Heroiczna walka władz UJ o (nie)poznanie prawdy

Heroiczna walka władz UJ o (nie)poznanie prawdy

Niestety metody stosowane na Wszechnicy Cnót Wszelakich promieniującej swoimi zasadami na inne uczelnie głęboko są zakorzenione w PRLu. Czym tak naprawdę te metody różnią się od metod esbeckich ? Utajnianie dokumentów niewygodnych dla uczelni ( raport rzecznika dysyplinarnego niekorzystny dla władz utajniony przez 20 lat !!!), preparowanie nowych (jeszcze w ostatnich latach) dla zdezintegrowania i dyskredytowania niewygodnego nauczyciela akademickiego prowadzącego od ponad ćwierć wieku działalność na rzecz zmniejszenia patologii akademickich, itd itp. to norma akademicka propagatorów Dobrych Obyczajów w Nauce, Akademickiego Kodeksu Wartości. Brak reakcji środowiska akademickiego chowającego głowę w piasek do podręcznych strusiówek, dbającego szczególnie o higienę kończyn górnych. 
Teczki esbeckie już są otwierane, szafa Lesiaka także, szafy akademickie zamknięte, teczki utajnione ( z wyjątkiem makulatury). Jeśli zawierają one prawdę to zgodnie z powołaniem uniwersytetu winny być otwarte a młodzież akademicka winna być na nich uczona poszukiwania prawdy. 

TEKST (plik PDF 2,5MB) 

cd List otwarty 

Czytaj także: 
Co słychać pod dywanem ? 

Tajne teczki UJ, czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego nad Konstytucją III RP

Józef Wieczorek 

List otwarty z 5 grudnia 2006 r. 
(w 20 rocznicę oskarżenia o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką przez anonimową komisję UJ) 

Do: 
Rektor i Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego 

Upływa już 20 lat od czasu kiedy anonimowa komisja UJ, do tej pory niezidentyfikowana przez władze UJ (z wyjątkiem zmarłej przewodniczącej) dokonała zbrodni na prawdzie, do tej pory nierozliczonej, i do tej pory ukrywanej w tajnych teczkach UJ. 
Mimo wielu pism, próśb i roszczeń, finansowani z kieszeni podatnika poszukiwacze ‚prawdy’, o której tak pięknie mówią w mediach, prawdy nie wyjęli z szaf akademickich, nadal bardziej tajnych niż szafy SB, niż szafa Lesiaka. To obrazuje prawdziwą naturę akademickiej GTW. 
Najwyższe władze UJ kpiąc sobie z zasad etycznych i statutów przez siebie przyjmowanych, nadal przedkładają ‚prawo’ stanu wojennego nad elementarne prawa człowieka, nihilizm moralny nad elementarną przyzwoitość, ‚gówno prowdę’ nad ‚świętą prowdę’, żeby odnieść się do kategorii wyróżnionych w góralskiej teorii poznania spopularyzowanej przez ks. Prof. Józefa Tischnera. 
Sfabrykowane przez ‚łomiarzy w kominiarkach’ zarzuty posłużyły do usunięcia z uczelni niewygodnego nauczyciela akademickiego, który w ciemnych latach PRL miał czelność uczyć studentów zasad przyzwoitości w życiu publicznym, uczyć myślenia szczególnie niebezpiecznego dla GTW, uczyć pracy naukowej zagrażającej dożywotnim ‚profesorom’. Godni potomkowie Kaina wykonali perfekcyjnie swoją robotę – publicznie stawiając się jednak w roli ofiar. 
Takie przypadki w środowisku akademickim się zdarzały, ale trwanie na twardych podstawach systemu zła stawia władze UJ w roli organów szczególnie szkodliwych dla nauki i edukacji w Polsce, zważywszy na rolę jaką w tych sferach spełnia Uniwersytet. 
Ukrywanie spraw pod dywanem, dezinformowanie opinii publicznej, prowadzenie niecnymi metodami działań operacyjnych -jeszcze po latach-dla dyskredytowania nadal niewygodnego, bo obywatelsko działającego nauczyciela akademickiego, kompromituje władze UJ i posłuszne im gremia akademickie. Granie teczkami i propagowanie ‚gówno prowdy;’ to nie są zajęcia godne nauczycieli akademickich. 
Są to metody zasadniczo nie różniące się od tych jakie prowadziły służby specjalne w PRL, ale znacznie bardziej groźne, bo do tej pory nieujawnione opinii publicznej. Produkty pracy esbeków określa się mianem szamba. A jakim terminem należy określać produkty akademickich autorytetów moralnych o wiele mniej prawdziwych od produktów esbeckich i jeszcze bardziej wstydliwie ukrywanych ? 
Najwyższy czas aby w ramach niezbędnej reformy szkolnictwa wyższego nauczyciele kłamstwa, niszczyciele warsztatów pracy, mistrzowie marnotrawstwa środków publicznych i zasobów ludzkich zostali przeniesieni w stan nieszkodliwości, a społeczeństwo poznało prawdziwe oblicze tzw. autorytetów moralnych i intelektualnych. 
Najwyższy czas aby zostały wprowadzone takie zmiany systemowe, które by zapobiegły w przyszłości podobnej degeneracji środowiska akademickiego. 
Byłoby pożądane aby środowisko akademickie UJ dokonało samooczyszczenia dając właściwy przykład innym uczelniom. 

