KOMISJA WYBORCZA KBN

KOMISJA WYBORCZA KBN

Niniejszym informuję o podjęciu decyzji bojkotu wyborów KBN, gdyż do tej pory nic mi nie wiadomo o istnieniu odpowiedniej ustawy zakazującej członkom zespołów KBN wygrywania konkursów na rozdział grantów.

Uważam, że jest niemoralne aby rozdział grantów odbywał się głównie między członków zespołów i ich współpracowników. Ta sprawa winna być uregulowana ustawowo. Również sprawa niewykorzystywania środków przez KBN, w sytuacji konieczności pokrywania kosztów badań z własnego „kieszonkowego”.

Moja dezaprobata dla poczynań KBN nie jest odosobniona. Taki pogląd podziela wiele osób, które jak sądzę powstrzymują się od oficjalnego wyrażania swoich opinii, gdyż mogłyby podzielić mój los.

                                                                                  Józef Wieczorek  

Kraków 4.03.1994

Pani Małgorzata Kozłowska –  podsekretarz stanu w Komitecie Badań Naukowych, jeszcze w 2000 r. rozpowszechniała informacje, że ja wyborów w 1994 r. nie mogłem zbojkotować bo nie byłem wtedy pracownikiem naukowym. Otóż w tymże  1994 roku byłem pracownikiem PAN-u i wybory zbojkotowałem, o czym lojalnie Komisję Wyborczą poinformowałem. Dezinformacje Pani Minister dowodzą jedynie, że baza danych KBN o pracownikach naukowych jest wysoce niedoskonała.                                                                                                                                                                                     (20 sierpień 2001)

Ścigają handel dyplomami

Ścigają handel dyplomami 

To optymistyczne, że ‘Rzepa’ (12.07.04 Nr 161) przyczynia się do zwalczania patologii akademickich. Zgadzam się z opinią Prof. Marka Rockiego, że ważniejszą niż prokuratura rolę do odegrania mają opiekunowie prac dyplomowych. Gdyby opiekunowie byli w stanie rozpoznawać niesamodzielne prace studentów prokuratura miałaby niewiele do roboty, a firmy handlujące dyplomami by splajtowały. Niestety na to się nie zanosi. Obecna kadra akademicka ma nader słabe kwalifikacje naukowe do identyfikacji nierzetelności studenckiej i nader słabe kwalifikacje moralne do ich realnego zwalczania. Niestety kadra promotorska nierzadko sama popełnia nierzetelności często tuszowane przez władze uczelni co daje zły przykład młodzieży akademickiej. Nie można zwalczyć nierzetelności studenckiej bez zwalczenia nierzetelności profesorskiej, a ta jest wpisana w obecny system zezwalający m.in. na wieloetatowość profesorów i prowadzenie dziesiątków, a nawet setek prac dyplomowych. Jeśli ktoś się ‘opiekuje’ tyloma pracami to jasne, że nie ma nawet czasu aby je przeczytać, gdy natomiast winien je rzetelnie prowadzić i kontrolować na bieżąco.

Niestety rektorzy apelujący o walkę z patologiami, nie chcą widzieć w murach swych uczelni takich naukowców, którzy z wychwytywaniem nierzetelności nie mieli problemów.Ktoś kto wykrywa i ujawnia nie tylko nierzetelności studenckie, ale także profesorskie, nie może być w naszym systemie nauczycielem akademickim, bo to obniża autorytet profesorów. Rozpoczęta walka z patologiami przypomina nieco ‘walkę o pokój’ toczoną przez przywódców jedynie słusznego systemu – walkę, której pokojowo nastawiony mieszkaniec tej ziemi nie miał wiele szans aby przetrwać.

Resort edukacji jest zadowolony, że ‘od nowego roku akademickiego wszyscy dyplomanci będą zobowiązani przedstawiać swoje prace w wersji elektronicznej na płytach CD’. Rzecz w tym, że takie rozwiązanie być może ułatwi wykrywanie prac niesamodzielnych, ale chyba ułatwi też promotorom nierzetelne plagiatowanie prac magisterskich z czym władze uczelnie nie za bardzo kwapią się walczyć.Niestety znajdujący się w sejmie projekt ustawy ‘ Prawo o szkolnictwie wyższym’ nie gwarantuje, że patologie zostaną systemowo ograniczone i środowisko otrzyma dobre narzędzie do oczyszczenia się z ludzi nierzetelnych i kształcenia swoim przykładem rzetelnego pokolenia młodych Polaków.

Józef Wieczorek, Kraków

(tekst przekazany do Redakcji Rzeczpospolitej, ale się nie ukazał)

Profesor na jednym etacie

Profesor na jednym etacie  

Nie ma wątpliwości, że nie nachodzi koniec podwójnego życia profesorów. Profesorowie znakomicie bronią swoich interesów, mają nawet swój związek zawodowy profesorów, przychylne im media, no i wyłączność na przygotowywanie korzystnych dla nich ustaw oraz kodeksów etycznych.

Ostatnio opinia publiczna było poruszona faktem , że kodeks etyki pracownika Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przygotowała Pani Janina Sokołowska , znana ze ‘sprawy Rywina’ , ale nie porusza się opinii publicznej jeśli kodeksy etyczne w nauce i edukacji przygotowują osoby mające na swoim sumieniu wiele etycznych grzechów, a przy tym nie mające najmniejszego zamiaru tych kodeksów przestrzegać. Władze UJ przyjęły jednogłośnie Akademicki Kodeks Wartości, ale też jednomyślnie zasadom tego kodeksu nie zamierzają się podporządkować. Poszczególne uczelnie tworzą odrębne kodeksy etyczne dostosowane do interesów uczelni. Na ogół żadnych konsekwencji w stosunku do łamiących zasady nie zamierza się jednak wyciągać bo traktowanie na serio kodeksów etycznych dotknęłoby także trzymających władzę w uczelniach. Rektorzy oczywiście dla mediów apelują o zasady etyczne, ale na ogół pozostają głusi na swe apele.

Rektor Ziejka jest przeciw wieloetatowości, ale jednocześnie za pracą na wielu etatach, tyle że za jego osobistą zgodą. Twierdzi, że sytuacja jest absurdalna jeśli ma prowadzić negocjacje ze swoim podwładnym a zarazem rektorem innej uczelni, ale ostatnio podpisywał umowę ze swoim podwładnym i jednocześnie rektorem Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej i nie traktował tego jako absurd, tylko jako wzór ! (Dzienik Polski – Szkoła z zasadami, 5.01.2004) Czyżby absurd dla rektora Ziejki był jednak wzorem ?

F. Ziejka mówi, że profesorowie z wieloma etatami zatracili poczucie przyzwoitości a przecież rektor Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej jest wykazywany na 3 etatach ( UJ, AŚ i PWSZ). Czyżby więc zatracenie poczucia przyzwoitości było jednak aprobowaną zasadą dla rektora UJ ?

Rektora UJ popiera rektor AGH, który jednocześnie zatrudniony jest na Akademii Ekonomicznej. Nie zamierza zrezygnować z podwójnego życia. Jak widać wieloetatowość jeśli chodzi o rektorów jest etyczna.

Zdumiewające jest, że powstające jak grzyby po deszczu szkoły niepaństwowe, a także nowe szkoły państwowe nie korzystają na ogół z kadr naukowych Polskiej Akademii Nauk. Czyżby to była akademia tylko z nazwy naukowa i nikt nie wierzy aby jej kadra mogła coś studentów nauczyć ?

Wypowiedzi profesorów dla mediów nijak się mają do rzeczywistości, a często są z nią całkowicie sprzeczne. Media winny częściej prezentować niezależne opinie, inaczej obraz problemów środowiska akademickiego przedstawiany społeczeństwu będzie bardzo daleki od rzeczywistego.

