływanie na młodzież, o tworzenie zagrożenia dla uniwersytetu (czytaj – dożywotnich jego decydentów)

Pracownik nauki winien ujawniać i zwalczać wszelkie przejawy protekcjonizmu, korupcji i dyskryminacji

I musi się liczyć z tym, że spotka się za to z odprawą ze strony ‘moralistów’, niepodważalnych ‘autorytetów’ moralnych, którzy na swój i swoich użytek zredefiniują pojęcie korupcji. To co przez wszystkich uznawane jest za korupcję czy nepotyzm, niepodważalne ‘autorytety’ moralne w nauce polskiej niekiedy określają jako normalny układ przyjacielski.

3.2. Obowiązkiem pracownika nauki jest wyszukiwanie i otaczanie szczególną opieką adeptów wybitnie uzdolnionych i zachęcanie ich do podjęcia pracy naukowej.

I może być niemal pewien, że w konsekwencji, po wychowaniu dużego grona aktywnych badaczy, zostanie oskarżony o niszczenie adeptów i nieetyczne postępowanie ( słyszę to nadal mimo upływu 17 lat !!!. Komisje etyczne nie zaprotestują! Jeśli ’jedynie doktor’ ( w przeciwieństwie do ‘profesorów’) wychowa wybitnie uzdolnionych adeptów to jest to sytuacja niepożądana, o czym należy powiadomić środowisko. Protest, potępienie haniebnych poczynań ‚profesorów’ nie wchodzi w rachubę. No cóż, konflikt interesów! Przynależność do profesorskiej sitwokracji zobowiązuje.

3.3. Pracownik nauki powinien słowem i przykładem przekazywać swym uczniom wiedzę, umiejętności i zasady dobrych obyczajów w nauce.

A jeśli tak czyni, i jeśli doceniają to studenci i młodzi pracownicy nauki wtedy drzwi wszystkich uczelni będą dla niego dożywotnio zamknięte a ‚autorytety’ naukowe i moralne stwierdzą jego nieprzydatność do pracy na uczelni i nieetyczne postępowanie. Komisje etyczne w najlepszym przypadku schowają głowę w piasek.

Pracownik nauki, zwłaszcza samodzielny powinien poczuwać się do odpowiedzialności za rozwój naukowy swych uczniów i współpracowników.

Ale jeśli się nie poczuwa ma dożywotnią posadę i funkcje kierownicze w kieszeni, w tym ochronę władz uczelni i komisji etycznych.

3.4. Pracownik nauki traktuje swych współpracowników sprawiedliwie.

Pracownik nauki okazuje każdemu adeptowi życzliwość i pomoc, nie przeciąża nikogo nadmiernymi obowiązkami i ocenia każdego współpracownika wnikliwie i sumiennie, a niezależnie od pozanaukowych okoliczności.
Jako przełożony opiniuje wnioski awansowe oraz rozdziela fundusze i nagrody stosownie do pracy i osiągnięć każdego współpracownika.

Jasne jest, że ci którzy tak nie robią nie są pracownikami nauki sensu stricto , lecz ‘profesorami- minus’ tym niemniej właśnie ci mają się dobrze i mają uznanie u komisji etycznych. I w tym jest podstawowy problem etyczny.

3.5. Pracownik nauki nie przerzuca na współpracowników wykonywania zadań, które zgodnie z zakresem obowiazków powinien wykonać sam.

j.w.

3.6. Pracownik nauki unika autokratycznych form kierowania praca zespołu

j.w.

3.8. Pracownik nauki nie popiera i nie ułatwia drogi do świata nauki osobom nie mającym odpowiednich kwalifikacji naukowych i moralnych.
Najlepszym sposobem realizacji tego postulatu są rzetelne i sprawiedliwe oceny i opinie

j.w.

Rozdział 4 – PRACOWNIK NAUKI JAKO NAUCZYCIEL

4.1. Pracownik nauki traktuje studenta z życzliwością i należytą powagą.

Wtedy musi się liczyć z oskarżeniem np. o psucie studentów. Przykłady z UJ chyba nie są wyjątkiem. W końcu inne uczelnie pozostają w oddziaływaniu Alma Mater wszystkich uczelni.

4.2. Pracownik nauki dba o ustawiczne doskonalenie jakości nauczania.
Pracownik nauki powinien prowadzić zajęcia dydaktyczne w formie ciekawej i zrozumiałej dla przeciętnego studenta. Troszczy się o właściwe wyposażenie gabinetów, laboratoriów i bibliotek. Ustala rozkład zajęć dydaktycznych w sposób możliwie dogodny dla studentów. Unika nadmiernego kumulowania zajęć dydaktycznych w skali tygodnia, semestru lub roku akademickiego. Prowadzi zajęcia dydaktyczne punktualnie i zgodnie z planem.
Treść zajęć dydaktycznych powinna być zgodna z aktualnym stanem nauki swiatowej. Jeżeli treść taka byłaby niezgodna z wewnętrznym przeświadczeniem pracownika nauki, to jest on obowiązany dodać własny odrębny komentarz. W wykładach należy uwzględniać rywalizujące ze sobą teorie i interpretacje faktów.