Józef Wieczorek 

A co wynika z teczek SB: 

 

Jak widać szambo esbeckie jest bliższe prawdy niż ustalenia największych i niekwestionowanych, pod karą dożywotniej śmierci zawodowej, autorytetów moralnych i intelektualnych, finansowanych z kieszeni podatnika. Na pokrzywdzonych pieniędzy, ani etatów już nie starcza, bo przecież odbieranie stanowisk i statusu autorytetu katom byłoby nie po chrześcijańsku. 
Dla nieudaczników na uczelniach ( i nie tylko na uczelniach). nie może być miejsca jak głosił publicznie największy autorytet spośród autorytetów – sam Franciszek Ziejka, genialny wynalazca metod poszukiwania prawdy przez jej zamykanie w szafach, czy chowanie pod dywan, zyskując sobie poklask innych autorytetów i ich serwilistów. 

2006-10-19

http://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=304

POLSKA AKADEMIA UMIEJĘTNOŚCI A CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU

POLSKA AKADEMIA UMIEJĘTNOŚCI A CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU

 

Józef Wieczorek 10.02.2004 r. 

POLSKA AKADEMIA UMIEJĘTNOŚCI

ZARZĄD

Przez:

Komisję Historii Nauki 

 

PODANIE 

Niniejszym przedkładam inicjatywę wykonania pod patronatem PAU opracowania na temat: 

CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI : nauki geologiczne w ośrodku krakowskim

 

Okres drugiej wojny światowej a następnie znacznie dłuższy okres PRL-u poczynił ogromne spustoszenia w środowiskach naukowych Polski. Zarówno rozmiary tych strat, szczególnie w odniesieniu do okresu komunistycznego, jak i skutki są słabo poznane. Więcej wiemy o okresie drugiej wojny, jakkolwiek i ten zawiera białe plamy wymagające dokładnych badań w dotychczas niedostępnych archiwach. Okres komunistyczny poznany jest bardzo słabo ze względu na fakt, że formalnie upadł niedawno, a realnie nadal tkwi zarówno w strukturach, jak i w mentalności, także środowisk akademickich. Tym niemniej to na tych środowiskach spoczywa obowiązek poznania historii tego okresu. Nie ma wątpliwości, że opracowanie CZARNEJ KSIĘGI KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI jest potrzebne. Najlepiej aby to była seria wydawnicza poświęcona różnym naukom w różnych ośrodkach kraju. Pewne interesujące materiały dotyczące środowiska krakowskiego w okresie komunistycznym ostatnio zawarte zostały np. w książce Ryszarda Terleckiego „Profesorowie UJ w aktach UB i SB”, a także w wydawnictwie PAU ‘W służbie nauki’ – „Izydora Dąmbska 1904-1983”.