Józef Wieczorek (Kraków)

 (Komentarz do artykułu z tygodnika Przegląd nr 2, 2004)

DOBRE OBYCZAJE W NAUCE – ZAŁOŻENIA A PRAKTYKA

 

DOBRE OBYCZAJE W NAUCE – ZAŁOŻENIA A PRAKTYKA 

Józef Wieczorek

„Nie ma jednak dobrej zasady, której by nie można na złe użyć” (Kołakowski)

„Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala,
Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?”
 (Norwid)

„Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie” (Kant)

1. CEL OPRACOWANIA „DOBRYCH OBYCZAJÓW W NAUCE”

Komitet Etyki w Nauce PAN opracował w 2001r. kolejne wydanie „Dobrych Obyczajów w Nauce” z podtytułem „Zbiór zasad i wytycznych” [1]; wcześniejsze wydania pochodzą z 1994r. (wyd. I) i z 1996r. (wyd. II). Przedmowę do opracowania napisał prof. K. Gibiński, obecnie Honorowy Przewodniczący Komitetu Etyki w Nauce PAN, w którego skład wchodzi obecnie ok. 30 profesorów z różnych dziedzin nauki.

Celem publikacji, jak czytamy w przedmowie K. Gibińskiego „jest budzenie świadomości społecznej i poczucia odpowiedzialności moralnej”. W publikacji „Chodziło tylko o to, aby głównie wśród młodzieży krótko i zwięźle ujętymi wytycznymi i egzemplifikowaniem zachodzących coraz częstszych wypaczeń zwrócić uwagę na zagubioną lub zanikającą świadomość wartości w nauce i motywacji do pracy na tej niwie i odpowiedzialności za nią.”

Jednocześnie czytamy „Nakłada ona (tj. nauka) na uczonych obowiązek wdrażania młodych naukowców i wpajania im zasad dobrej roboty i dobrych obyczajów. Z tego też wynika obowiązek wytykania i ścigania tych, którzy z tych reguł się wyłamują”.

Ważność publikacji dla prawidłowego funkcjonowania nauki w Polsce podkreśla akapit: „Taki zestaw wymagań może być pomocnym elementem dla opiniowania nakładów na naukę i badania naukowe, dla rankingu osiągnięć, dla regulowania procedur awansowych i premiowania; wreszcie formułują one granicę odcinającą od nieuczciwości i fałszu, aby nie można się było tłumaczyć nieświadomością.”

Te sformułowania zawarte w przedmowie mają istotne znaczenie dla podjęcia dyskusji o III Wydaniu „Dobrych Obyczajów w Nauce”.

Należąc do osób mających świadomość zjawisk patologicznych w polskich środowiskach naukowych, mając doświadczenia na niwie wpajania, nie tylko młodym naukowcom, zasad dobrej roboty i dobrych obyczajów, oraz wypełniając obowiązek wytykania i ścigania tych, którzy z tych reguł się wyłamują, nie mogę pozostać obojętny na ukazanie się kolejnego wydania „Dobrych Obyczajów w Nauce”, tak jak nie byłem obojętny na ukazanie się wcześniejszych.

Chciałbym odnieść się głównie do spraw ogólnych, a nie całej treści zasad, biorąc pod uwagę opinię L. Kołakowskiego [2] –„Nie ma jednak dobrej zasady, której by nie można na złe użyć”, którą podzielam.

2. ROZPOWSZECHNIENIE „DOBRYCH OBYCZAJÓW”

Niezrozumiały jest dla mnie przyjęty sposób „budzenia świadomości społecznej” za pomocą wydawania broszury, którą podobno „w liczbie 255 egzemplarzy, rozesłano już Dziekanom Wydziałów posiadających uprawnienia do nadawania stopni naukowych” [2]. Jeśli autorzy chcą budzić świadomość społeczną na początku XXI wieku, to należy wykorzystać właściwe środki do realizacji tego celu. Lepszym i tańszym sposobem byłoby umieszczenie „Dobrych obyczajów” na stronach internetowych PAN (www.pan.pl). Niestety na tych stronach na temat etyki znajdujemy jedynie skład Komitetu Etyki w Nauce i jeszcze kilka zdań, bez informacji o „Dobrych obyczajach”.

Aby obudzić społeczeństwo, trzeba do niego dotrzeć. Niestety dotrzeć do „Dobrych obyczajów” nie jest łatwo nawet dla „obudzonych” członków społeczeństwa, posiadających poczucie odpowiedzialności moralnej i zainteresowanych wdrażaniem dobrych obyczajów w życie. Szkoda, że nie zostały one dołączone do ogólnopolskiego miesięcznika „Forum Akademickie” z możliwością prowadzenia na jego łamach dyskusji. Częściowo sytuację ratują gazety akademickie [3, 4, 5] i strony internetowe niektórych uczelni (np. http://www.p.lodz.pl/pol/etyka/obyczaje.html), czy osób prywatnych publikujących „Dobre obyczaje” bądź komentarze do nich (np. http://www.jwieczorek.ans.pl), bądź oparte na „Dobrych obyczajach” własne zasady jak np. Śląska AM [6].

Potrzebne jest jednak ogólnopolskie FORUM DYSKUSYJNE na temat „DOBRYCH OBYCZAJÓW”, do którego internet jest właściwym medium. Natomiast system „rozdzielczy” jest wadliwym sposobem „budzenia świadomości społecznej”, w szczególności jeśli ma on z założenia dotyczyć głównie młodych.

Warto poważnie się odnieść do stwierdzeń W. Gasparskiego [7] – „…niezbędna jest współcześnie świadomość etyczna nie tylko profesjonalistów, ale wszystkich członków społeczeństwa. Tylko wówczas będziemy mogli kompetentnie uczestniczyć w debacie społecznej przyczyniając się do kształtowania społeczeństwa obywatelskiego świadomi praw i obowiązków oraz zagrożeń i szans”.

3. DO KOGO SĄ KIEROWANE „DOBRE OBYCZAJE”?

Zgodnie z przedmową, „Dobre obyczaje” kierowane są do pracowników naukowych, ale podkreśla się, że głównie do młodzieży. Jednocześnie dokument „ukierunkowany jest indywidualnie do uczonych i pracowników nauki w przekonaniu, że wszystko zależy od ludzi”.

Moim zdaniem kierowanie „Dobrych obyczajów” głównie do młodych jest wadliwe. W pierwszej kolejności winny być one kierowane do decydentów, gdyż to oni opiniują nakłady na naukę i badania naukowe, regulują procedury zatrudnienia, awansów i premiowania. To oni decydują, czy „Dobre obyczaje”, będą używane na złe czy na dobre.

Natomiast jak wynika z moich doświadczeń, wielu młodych naukowców, a także studentów, wielokrotnie dało wyraz temu, że są „przebudzeni”, ale całkiem bezradni wobec mocy deptania dobrych obyczajów przez profesorów, dziekanów, rektorów. a także członków Komitetu Etyki w Nauce PAN. Oczywiście oportuniści i konformiści są też wśród młodych, gdyż to ułatwia im oficjalną karierę. Ale za taki stan rzeczy w głównej mierze odpowiadają decydenci i wychowawcy kształtujący młodych swoim przykładem.

W pierwszej kolejności „Zasady” winny być kierowane do komisji etycznych nie wyłączając rzecz jasna członków Komitetu Etyki w Nauce PAN, którzy winni nad przestrzeganiem „Dobrych Obyczajów” czuwać, aby były one używane na dobre, a nie na złe.

Kierując zasady do pracowników naukowych, tzn. tych, którzy są na etatach naukowych w instytucjach uważanych za naukowe, autorzy zasad pominęli tych, którzy należą co prawda do świata nauki, ale na etatach naukowych nie mogą pracować, bo przestrzegając zasad „Dobrych obyczajów” są niepożądanym elementem w instytucjach „naukowych”.

Jest to istotne uchybienie. Trzeba pamiętać o tym, że jednostki nierzadko są usuwane z zespołów, którym opłaca się bardziej łamanie dobrych obyczajów, niż dostosowywanie się do zasad nonkonformistycznych jednostek kategorycznie nastawionych na przestrzeganie „Dobrych obyczajów”.