I ma wtedy zapewnione wyrzucenie na bruk z uczelni przy aprobacie komisji etycznych.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (Wcześniej fabrykuje się oskarżenia do wyboru, do koloru! Można wybierać. Im bardziej absurdalne, im bardziej nieprawdziwe, tym lepiej. Najlepiej o niechęć do prowadzenia zająć. O brak kwalifikacji, niekompetencje itd. itp. Jeśli ktoś zaprotestuje to będzie to dowód na podważanie autorytetów. Podważanie najbardziej nawet absurdalnych oskarżeń anonimowych komisji w polskim systemie prawnym nie wchodzi w rachubę. Ba! jest nieetyczne!) Przykłady z UJ chyba nie są wyjatkiem. W końcu inne uczelnie pozostają w oddziaływaniu Alma Mater wszystkich uczelni

4.3. Pracownik nauki rozwija samodzielność myślenia studenta, jego krytycyzm i szanuje prawo studenta do swobodnego wyrażania opinii także w kwestiach naukowych.

I ma wtedy zapewnione oskarżenie np. o podburzanie studentów, przy aprobacie komisji etycznych. Przykłady z UJ chyba nie są wyjatkiem. W końcu inne uczelnie pozostają w oddziaływaniu Alma Mater wszystkich uczelni

Rozdział 5 – PRACOWNIK NAUKI JAKO OPINIODAWCA

5.1. Pracownik nauki wyraża swą opinię o cudzej pracy i dorobku naukowym wnikliwie, bezstronnie i konkretnie.
Opinie zdawkowe, grzecznościowe opinie przychylne, jak też złośliwe opinie negatywne są niedopuszczalne.

Dlaczego zatem komisje etyczne przy KBN nie dyskwalifikują tak postępujących ‘prominentów nauki polskiej’ (np. członków zespołów KBN oceniających wnioski badawcze). Czy jest to etyczne ?.

5.5. Pracownik nauki dba o to, aby krytyka, dyskusja i polemika naukowa prowadzone były z poszanowaniem zasad szacunku, rzeczowości i rzetelności.

Zasada organizowania’ krucjat’ pod hasłem ‘dop… sk….’ nie powinna zatem być pomijana milczeniem przez komisje etyczne. Mimo upływu kilkunastu lat nadal słyszę ‘ obciąć mu brodę’ ‘nie dopuszczać takich do referatów’ i przechwałki nestorów nauki polskiej, słynących z elegancji zachowań – ale mu dop….brak reakcji ‘autorytetów moralnych’ !!!

5.6. W swej działalności opiniodawczej i krytycznej pracownik nauki powinien kierować się zaleceniami sumienia oraz normami prawa i brać pod uwagę nauki płynące z niniejszego zbioru dobrych obyczajów w nauce.

Oby komisje etyczne takie nauki pobrały!

Rozdział 7 – PRACOWNIK NAUKI JAKO KRZEWICIEL WIEDZY

7.1. Pracownik nauki upowszechnia w społeczeństwie rzetelne wiadomości o nauce i jej osiągnięciach, nie ukrywając przy tym jej ograniczeń.

Ale jak pisze nieprawdę ma za sobą redakcje czasopism i komisje etyczne, oraz decydentów wiażących finansowanie nauki z etyką. Dla upowszechniania nierzetelnych wiadomości otwarte są bowiem łamy czasopism i kasy KBN. Dla prezentowania opinii rzetelnych, kasy i łamy są zamknięte!!!!! Jedyna nadzieja w internecie.

7.2. Pracownik nauki respektuje prawo człowieka do prawdy i informacji i stara się je urzeczywistnić.
Pracownik nauki uważa za swój obowiązek dostarczenie społeczeństwu lub zainteresowanym grupom społecznym rzetelnych informacji naukowych w zakresie i stopniu umożliwiającym im prawidłowe rozeznanie i obronę swych interesów. Pracownik nauki przeciwstawia się wszelkim próbom blokowania, zniekształcania lub opózniania takich informacji.

Po spełnieniu swojego obowiązku przestaje być pracownikiem. Mafia ‘naukowa’ tryumfuje. Komisje etyczne chowają głowę w piasek ( w najlepszym razie)

Rozdział 8 -PRACOWNIK NAUKI JAKO CZŁONEK SPOŁECZEŃSTWA

8.1. W miarę swoich zainteresowań i możliwości pracownik nauki powinien wykorzystywać swą wiedzę, intelekt i autorytet w praktycznej działalności dla dobra społecznego.

Zabranianie wykorzystywania wiedzy, intelektu i autorytetu w działalności dla dobra społecznego winno spotykać się z potępieniem komisji etycznych. Chowanie głowy w piasek jest nieetyczne.

8.2. Pracownik nauki powinien uczestniczyć w życiu swego środowiska naukowego.
Bez ważnych przyczyn pracownik nie powinien uchylać się od kandydowania na stanowiska obieralne w swoim środowisku naukowym.

Przede wszystkim nie powinien się sam wybierać na takie stanowiska.
Wybory prezesów, dyrektorów itd. itp. przez wyznaczonych (przez kandydujących) członków ciał elekcyjnych winny być potępiane przez komisje etyczne. Potępianie tych, którzy mieli cywilną odwagę przeciwko takim praktykom protestować, winno być potępione. Eliminowanie ich ze środowiska przy aprobacie komisji etycznych jest hańbą tzw. nauki polskiej
Por także http://www.uw.uni.wroc.pl/numer17/page12.php