Są już opracowania dotyczące szkolnictwa wyższego NRD w systemie komunistycznym (por.np. Ewa Matkowska 2003– System. Obywatel NRD pod nadzorem tajnych służb) , są opracowania najnowszej historii Polski ( np. Antoni Dudek 2004 – Reglamentowana rewolucja) oparte na niedostępnych do niedawna dokumentach i najwyższy czas aby zaczęły powstawać opracowania dotyczące nauki i edukacji w czasach komunistycznych oparte na materiałach archiwalnych, w tym aktach IPN, jak i uczelni, czy instytucji naukowych. Konieczne jest poznanie działań aparatu partyjnego w odniesieniu do tych sfer, jak i zakresu oraz charakteru kolaboracji naukowców i nauczycieli akademickich z systemem komunistycznym. Tych problemów nie można odkładać na później, gdyż w wyniku czyszczenia i jednoczesnego uzupełniania akt, co można udokumentować np. na przykładzie UJ, historia ta nie będzie później poznawalna lub też będzie poznawalna jedynie ‘inaczej’. Również odchodzenie żyjących jeszcze świadków tej epoki nie będzie sprzyjało poznaniu rzeczywistości.

Informacje nad powiązaniami wyższych uczelni ze służbami bezpieczeństwa w NRD upoważniają do wniosku, ‘że nie można pisać ani historii poszczególnych placówek edukacyjnych, ani biografii uczonych, nie sięgając do akt służby bezpieczeństwa’ ( Ewa Matkowska – System). Niestety u nas pisane ‘historie ‘ nie tylko , że nie uwzględniają akt służb bezpieczeństwa, ale także akt uczelnianych niedostępnych do badań, wyłączanych na podstawie ‘prawa’ stanu wojennego nadal stojącego ponad Konstytucją III RP (przykład – UJ).  

Konieczne jest jak najszybsze bliższe poznanie i określenie jak metody komunistyczne wpłynęły na obecną kiepską kondycję tych szczególnie ważnych dla rozwoju kraju dziedzin. 

Wydawane na okoliczności jubileuszowe dzieła historyczne dotyczące nauki i edukacji pomijają często kontekst historyczny i polityczny. Jak można napisać historię jakiegokolwiek ośrodka naukowego końca XX wieku nie używając słowa komunizm czy stan wojenny. A tak wyglądają ‘dzieła’ historyczne oparte na niewiadomo jakich źródłach. Taką wartość ma m.in. opracowanie, które zainspirowało mnie do podjęcia tematu: Zuchiewicz W. (red.) 1999 – Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1975-2000. Instytut Nauk Geologicznych, Kraków 1999, 152 str

Moim zamiarem jest opracowanie historii nauk geologicznych w ośrodku krakowskim z uwzględnieniem tła i kontekstu, w którym tym naukom przyszło egzystować. W okresie krakowskim doszło do zamknięcia studiów geologicznych na UJ w 1953, reaktywowanych dopiero w 1975 r. co poważnie osłabiło ten ośrodek. Materiały archiwalne winny wyjaśnić przyczyny tych decyzji, jak i zaangażowanie środowiska naukowego w jego realizację. Należy poznać kulisy tych poczynań wymierzonych także personalnie w znakomitego polskiego geologa Profesora Mariana Książkiewicza związanego z rządem londyńskim w czasie wojny. Wielu geologów na tle różnych poczynań uwarunkowanych politycznie musiało odejść ze środowiska krakowskiego w okresie stalinowskim. Geologia krakowska poniosła także straty w okresie lat 80-tych, czy to spowodowane emigracją, czy też usuwaniem niewygodnych geologów z uczelni na podstawie na absurdalnych zarzutów. Należałoby wyjaśnić szybkie kariery akademickie jednych, a niszczenie karier drugich naukowców. 