Autorzy „Dobrych obyczajów” winni zgodnie z „Zasadami i wytycznymi” wystąpić o takie zmiany prawne, aby tym pracownikom, którzy się do „Dobrych obyczajów” zastosują, zapewnić możliwość pozostania na etatach naukowych, a tym którzy już etatów zostali pozbawieni, aby na etaty mogli wrócić.

W innym przypadku instytucje naukowe zostaną pozbawione przestrzegających „Dobrych obyczajów”, a kolejne wydania „Zasad” będą opracowane jedynie przez tych, którzy dobrych obyczajów nie przestrzegali, i kierowane jedynie do tych, którzy pozostali dzięki ich nieprzestrzeganiu.

Niestety moje doświadczenia świadczą o tym, że zespoły etyczne, w tym autorzy „Zasad”, nie są zainteresowani takimi rozwiązaniami, co nie jest zgodne z „Dobrymi obyczajami”.

4. KTO STOI NA STRAŻY PRZESTRZEGANIA ZASAD?

Autorzy „Zasad” nie podają kto stoi (będzie stał) na straży ich przestrzegania. Doświadczenie uczy, że nie są to komisje etyczne, raczej reprezentujące interesy kasty decydentów, niż pilnujące przestrzegania zasad etyki ogólnoludzkiej. W skład komisji etycznych wchodzą głównie profesorowie. Brak jest przedstawicieli młodszych pracowników. To nie jest zdrowa sytuacja. Takie komisje nastawione są na obronę swoich, a nie na obiektywną ocenę.

Obecna sytuacja stwarza wręcz komfortowe warunki dla działań nieetycznych. Odnosi się wrażenie, że głównym strażnikiem etyki pracowników nauki jest prezydent, który przecież do korporacji poszukujących prawdy nie należy. Ale to on decyduje, kto jest i kto nie będzie profesorem. Jeśli środowisko naukowe wykaże, że np. profesor jest plagiatorem, to i tak wszystko zależy od prezydenta. W „Forum Akademickim” M. Wroński (Nowy York) w swych artykułach Z archiwum nieuczciwości naukowej [8] przedstawia losy plagiatorów amerykańskich. Na ogół ujawnienie plagiatu kończy tam karierę naukową plagiatora. A u nas? To ujawniający plagiaty, nepotyzm, korupcję, nieuczciwość w środowiskach naukowych kończą źle. Są elementem niepożądanym!

Sprawy wykluczania uczonych ze środowiska wymagają nieraz detektywistycznych dochodzeń. Potrzebne są do tego profesjonalnie przygotowane komisje. U nas wykluczaniem ze środowiska na całe życie zajmują się anonimowe, autonomiczne komisje, fingujące zarzuty, łamiące prawo, konstytucję, elementarne prawa człowieka, i nic sobie z tego nie robią. Nie ma żadnej kontroli. Deprawacja ludzi nauki [9] zakorzeniona w nie do końca obalonym systemie komunistycznym jest wielka.

Brak jest określenia form napiętnowania stosowania niedobrych obyczajów. W pierwszym wydaniu „Zasad” łamaczom etyki groził ostracyzm, ale ten nierzadko stosowany był przeciwko walczącym o dobre obyczaje, jak wykazywałem w pismach do przewodniczącego Komisji Etyki w Nauce PAN – Prof. K. Gibińskiego domagając się wprowadzenia ostracyzmu w stosunku do łamiących dobre obyczaje zgodnie z „Zasadami”. Był to jednak głos wołającego na puszczy. Z następnych wydań „Dobrych obyczajów” ostracyzm wykreślono!!! Z „Zasad”, ale nie z życia! Łamiący „Dobre obyczaje” zajmują nadal decydenckie stanowiska, najczęściej wiele lub bardzo wiele stanowisk na raz, a walczący o ich przestrzeganie objęci są skrajnym ostracyzmem i skazywani na śmierć zawodową. Za zanieczyszczanie środowiska naturalnego grożą kary, za zanieczyszczanie środowiska intelektualnego raczej nagrody.

Prof. K. Gibiński w wywiadzie dla Forum Akademickiego z 1998 [10] mówił: „Ostatnio powstał nowy zespół w KBN, który ma czuwać nad tym, żeby sprawy ujawnione przez uczelniane komisje dyscyplinarne zostały doprowadzone do końca”.

Problem w tym, że ten zespół, obecnie funkcjonujący jako Zespół opiniodawczo-doradczy, nad takimi sprawami nie czuwa. Skład tego zespołu częściowo pokrywa się ze składem Komitetu Etyki w Nauce PAN, a częściowo są to byli decydenci, chyba nie zainteresowani ujawnianiem łamania „Dobrych obyczajów” za ich kadencji. No cóż, to się nazywa konflikt interesów, którym poświęca się konferencje i karawana z konfliktami jedzie dalej.

Bez stworzenia instancji, która by stała za straży przestrzegania zasad, miała ku temu odpowiednie kwalifikacje i kompetencje, oraz bez odpowiednich uregulowań prawnych w tym zakresie, „Zasady” praktycznie nic nie znaczą. „Zasady” będą wtedy coś znaczyć jeśli będzie istniała nieuchronność odpowiedzialności za niegodny uczonego czyn.

5. NIKOGO TO NIE OBCHODZI?

Autorzy „Zasad” wielokrotnie narzekali na brak zainteresowania problemami etycznymi w polskim środowisku naukowym. Znamienny był tekst „Nikogo to nie obchodzi” [10]. Nie sądzę aby te narzekania były uprawnione. Zapewne jedynie w części dotyczącej decydentów nauki, do których na ogół się zwracano o opinię, o rozpowszechnienie, o wypełnienie ankiet.

I szło to opornie. I było to zrozumiałe, bowiem przestrzeganie zasad „Dobrych obyczajów” nie jest silną stroną decydentów nauki w Polsce. Co innego jeśli chodzi o osoby dotknięte ostracyzmem z powodu przestrzegania zasad. Te zadawały sobie nieraz wiele trudu aby dotrzeć do „Zasad”, do których niestety dotrzeć nie było łatwo, i wykazywały wielkie zainteresowanie „Zasadami”, ale skutki tego zainteresowania były niemal żadne.

Problem zainteresowania „Dobrymi Obyczajami” jest ściśle związany z problemem rozpowszechnienia „Zasad” i realnymi możliwościami pozytywnego ich stosowania w praktyce.

6. DOBRE OBYCZAJE W PRAKTYCE

Jak dotychczas moje usiłowania zainteresowania nieprzestrzeganiem „Dobrych obyczajów” decydentów oraz komisji etycznych, w tym autorów „Zasad”, zakończyły się niepowodzeniem. Stąd uzasadniony jest chyba wniosek, że decydenci nauki w Polsce, a także komisje etyczne nie są odpowiednimi instancjami do realizacji punktu 13 „Zasad”: Pracownicy nauki mają szczególny obowiązek szerzenia w swoich środowiskach osobiście oraz za pośrednictwem instytucji i organizacji naukowych, zasad rzetelnej pracy naukowej, tępienia nieuczciwości naukowej lub łamania dobrych obyczajów. Odnosi się wrażenie, że „Zasady” nie dotyczą twórców „Zasad”, którzy nie muszą ich przestrzegać (moralność Kalego). Czy to jest etyczne?

Obyczaje panujące w KBN, których władze wydawały deklaracje etyczne, apele o dobre obyczaje w nauce [11], i postulowały wiązanie etyki z finansowaniem badań, tak jak postulują „Zasady”, chyba dobrze obrazują zapaść etyczną pracowników nauki, a w szczególności decydentów nauki. Okres wygrywania konkursów na „projekty badawcze” nierzadko przez członków komisji czy ich rodziny oraz współpracowników bynajmniej się nie skończył, jakkolwiek ta patologia została nieco ograniczona. Rezultaty projektów badawczych, na które podatnik przeznaczył niemałe kwoty, są jednak dla podatnika tajne. Na stronach internetowych – http://badis.man.poznan.pl/ gdzie odsyłali mnie ministrowie nauki w poszukiwaniu rezultatów, na ogół rubryki: „Opis uzyskanych wyników:”, „‚Wykaz publikacji:” są puste. Na co KBN przeznaczał pieniądze podatnika, zostaje jego tajemnicą.