Badaniami należałoby objąć dostępne archiwa państwowe, także akta IPN, oraz akta uczelniane, akta PAN, Państwowego Instytutu Geologicznego, a także Polskiego Towarzystwa Geologicznego. Rezultatem opracowania byłaby monografia opublikowana w wydawnictwach PAU. 

Uzasadnienie wykonania projektu w Polskiej Akademii Umiejętności:

Mimo, że jestem aktywnym naukowcem o czym świadczą liczne publikacje w czasopismach zagranicznych, nie jestem zatrudniony z przyczyn pozamerytorycznych, w żadnej placówce naukowej stąd nie mam osobowości prawnej. Złożony do KBN wniosek o finansowanie projektu badawczego ‘ HISTORIA NAUK GEOLOGICZNYCH NA UNIWERSYTECIE JAGIELLOŃSKIM W LATACH 1975-2000’ został pozytywnie zaopiniowany (sekcja HO1G nr. H01G 08522) pod względem merytorycznym , prawidłowości przyjętych metod badawczych, oceny wykonawcy ( autor przygotowany do realizacji tego typu projektów, możliwość wykonania realna ), jak i prawidłowego projektu kosztorysu. Niestety nie mógł być skierowany do finansowania, gdyż posiadam jedynie osobowość naukową, ale nie posiadam osobowości prawnej. Taki projekt mógłbym wykonać w Polskiej Akademii Umiejętności posiadającej Komisję Historii Nauki. Po rozmowach z Prof. Adamem Strzałkowskim uznałem za uzasadnione zaproponować realizację szerszego projektu obejmującego cały okres powojenny i dotyczący całego krakowskiego ośrodka geologicznego. Takie opracowanie mogłoby zapoczątkować cykl Czarnej Księgi Komunizmu w Nauce i Edukacji. W przypadku przyjęcia generalnych założeń projektu przez Polską Akademię Umiejętności przygotuję jego szczegółową wersję na kwestionariuszach KBN.  

Józef Wieczorek

Józef Wieczorek Kraków, 4 marca 2004 r. 

Szanowny Pan Profesor Andrzej Białas

PREZES POLSKIEJ AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI

31-016 Kraków ul. Sławkowska 17

 

 

 

Szanowny Panie Prezesie

 

Na ręce Prof. Adama Strzałkowskiego – Przewodniczącego Komitetu Historii Nauki PAU złożyłem Pismo z dnia 10.02.2004 r. w sprawie projektu który zatytułowałem ‘Czarna księga komunizmu w nauce i edukacji: nauki geologiczne w ośrodku krakowskim.’

Zgodnie z informacją prof. Adama Strzałkowskiego (pismo z dnia 20 lutego 2004) propozycja ta miała być rozpatrzona przez Zarząd PAU. Pismem z dnia 24.02.2004 (bez numeracji) zostałem poinformowany przez sekretarza generalnego PAU prof. Jerzego Wyrozumskiego, że ‘nie jesteśmy zainteresowani proponowanym przez Pana tematem” i dalej ‘ Ma on charakter w najlepszym razie przyczynkarski o znikomej nośności naukowej, nosi natomiast znamiona porachunków osobistych. Nie widzimy możliwości przeznaczenia na taki cel środków publicznych, mających służyć nauce.’

Nie wiem czy to jest oficjalne stanowisko Zarządu PAU ( bo w piśmie nie ma mowy o Zarządzie) czy też jest to tylko prywatna opinia Prof. Jerzego Wyrozumskiego zawierająca sformułowania wręcz obraźliwe. Opinie każdy może mieć, i PAU może nie być zainteresowana proponowanym tematem, ale ja mam prawo wiedzieć na jakich podstawach merytorycznych opiera się szokująca wręcz opinia wyrażona przez Sekretarza Generalnego PAU.