Powiadamiana o tym komisja etyki KBN, oczywiście na ten niedobry obyczaj instytucji propagującej „Dobre obyczaje” i „Dobrą praktykę naukową” [12], chowała głowę w piasek. Nie było żadnych oświadczeń Komisji w tej materii, mimo zgłaszania problemu i bojkotu wyborów o ile ten proceder nie zostanie zakończony!

Dopiero analiza NIK [13] potwierdziła słuszność wyników niezależnych badań prowadzonych przez badaczy objętych ostracyzmem. Jest to w gruncie rzeczy zwycięstwo „walczących samotnie z wiatrakami” dokumentujące nieprzydatność komisji etycznych w ujawnianiu patologii w nauce.

Komisje etyczne nie podjęły też innych spraw i uregulowań prawnych dla zmniejszenia patologii w nauce. Palący jest np. problem wieloetatowości w nauce i edukacji, czyli na ogół fikcji edukacyjnej i naukowej, przy braku etatów w nauce i edukacji dla aktywnych naukowo i mających znaczące osiągnięcia edukacyjne (np. wychowanie wielu aktywnych pracowników nauki). Komisje etyczne nie podjęły problemu zajmowania ogromnej ilości decydenckich stanowisk przez „feudałów” nauki, którzy są w stanie wytępić wszystkich im niewygodnych, oczywiście z przyczyn „etycznych”. Nic się chyba nie zmieniło od słynnej publikacji M. Mazura [14], który pisał (s.42) – „Gdy niedawno jeden z takich „feudałów”, którego nazwisko figuruje na czele prawie każdej placówki, każdego komitetu, każdej komisji, każdej redakcji, okazało się, że nie było komu powierzyć po nim kierownictwa jego zakładu – tak dalece wytępił wszelkich potencjalnych następców”. Luka pokoleniowa, którą tak szeroko szermują decydenci, nie jest wynikiem niechęci młodych do pracy naukowej, jest to rezultat feudalnych stosunków panujących w nauce w Polsce. Nieprawdą jest, że nie ma chętnych do pracy na uczelniach. To uczelnie tworzące zamknięte środowiska, gdzie najważniejsze są stosunki rodzinno-towarzysko-zawodowe [15], organizują pseudokonkursy na obsadzenia stanowisk przez swoich krewnych czy znajomych nie dopuszczając nikogo lepszego z zewnątrz. To poważny problem etyczny tłumaczący genezę luki pokoleniowej, ale komisje etyczne tym się nie zajmują.

Komisje (Zespół do spraw etyki w nauce KBN) podjęły natomiast problem (?) prowadzenia seminariów i prac magisterskich przez „jedynie doktorów”. Widać tu kastowy charakter komisji. „Profesorów” zapewne bardzo boli fakt, że „jedynie doktorzy” mieli nierzadko najlepszych magistrantów i najwyżej cenione seminaria, a do „profesorów” szły miernoty. Doktor intelektem i poważaniem wśród studentów nie może przewyższać „profesora”!!!. To, jak się okazuje, jest nieetyczne. Niestosowanie się do wytycznych ukazu cara Rosji Piotra I z 9 grudnia 1708 r. „Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty tak, by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszył przełożonego” na ogół drogo kosztuje w kastowym systemie nauki polskiej. Widać też, że komisje etyczne nie kierują się zasadami etyki ogólnoludzkiej jak wytyczają „Dobre obyczaje”, lecz zasadami etyki plemiennej.

Rozdział 1 Zasady Ogólne III Wydania „Dobrych obyczajów” rozpoczyna motto:
Wiedza i rozum są dzisiaj tak zagrożone,
Jak to się niegdyś rzadko zdarzało,
A wraz z nimi zagrożone jest także to,
Co ludzkie po prostu: być może samo człowieczeństwo

(J.M. Bocheński, 1992), z którym nie można się nie zgodzić, skoro w strukturach tzw. nauki polskiej niepożądana jest obecność ludzi nauki wykazujących poczucie własnej wartości, tj. tych, którzy w walce o byt nie utracili cech człowieczeństwa. Takich traktuje się jako wrogów kastowych, stanowiących zagrożenie dla dożywotnich decydentów. Nie mają co szukać w strukturach nauki polskiej.

Wytyczne „Dobrych obyczajów” zdają się nie odgrywać żadnej roli w życiu naukowym w Polsce, w przeciwieństwie do wytycznych twórców stanu wojennego respektowanych np. w najstarszej polskiej uczelni do dnia dzisiejszego (Jaruzelski dał im prawo do załatwiania niewygodnych nauczycieli, to z niego skorzystali i wszystko jest w porządku?!), czy wytycznej członka Komitetu Etyki w Nauce w kadencji 1993-95 „Poświęcić dobro jednostki dla dobra ogółu”(wytyczna z roku 1984, ale skuteczna do dnia dzisiejszego!!!) [16].

Jakich detektywistycznych niemal metod trzeba nierzadko używać aby poznać mechanizmy ostracyzmu w stosunku do niewygodnych ludzi nauki obrazują np. artykuły M. Durand-Delga o tzw. sprawie Deprata [17, 18], oskarżonego o nieuczciwość i objętego ostracyzmem geologa francuskiego. Nie widać zainteresowania polskich komisji etycznych do takich działań. Pozostają działania jednostek wrażliwych na sprawy etyczne, ale takie działania są mało skuteczne.

To poważny problem. Widocznie potrzebna jest zmiana struktury nauki w Polsce, w tym potrzebne jest określenie powinności i zasad etycznych dla komisji etycznych. Potrzebne są zmiany prawne. Rzecz w tym, że wytyczna „Zasad” – 11 „Jeśli przepisy prawne lub służbowe naruszałyby etos ludzi nauki, to pracownik nauki powinien dążyć do zmiany takich przepisów i uzgodnienia ich z kanonami dobrych obyczajów w nauce” nie jest realizowana przez komisje etyczne. Moje propozycje w tym względzie (www.jwieczorek.ans.pl/SPIS.htm) odłożono ad acta.

Jeśli komisje etyczne nie widzą potrzeby (nie mają kompetencji?) stosowania się do zasad i wytycznych „Dobrych obyczajów”, to jaki jest rzeczywisty cel ich wydawania? Oskarżenia o działania nieetyczne kierowane są nierzadko do próbujących je respektować i wprowadzać w życie. Niekiedy kończy się to skazaniem na dożywotnią śmierć naukową, czasem na kilka lat zakazu uprawiania zawodu. Pod pozorem przestrzegania zasad etycznych cynicznie załatwia się niewygodne osoby. To jest nihilizm moralny, który ma długą tradycję. Centralne komisje etyczne nie czują się kompetentne nawet do wsparcia moralnego „załatwianych”. Czemu czują potrzebę swojego istnienia? Przecież to nie jest zgodne z tym co głoszą w „Dobrych obyczajach”.

Rektor UJ odsyła młodych pracowników do czytania „Dobrych obyczajów”, pięknie mówi o poszukiwaniu prawdy, ale sam prawdę ukrywa. Akta pracowników wyrzuconych z UJ, po sfingowanych oskarżeniach przez anonimowe do dnia dzisiejszego komisje, są niedostępne dla zainteresowanych! Z rezerwy na badania własne publikuje się fałszywe dane o działalności naukowej i edukacyjnej pracowników, a komisja etyczna UJ milczy.

Rektor AM we Wrocławiu przyczynił się do opublikowania III wydania „Dobrych obyczajów” w akademickiej gazecie [4], ale służą mu one do wysuwania oskarżeń przeciwko pracownikowi, który miał cywilną odwagę przeciwstawiać się łamaniu „Dobrych obyczajów” [15]. Inni są obojętni, bo wiadomo co grozi za autentyczne przestrzeganie „Dobrych obyczajów”. Łamanie „Zasad” nie wynika z nieświadomości. Łamanie „Zasad” jest w polskim systemie nauki opłacalne, a ich przestrzeganie kończy się fatalnie. Komisji etycznych, w tym autorów zasad „Dobrych Obyczajów” to nie obchodzi!

Tak wygląda realizacja „Dobrych obyczajów”. Tak „Dobre obyczaje” nie mogą wyglądać!!!. Za etyczne nie może być uważane to co służy decydentom do dożywotniego utrzymywania się na stanowiskach i wykańczania niewygodnych osób, a za nieetyczne to, co takim poczynaniom może przeszkadzać. „Dobre obyczaje” muszą być kierowane przede wszystkim do decydentów! Ryba psuje się od głowy! Trzeba zapobiec przede wszystkim psuciu się głowy. Niezgodne z „Dobrymi obyczajami” postępowanie nie wynika z nieświadomości, tylko z opłacalności takiego postępowania. „Dobre obyczaje” muszą mieć głowę, niepodatną na psucie. Relatywizm moralny nie może być w nich stosowany.

7. ZASADY ETYCZNE DLA KOMISJI ETYCZNYCH W NAUCE

Na podstawie moich doświadczeń przygotowalem wykaz zasad, który winien moim zdaniem obowiązywać komisje etyczne w nauce.

1. Członek komisji etycznej przestrzega zasad etycznych, których przestrzegania wymaga od innych, w szczególności przestrzega zasad „Dobrych Obyczajów w Nauce”, zwłaszcza wówczas, kiedy jest ich współautorem lub propagatorem.

2. Członek komisji przestrzega zasad „Dobrej Praktyki Naukowej”, szczególnie wówczas jeśli jest ich współautorem czy propagatorem.

3. Członek komisji nie chowa głowy piasek, kiedy otrzyma informacje o nieprzestrzeganiu norm etycznych (szczególnie zasada ta dotyczy tych członków, którzy głoszą zasadę niechowania głowy w piasek).

4. Członek komisji ma obowiązek wytykania i ścigania tych, którzy nie przestrzegają norm etyki w nauce.

5. Członek komisji ma szczególny obowiązek wspierania osób, które wytykają nieprzestrzeganie norm etycznych w nauce i ścigają tych, którzy norm etyki w nauce nie przestrzegają (szczególnie wtedy, gdy za te poczynania godne najwyższego uznania są dyskryminowani czy wręcz prześladowani).

6. Tuszowanie spraw nieetycznych, szczególnie tych, które dotyczą najwyższych hierarchów naukowych jest niegodne członka komisji etycznej.

7. Członek komisji nie może tłumaczyć się nieświadomością, kiedy wspiera w awansach, nagrodach, nominacjach, nieprzestrzegającego dobrych obyczajów.

8. Członek komisji wpaja innym zasady dobrej roboty, które sam ma obowiązek stosować.

9. Zasada poświęcania dobra jednostki dla dobra ogółu nie jest godna członka komisji etyki.

10. Członek komisji ma na względzie fakt, że nie ma takiej zasady, której by na złe nie można było użyć.

Literatura:

1. Dobre obyczaje w nauce. Zbiór zasad i wytycznych. 2001, Polska Akademia Nauk. Komitet Etyki w Nauce. Warszawa.
2. Kołakowski L. 1997 – Mini-wykłady o maxi-sprawach. Wyd. Znak. Kraków
3. Dobre obyczaje w nauce – 2001 – Z Życia Politechniki Śląskiej, Nr 1. Październik 2001, Nr 2. Listopad 2001 (http://www.polsl.gliwice.pl/alma.mater/biuletyn/0108/obyczaje.html).
4. Dobre obyczaje w nauce. Zbiór zasad i wytycznych. 2002 – Miesięcznik informacyjny AM we Wrocławiu, nr 6 (66), marzec 2002 (http://www.gazeta.am.wroc.pl).
5. Krzymiński A.H. 1999 – Kilka uwag na temat dobrych obyczajów w nauce. Gazeta SGH, 106(16), (http://gazeta.sgh.waw.pl/106/).
6. Zasady etyczne i organizacyjne badań naukowych prowadzonych w Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach – (http://www.slam.katowice.pl/badania/kodeksb.htm).
7. Gasparski W. 2001 – REPETICIO EST MATER STUDIORUM, czyli o etyce nauki, techniki i gospodarki (biznesu) przypomnień kilka – Referat prezentowany na konferencji „Dylematy etyczne dnia dzisiejszego i przyszłości” zorganizowanej przez Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus” przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk. Opubl. w Master of Business Administration, n. 5(52)/2001 (wrzesień-październik), s.7-12, (http://www.wspiz.pl/~cebi/E_publikacje.htm).
8. Wroński M. 2001-2002 – Z archiwum nieuczciwości naukowej. Forum Akademickie nr. 12, 2001, nr. 1-3, 2002.
9. Goćkowski J. 1996 – Ethos nauki i role uczonych. Wyd. i Drukarnia SECESJA. Kraków
10. Nikogo to nie obchodzi. 1998 – Rozmowa z prof. Kornelem Gibińskim, przewodniczącym Komitetu Etyki w Nauce przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk – rozmawiał Piotr Kieraciński. Forum Akademickie nr. 3.
11. Apel KBN o dobre obyczaje w nauce. 1999 r. – (http://www.kbn.gov.pl/etyka/apel_kbn.html).
12. Dobra praktyka naukowa – Zespół ds. Etyki w Nauce przy Przewodniczącym KBN, 16 listopada 2000, (http://www.kbn.gov.pl/etyka/praktyka.htm).
13. NIK – 2001 – Informacja o wynikach kontroli organizacji i finansowania badań naukowych realizowanych w formie projektów badawczych własnych (tzw. grantów) (Nr ewid. 174/2001)http://www.nik.gov.pl/wyniki_kontroli/informacje_ch2001.html
14. Mazur M. 1970 – Historia naturalna polskiego naukowca. Warszawa PIW.
15. Szychowska Z. 2001 – Zbyt dużo pytań. Forum Akademickie nr 9.
16. Wieczorek J. 2000 – Mój jubileusz. http://www.jwieczorek.ans.pl.
17. Durand-Delga M. 1991 – L’affaire DEPRAT, l’honneur retrouvé d’un géologue. La Recherche, no 237
18. Durand-Delga M. 1995 – L’affaire Deprat. Plaidoyer pour la réhabilitation d’un géologue proscrit. Mémoires de la Société géologique de France, n.s., mémoire no 168.

Tabela nieparametryczna 10 grzechów głównych KBN

Tabela nieparametryczna 10 grzechów głównych KBN

 

1.  Brak bazy danych o rezultatach projektów badawczych opłacanych z kieszeni podatnika za pośrednictwem KBN  

 

 2. Parametryczna ocena jednostek (do finansowania z kieszeni podatnika) według skomplikowanych wzorów, do których nie ma bazy danych  

 

3. Tworzenie społeczeństwa informacyjnego przy jednoczesnym zamykaniu dostępu do informacji dla zainteresowanych  

 

      4.  Prawne zagwarantowanie układów przyjacielsko-instytucjonalnych w dystrybucji pieniędzy podatnika  

 

5. Wysoka, parametryczna ocena jednostek, w których nie ma miejsca dla osób posiadających poczucie własnej wartości i mających samo-motywację do pracy naukowej    
   6.  Prawne zagwarantowanie nie-finansowania aktywnych naukowo, niezależnych badaczy  

 

7. Finansowanie czasopism ‘naukowych’, w których publikowanie prac oceniane jest na ‘0’    
8. Ścisłe wiązanie finansowania nauki z etyką poprzez finansowanie wielu działań nieetycznych  

 

9.Stosowanie zasady niepodważalności opinii gremiów kolegialnych KBN    
10.  Bezradność w  zwalczaniu niedobrych praktyk w nauce, a niekiedy tworzenie  korzystnych warunków dla takich praktyk 