Jeśli ktoś twierdzi, że ‘czarna księga w nauce i edukacji’ będzie miała znikomą nośność naukową to jest to opinia futurystyczna a nie naukowa o ile nie opiera się na faktach. Nośnikiem, wcale nie znikomym jak wynika z dotychczasowych danych, systemu komunistycznego było wielu uczonych. Można zatem odnieść wrażenie, że tak naprawdę chodzi tu o niedopuszczenie do ujawniania tych nośników. Z nauką nie ma to nic wspólnego. Kolaboracja naukowców z systemem komunistycznym jest powszechnie znana, ale nie ma wielu naukowych opracowań w tym względzie i jak rozumiem Prof. Wyrozumski osobiście nie chce do tego dopuścić. Może tu chodzić o konflikt interesów.

Pragnę tu nadmienić, że pomysł wystąpienia do PAU o skierowanie środków publicznych na cel opracowania ‘Czarnej księgi komunizmu w nauce i edukacji’ wziął się z faktu kierowania środków publicznych na opracowania, a także kształtowanie zasobów archiwalnych fałszujących historię nauki i edukacji, w których to działaniach biorą niestety również udział członkowie PAU.

Pierwotna węższa wersja projektu została nazwana ‘HISTORIA NAUK GEOLOGICZNYCH NA UNIWERSYTECIE JAGIELLOŃSKIM W LATACH 1975-2000’.Projekt ten jak informowałem PAU był już składany do KBN – sekcja HO1G nr. H01G 08522 i został pozytywnie zaopiniowany pod względem merytorycznym, prawidłowości przyjętych metod badawczych, oceny wykonawcy ( autor przygotowany do realizacji tego typu projektów, możliwość wykonania realna ), jak i prawidłowego kosztorysu. Niestety nie mógł być skierowany do finansowania, gdyż posiadam jedynie osobowość naukową, ale nie posiadam osobowości prawnej.

Żadnych dyskwalifikujących, ani też obraźliwych stwierdzeń komisja KBN nie przedstawiła. Pojawiły się one tylko i wyłącznie w piśmie Sekretarza Generalnego PAU. To daje wiele do myślenia! 

Odnośnie środków publicznych księgowanych po stronie wydatków na naukę, mógłbym zaproponować osobne opracowanie na temat wykorzystania środków publicznych na realizację projektów badawczych KBN. Mimo skierowania na ten cel milionów złotych wiele opracowań (‘najlepszych z najlepszych’) po prostu nie jest dostępne dla zainteresowanego wynikami badań obywatela finansującego te projekty. Tak wynika zarówno z bazy ‘niedanych’ o projektach badawczych KBN ww.opi.org.pl, jak i z licznej korespondencji jaką prowadziłem z władzami KBN ( udostępnię na życzenie). Myślę, że z rewindykacji środków nie rozliczonych przed podatnikiem bez problemu można by zrealizować ‘Czarną księgę komunizmu w nauce i edukacji’ nie tylko odnośnie geologii w ośrodku krakowskim, ale we wszystkich naukach i we wszystkich ośrodkach. Podejmuję się na mojej działce geologicznej takie opracowanie wykonać pod auspicjami i wsparciu PAU. W końcu PAU winna działać na rzecz nauki, a nie na rzecz ukrywania prawdy. To chyba nie byłoby zgodne ze statutem PAU, który winien być dostępny publicznie w internecie.

Bardzo bym prosił o wyznaczenie terminu spotkania dla bliższego omówienia przedstawionych kwestii. 

Z wyrazami szacunku 

Józef Wieczorek

Solidarność UJ a CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI

 

Józef Wieczorek 

Solidarność UJ

a

CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI

 

Kraków, 11.05.2004

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskigo 4/1

30-069 Kraków

http://www.geo-jwieczorek.ans.pl

jozef.wieczorek@interia.pl

Komisja Zakładowa NSZZ Solidarność UJ

ul. Gołębia 24

31-007Krakow

 

 