10 grzechów głównych Uniwersytetu Jagiellońskiego

10 grzechów głównych Uniwersytetu Jagiellońskiego

Patologiczna sytuacja w nauce i edukacji uzasadnia konieczność formułowania niezależnych wypowiedzi na ten temat. Oficjalne wypowiedzi władz uczelni,  nie mogą być jedynym głosem w podstawowych dla przyszłości nauki i edukacji sprawach. Obarczone one są konfliktem interesów. Oficjalnie najstarsza uczelnia w Polsce, promieniująca swymi zasadami na wszystkie pozostałe jednostki naukowe i edukacyjne, przedstawiana jest jako WSZECHNICA CNÓT WSZELAKICH. Jeśli ma jakieś słabe strony, to są one oficjalnie wiązane z niedoborem środków płatniczych przekazywanych jej z kieszeni podatnika. Jak te sprawy nauki widziane są oczyma niezależnego badacza obrazuje poniższa tabela 

 10 grzechów głównych UJ

 

1.      Obniżenie poziomu badań w wyniku usunięcia z uczelni aktywnych naukowo nauczycieli akademickich

 

2.      Obniżenie poziomu edukacji w wyniku usunięcia z uczelni nauczycieli poświęcających edukacji studentów zbyt wiele uwagi i wysiłku

 

3.      Obniżenie więzi ze studiującą młodzieżą w wyniku usunięcia z uczelni nauczycieli cieszących się najlepszą opinią studentów

 

4.      Obniżenie poziomu etycznego kadry uczelni w wyniku uznawania za etyczne tego, co służy decydentom w utrzymaniu się u władzy, a za nie-etyczne tego, co może im zagrażać (ukrywanie lub niszczenie dowodów w sprawach niewygodnych dla władz uczelni)

 

5. Uznawanie poczucia własnej wartości i samo-motywacji do pracy jako czynników niepożądanych na UJ i stanowiących dla niego zagrożenie  

   6. Brak tolerancji dla nonkonformizmu ( konformizm, oportunizm, serwilizm pożądane dla zrobienia oficjalnej kariery akademickiej)

 

.      7. Objęcie ostracyzmem nauczycieli akademickich uznanych za obiekty stanowiące zagrożenie dla kastowej struktury uczelni

 

8. Okłamywanie społeczeństwa na temat historii i stanu obecnego uczelni

 

9.Nadawanie fałszywego znaczenia słowom (język uj-u)   
10. Sprzeniewierzanie się obowiązkowi poszukiwania prawdy (postępowanie nierzadko zgodnie z regułą: jeśli fakty są inne tym gorzej dla faktów)

ZESPÓŁ DO SPRAW ETYKI BADAŃ NAUKOWYCH KBN

KOMITET BADAŃ NAUKOWYCH

ZESPÓŁ  DO SPRAW ETYKI BADAŃ NAUKOWYCH

WARSZAWA

 

Wyrażając  zadowolenie z  powołania ZESPOŁU  DO SPRAW ETYKI BADAŃ NAUKOWYCH chciałbym przedstawić kilka propozycji uregulowań prawnych, które by mogły ograniczyć patologię nauki w Polsce. Zespół, jak sądzę ma prawo i możliwości występowania o zmianę ustaw, które funkcjonują obecnie ze szkodą dla nauki i społeczeństwa.

Uważam za konieczne:

1. Wprowadzenie ustawowego nakazu publikowania  przez KBN spisów publikacji stanowiących rezultat realizowanych projektów badawczych.   

KBN moim zdaniem narusza w poważny sposób zasady etyki badań naukowych broniąc się przed podawaniem do wiadomości środowisk naukowych rezultatów badań finansowanych projektów.

KBN  w „Sprawach Nauki” publikuje tylko listy  projektów skierowanych do finansowania oraz koszty ich realizacji. Niestety zainteresowany badacz (płatnik podatków) nie może uzyskać informacji odnośnie rezultatów tych grantów.

Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że  przynajmniej część „najlepszych” projektów badawczych  nie przyniosło żadnych godnych publikowania w dobrych czasopismach rezultatów.

Utajnianie przez KBN rezultatów badań finansowanych z kieszeni podatnika narusza rażąco zasady etyki badań naukowych, a także Konstytucję RP.

 2. Wprowadzenie ustawowego zakazu wygrywania konkursów „na granty” przez członków  Komisji KBN  i  ich rodziny.

Analiza rezultatów konkursów KBN na finansowanie projektów badawczych  jednoznacznie wskazuje na proceder nierzadkiego wygrywania tych konkursów przez członków Komisji KBN (proceder ten trudno inaczej określić niżkorupcją) lub ich rodziny (proceder ten trudno inaczej określić niż nepotyzmem).

Władze KBN zasłaniają się odpowiednimi ustawami zezwalającymi ponoć na swobodne uprawianie tego procederu, który  rażąco narusza elementarne zasady etyczne, a także  Konstytucję RP.

 3. Wprowadzenie ustawowego zakazu zatrudniania w placówkach edukacyjnych  i naukowych profesorów, którzy sprzeniewierzyli się obowiązkowi poszukiwania prawdy  oraz wprowadzenie ustaw likwidujących autonomię profesorów i rad naukowych w zakresie zmieniania faktów, niszczenia pracowników nauki i ich warsztatów pracy, w zakresie marnotrawstwa finansów publicznych

W obecnym systemie prawnym i etycznym dożywotni profesorowie bezkarnie mogą zmieniać fakty, aresztować niewygodne dla nich opinie, niszczyć niewygodnych pracowników nauki i warsztaty ich pracy, marnotrawić finanse publiczne, a następnie domagać się zwiększenia nakładów księgowanych po stronie wydatków na  naukę. Zatajany jest jednocześnie przed społeczeństwem (podatnikami dostarczającymi środków na finansowanie nauki) rzeczywisty obraz nauki, rzeczywiste przyczyny powstania luki pokoleniowej spowodowanej „wycinaniem w pień”, zgodnie z obowiązującym prawem! zbyt niezależnych i cieszących się zbyt  dużym autorytetem młodszych (od bezkarnych decydentów)  pracowników nauki.

4. Wprowadzenie ustawowego nakazu zatrudniania w placówkach edukacyjnych  i naukowych pracowników nauki, którzy przez autonomicznych decydentów nauki,  na podstawie fałszywych oskarżeń, zostali usunięci z „oficjalnych” tj.  finansowanych przez podatników instytucji naukowych.

Obecny system prawny głęboko zakorzeniony w prawodawstwie PRL-u wyraźnie dyskryminuje niezależnych badaczy, którzy narazili się (bez znaczenia z jakiego powodu) dożywotnim decydentom nauki. Dożywotni decydenci nauki polskiej powołując się do dnia dzisiejszego na ustawodawstwo stanu wojennego nie chcą zatrudniać niezależnych badaczy i nauczycieli akademickich, których udało im się wyrzucić w czasach komunistycznych. Żadna instancja w obecnym systemie prawnym nie ma uprawnień do przywracania do pracy wyrzuconych ze sfery oficjalnej nauki. Pełną władzę i  uprawnienia do określania jedynie słusznej prawdy (również do zmieniania  faktów) mają dyrektorzy czy rektorzy.

Jednocześnie zwracam się z apelem  do Komitetu o podjęcie działań na rzecz ujawnienia „profesorów”, którzy dla kariery dokonywali (i nierzadko nadal dokonują) zbrodni na prawdzie i na nauce działając na szkodę społeczeństwa. W stosunku do sędziów, prokuratorów podejmuje się pewne działania nad ujawnieniem ich haniebnej niekiedy roli jaką odegrali sprzeniewierzając się etyce zawodu. W stosunku do „profesorów” takich działań do tej pory jak mi wiadomo nie podjęto.  

                  Józef Wieczorek

  Kraków, 23.02.1999 r.  

Moje stanowisko

Moje stanowisko jednoosobowej, niezależnej, i niefinansowanej przez KBN jednostki naukowej w sprawie:  

Stanowiska opiniodawczo-doradczego Zespołu 
do spraw Etyki w Nauce (KBN)  z 20 września 2001 r.

W zawiązku z opublikowaniem w internecie  (http://www.kbn.gov.pl) stanowiska Zespołu KBN w sprawie   upowszechniającej się praktyki prowadzenia seminariów magisterskich i kierowania pracami magisterskimi przez pracowników posiadających jedynie stopień naukowy doktora jako niezależny badacz, jedynie doktor, poważnie doświadczony takimi praktykami, czuję się zobowiązany  do przedstawienia  swojego stanowiska w tej sprawie.

Stanowisko  Zespołu’ iż nie jest to praktyka normalna i pożądana’  jest bowiem co najmniej dyskusyjne a fakt, że w składzie zespołu nie ma ani jednego niezależnego badacza – ‘jedynie doktora’, chyba wyrażenie takiego stanowiska nieco tłumaczy. Jest również dla mnie oczywiste,  że z punktu widzenia aż Prof. Dr. Hab.itd.itp.  praktyka  prowadzenie seminariów magisterskich i kierowania pracami magisterskimi przez ‘jedynie doktorów’, nie jest pożądana, szczególnie w tym przypadku, jeśli  seminaria prowadzone przez ‘jedynie doktorów’ cieszą się o wiele większym zainteresowaniem studentów od  seminariów aż Prof. Dr.Hab. itd. itp., a  prace magisterskie prowadzone przez ‘jedynie doktorów’zdecydowanie przewyższają poziomem merytorycznym prace prowadzone przez aż Prof.Dr.Hab. itd.itp.

Takich praktyk, i takiego nie-pożądania nie można z punktu widzenia etycznego tolerować!!! To narusza bowiem jedynie słuszną strukturę ‘nauki polskiej’ .

Taka niepożądana sytuacja kończy się oczywiście tragicznie dla ‘jedynie doktora’, którego anonimowe komisje i rady naukowe oskarżają o ‘negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką ‘, nieetyczne postępowanie, niechęć do pracy dydaktycznej, posiadanie poczucia własnej wartości (rzecz niedopuszczalna w skundlonych strukturach nauki polskiej!) itd. itp. a komisje etyczne  reprezentujące sitwokrację profesorską  w najlepszym razie zajmują w takich sprawach wysoce nieetyczne stanowisko Piłata (jak na przykład   Opiniodawczo-doradczy Zespół do spraw Etyki w Nauce przy KBN).  

Nawiasem mówiąc  szkoda, że Zespół do spraw Etyki w nauce nie uznał na przykład, że nadawanie ‘jedynie doktorom’ np. Nagród Nobla nie jest  praktyką normalną i pożądaną. Uznanie  bowiem za  praktykę normalną i pożądaną nadawanie  Nagrody  Nobla jedynie Prof.Dr. Hab. itd.,itp. a nie ‘jedynie doktorom’ dałoby duże szanse uczonym polskim obdarzanych ogromną ilością tytułów do uzyskiwania takich nagród, a wprowadzenie takich nagród do oceny parametrycznej mogłoby naukę polską wyprowadzić z samego dołka na same szczyty.  Na stronach internetowych KBN niestety nie zamieszczono do tej pory statystyki, która  pozwoliłaby na zorientowanie się ilu ‘ jedynie doktorom’ przyznano Nagrodę Nobla, a ile takich nagród przyznano Prof.Dr.Hab. itd.itp.  Myślę, że taka  parametryczna tabela byłaby bardzo pouczająca dla reformatorów nauki w Polsce.                                                                                                                   Józef Wieczorek- jedynie doktor  

  27 września 2001      

UWAGA. Brak odpowiedzi ! Ale zastanawiające, że w/w Stanowisko opiniodawczo-doradczego Zespołu do spraw Etyki w Nauce (KBN)  z 20 września 2001 r.   jest jak do tej pory (styczeń 2003 r.) ostatnim stanowiskiem tego zespołu. Daj Boże, aby tak pozostało na wieki.

NIEKOMPLETNA, NIEPARAMETRYCZNA LISTA PROBLEMÓW

NIEKOMPLETNA, NIEPARAMETRYCZNA  LISTA PROBLEMÓW 

do rozpatrzenia i zajęcia stanowiska przez komisje etyczne   

 

  •  Proceder  dopisywania się ‘profesorów’ do seminariów prowadzonych z sukcesami przez jedynie doktorów
  •   Proceder prowadzenia seminariów i prac magisterskich przez ‘profesorów’ na żenującym poziomie w porównaniu z analogicznymi seminariami i pracami magisterskimi prowadzonymi przez jedynie doktorów
  •   Proceder wystawiania negatywnych ocen etycznych jedynie doktorom prowadzących z sukcesami seminaria i  prace magisterskie ( na poziomie zdecydowanie przewyższających poziom  ‘profesorski’ – to chyba ‘dowód’  wątpliwego poziomu etycznego jedynie doktorów podważających jedynie słuszną hierarchię akademicką  – wyższość tumiwisizmu nad aktywnością, wyższość kłamstwa nad prawdą,  wyższość tytułu nad nauką sensu stricto)
  •  Usuwanie z uczelni jedynie doktorów, którzy mają na koncie wychowanie licznej, aktywnej  kadry naukowej ( w tym profesorów – jeśli ktoś takie kryterium chce do oceny stosować)
  •  Wystawianie przez uczelnie anonimowych ciał  do wystawiania negatywnych ocen jedynie doktorom na podstawie paranoidalnych zarzutów
  •  Niszczenie dokumentów (lub ich ‘aresztowanie’) niekorzystnych dla ‘profesorów’ i władz uczelni w celu skazywania na śmierć naukową i edukacyjną  jedynie doktorów
  •  Aprobata , przez komisje etyczne reprezentujące interesy rektorów, działań nieetycznych ‘profesorów’ prowadzonych w ramach realizacji powinności poszukiwania prawdy spoczywających na nauczycielach akademickich a polegających na rutynowym:

–   niszczeniu dokumentów

–     niszczeniu zbiorów naukowych

–     niszczeniu  warsztatów pracy

–   wykańczaniu pracowników (MOBBING) cieszących się najwyższym uznaniem ze strony studentów i młodych  pracowników nauki – takie uznanie to wyrok śmierci wydawany przez ‘poszukiwaczy prawdy’,  aprobowany przez wyznaczane do działań osłonowych/zasłonowych ‘komisje etyczne’

–       fabrykowaniu nieprawdziwych, nierzadko paranoidalnych oskarżeń w stosunku  do zbyt aktywnych  edukacyjnie i naukowo

Do Komisji Etyki w Nauce PAN

Do Komisji Etyki w Nauce PAN

Prof. Mariusz M. Żydowo

 

Szanowny Panie Profesorze,

Uprzejmie dziękuję za reakcję na mój subiektywny komentarz do II wydania “Dobrych obyczajów w nauce”, oraz za informację o ukazaniu się drukiem III wydania “Dobrych obyczajów’. Niestety w postaci drukowanej czytałem tylko I wydanie, do którego komentarz (m.in. sprawa ostracyzmu) przekazałem na ręce Prof. K.Gibińskiego. Odniosłem wrażenie, że zgodnie zapewnieniami Prof. K.Gibińskiego został on wykorzystany w II wydaniu, które nie jest mi jednak znane w postaci drukowanej.   Nie tak dawno odnalazłem je na stronach internetowych. Stąd być może dość późny mój komentarz. Pytałem się o kolejne wydania “Obyczajów” znajomego, profesjonalnego etyka z UJ, ale ten nic nie wiedział na ten temat, więc nie byłem pewny, czy się ukazały. Byłbym wdzięczny za ewentualne przesłanie III wydania, lub o informacje gdzie można go nabyć. Najlepiej byłoby gdyby było dostępne na stronach internetowych. Nie jest bowiem tak, że nikogo ‚to’ nie interesuje, jak kiedyś w wywiadzie dla Forum Akademickiego sugerował Prof. K.Gibiński (por. (http://forumakad.pl/archiwum/98/3/artykuły/06-zycie_akad.htm)

Ja np. swoje zainteresowania w temacie ‚dobrych obyczajów’ dawno prezentowałem, ale rezultaty tego zainteresowania nie były dla mnie pozytywne.

Mój komentarz i inne teksty poświęcone etyce w nauce i edukacji zamieszczone na Witrynie Obywatelskiej Józefa Wieczorka www.jwieczorek.ans.pl spotkały sie z zainteresowaniem nie-etyków, gdy natomiast komisje etyczne milczą, mimo że informacje w tym względzie otrzymały.

Mój komentarz miał na celu wskazanie, jak się ma tekst ‚Obyczajów’ do realiów w środowiskach ‚naukowych’. Jest on niewątpliwie dość ogólny, ale niekiedy jednak bardziej szczegółowy od tekstu ‚Obyczajów’. Szczegółowe omówienie różnych przypadków łamania ‚Dobrych Obyczajow’ jest oczywiście możliwe, gdyby Komisja Etyki była tym zainteresowana. Chciałem moim komentarzem wykazać, że działalność komisji etycznej nie może się kończyć na opracowaniu ‚zasad’, a potem niech się dzieje co chce. Jeśli w strukturach nauki w Polsce w gruncie rzeczy brak jest instancji, która by mogła rozpatrywać naruszanie ‚Dobrych obyczajów’ to ich znaczenie jest bliskie zera, a może być nawet negatywne.

Pożądane zmiany do ‚Obyczajów’ to moim zdaniem przede wszystkim:

-ich upublicznienie na łamach internetu z możliwością prowadzenia dyskusji, przesyłania komentarzy, przykładów itp.

-stworzenie możliwości rozpatrywania naruszeń ‚Dobrych obyczajów’ zgodnie z opracowaną procedurą (takiej możliwości nie daje np. Komisja do spraw etyki nauczycieli akademickich UJ, ani też Zespół do spraw etyki w nauce KBN, mimo opracowania szeregu tekstów, w tym “Dobrej praktyki Naukowej’  (www.kbn.gov.pl) 

Nie zauważyłem aby wydanie wielu już tekstów etycznych, w tym kilku wydań “Dobrych Obyczajów’ coś zmieniło na lepsze w standardach etycznych nauki w Polsce. Znamienne jest, że ‚profesora’ plagiatora- odwołać może w gruncie rzeczy jedynie Prezydent, który do ‚korporacji poszukujących prawdy’ przecież nie należy! Jest to stan kuriozalny na skalę światową, ale kategoria tzw. nauki polskiej została słusznie wyodrębniona z nauki światowej, więc może wszystko jest w porządku ?

Moim jednak zdaniem stan chorobowy nauki w Polsce jest taki, że trzeba zmienić jej strukturę. Leczyć trzeba przede wszystkim przyczyny, a nie ograniczać się głównie do informacji o niepożądanych skutkach.

Chciałbym zwrócić uwagę, że mimo zapoznania się Komisji KBN z moimi propozycjami z dnia 23.02.1999 r. (umieszczone obecnie na mojej witrynie www.jwieczorek.ans.pl/ETYKAnic mi nie wiadomo o jakichkolwiek zabiegach w tym kierunku. Mimo przekazania wielu informacji o łamaniu ‚Dobrych obyczajów’ Komisja KBN milczy na ten temat, a opracowuje deklaracje np. o niepożądaniu prowadzenia seminariów i magistrantów przez jedynie doktorów!!!! Widać w tym raczej nawiązanie do etyki plemiennej niż do etyki ogólnoludzkiej.

Chciałbym zwrócić uwagę, że o ile jestem dobrze poinformowany (informacje ze stron internetowych www.kbn.gov.pl,www.pan.pl , skład Komitetu Etyki w Nauce PAN odpowiedzialnego za “Dobre obyczaje” i skład Komisji KBN w części się pokrywa, więc i odpowiedzialność za działania chyba również.

Moje stwierdzenie o ‚chowaniu głowy w piasek’ ma swoje uzasadnienie w reakcji na moje informacje o łamaniu ‚dobrych obyczajów’ jakie przekazywałem od kilku lat na ręce prof. K.Gibińskiego, a później na ręce Zespołu KBN. Tłumaczenie braku reakcji,  brakiem kompetencji, nie jest dla mnie przekonywujące. Reakcja Zespołu KBN np. na prowadzenie magistrantów przez ‚jedynie doktorów’ była. Kompetencja zatem była. Chyba jednak w złej sprawie. Bardziej pożądana pod względem etycznym byłaby deklaracja np. w sprawie dopisywania się ‚profesorów’ (bez kwalifikacji!!!) do seminariów prowadzonych na wysokim poziomie przez ‚jedynie doktorów’. Ale to zdaje się być poza kompetencjami ??? komisji etycznych. Jak dziesiątki, setki, tysiące spraw ( tysiące razy ważniejszych, a przede wszystkim uzasadnionych etycznie, od sprawy ‚jedynie doktorów’ ) wymagających krzyku a nie ‚chowania głowy w piasek’. Moje działania w tym względzie to ‚wołanie na puszczy’ czy walka z wiatrakami. Inni mi tłumaczą, że nie ma sensu zwracać się do takich (również centralnych) komisji etycznych. I takie stanowiska nie wynikają z braku zainteresowania problemami etycznymi. Wręcz przeciwnie. To są reakcje (uzasadnione) ludzi wrażliwych etycznie na reakcje (lub brak reakcji) komisji etycznych budzące etyczną dezaprobatę. Tak naprawdę trudno jest rzeczywistymi problemami etycznymi zainteresować komisje etyczne, tak jak trudno jest np. zainteresować problemami korupcji “Program przeciw Korupcji’ jeśli te problemy dotyczą sfer, z którymi program jest powiązany (np. sfera nauki). Program ma pobudzać do sprzeciwu wobec korupcji, ale w rzeczywistości ‚gasi sikawkami’ tych, którzy niezależnie, a w dodatku w ‚niewłaściwym’ kierunku, się ‚pobudzili’. To jakaś ogólniejsza prawidłowość. Mógłbym z mojego doświadczenia wiele jeszcze takich przykładów przytoczyć. 

Chciałbym zgłosić do rozpatrzenia przez Komisję Etyki szereg spraw, z których kilka ma moim zdaniem znaczenie priorytetowe.

1.Etyczne aspekty niepożądania w strukturach nauki polskiej (opłacanej z kieszeni podatnika) członków świata nauki wykazujących poczucie własnej wartości, tj. tych, którzy w walce o byt nie utracili cech człowieczeństwa. { Ocalić człowieka, to najpierw ocalić w nim poczucie własnej wartości – J.Tischner – ‚Etyka wartości i nadziei’ . To powinien być imperatyw moralny dla Komisji Etyki. Nie wiem czy jest uzasadnione istnienie Komisji Etyki w Nauce, o ile tym problemem się nie zajmie} 

2.Etyczne aspekty błędnych (obłędnych ?) metod stosowanych w poszukiwaniu prawdy poprzez jej niszczenie, czy też ‚aresztowanie’

3. Etyczne aspekty rozdzielania grantów KBN i oceny parametrycznej jednostek naukowych 

Gdyby Komisja zdecydowała sie na podjęcie takich spraw zgodnie z trybem np. przedstawionym w ‚Dobrej Praktyce Naukowej’  (www.kbn.gov.pl/etyka/index.html) mógłbym przygotować w najbliższym czasie obszerniejsze omówienie w/w problemów na znanych mi przykładach, aby mogły być przedmiotem rozpatrzenia, a następnie dyskusji na forum dostępnym dla ludzi nauki (również w internecie).

Chciałbym tu zaznaczyć, że np. moje argumenty w sprawie nieetycznych metod rozdziału grantów, czym próbowałem bezskutecznie zainteresować władze KBN i Komisję Etyki KBN, znalazły ostatnio potwierdzenie w raporcie NIKuhttp://www.nik.gov.pl/polski.html 

Może zatem rozpatrzenie palących problemów etycznych, które zgłaszam jest uzasadnione?

Z poważaniem

Józef Wieczorek  (grudzień, 2001)

J.W. – Brak pozytywnej reakcji