Zwracam się z uprzejmą prośbą o udokumentowanie mojego ‚podszywania się’ pod działalność w NSZZ SOLIDARNOŚĆ w okresie mojego zatrudnienia w UJ. Takie oskarżenie zostało przedstawione przez dziekana BiNoZ – Czesława Jurę pełnomocnika Rektora UJ – Aleksandra Koja jako ważny dokument, podpisany przez Mariana Gasińskiego z Instytutu Nauk Geologicznych UJ, na okoliczność mojej sprawy o przywrócenie do pracy przed Komisją Pojednawczą w 1990 r. wraz z innymi pismami Solidarności UJ. Te dokumenty, których kopii nigdy nie otrzymałem, są mi niezbędne do prac nad ‚Czarną księgą komunizmu w nauce i edukacji’. Pisma miały decydujące znaczenie dla pozbawienia mnie możliwości powrotu na uczelnię co jest swoistym ewenementem w historii UJ, i nie tylko UJ. Nauczyciele usunięci z uczelni w czasach stalinowskich – z oskarżenia o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką – wracali na uczelnię po kilku latach, w okresie odwilży. Ja do tej pory mimo upływu kilkunastu już lat na UJ nie mogę wrócić, mimo że jest tam mój warsztat pracy, moje zbiory naukowe. Mój przypadek wskazuje, że na UJ odwilż jeszcze nie nastąpiła a NSZZ Solidarność UJ ma w tym swój istotny udział. 

Z poważaniem i oczekiwaniem na dokumentację 

Józef Wieczorek 

 

Odpowiedź Komisji Zakładowej NSZZ ‚Solidarność’:

 Kraków, 15.06.2004 

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskigo 4/1

30-069 Kraków

http://www.geo-jwieczorek.ans.pl

jozef.wieczorek@interia.pl

Komisja Zakładowa NSZZ Solidarność UJ

ul. Gołębia 24

31-007Krakow

Potwierdzam otrzymanie w dniu 14. 06.2004 listu od Komisji Zakładowej (43/06/2004) z datą 7.06.2004 r. którego treść nie jest dla mnie zrozumiała. Ja w swoim liście zwracałem się jasno o wyjaśnienie i udokumentowanie oskarżeń wobec mojej osoby stawianych przez Solidarność UJ na ręce władz UJ. Jak rozumiem Komisja nie zrozumiała treści mojego listu odpisując mi „nie widzi żadnych podstaw ….” czyli według szablonów stosowanych zresztą przez władze UJ od niepamiętnych już komunistycznych czasów. Ja się zwracałem w tej sprawie wcześniej do Rektora UJ – F. Ziejki , ale nie otrzymałem dostępu do takich materiałów ze względu na fakt, że takich materiałów podobno nie ma lub zostały zniszczone, a ponadto ‚prawo’ stanu wojennego nadal na UJ jest ponad Konstytucją III RP. Nie wiem czy Komisja Zakładowa zdaje sobie z tego sprawę i z jakich to materiałów korzystała przed sformułowaniem swojego szokującego stanowiska. Nie zostałem poproszony o jakiekolwiek wyjaśnienia, co jest typowe zarówno dla działań zarówno władz UJ, jak i Solidarności UJ, przynajmniej z moich osobistych doświadczeń.

Nie otrzymałem do dnia dzisiejszego żadnych materiałów, które by potwierdzały stawiane mi przez władze UJ przy wsparciu Solidarności UJ zarzuty co do ‚podszywania się pod Solidarność’, co do ‚negatywnego oddziaływania na młodzież akademicką’, co do ‚zmieniania kierowników jak rękawiczki’ i tym podobnych bredni służących do skazania mnie na śmierć zawodową.

Tym samym rozumiem, że ani władze UJ, ani Solidarność UJ nie ma żadnego usprawiedliwienia merytorycznego dla swych haniebnych poczynań szkodliwych dla nauki i edukacji, i nie widzi żadnych podstaw do samooczyszczenia. Jest to niezgodne nie tylko ze statutem UJ (nawet tym zmienionym), ani z Akademickim Kodeksem Wartości, który mają respektować pracownicy UJ, ale także z Konstytucja III RP, czy elementarnymi prawami człowieka. Nieprzestrzeganie tych praw w UJ, także przez pseudo-Solidarność UJ, która nawet ‚palcem nie kiwnęła’ na usuwanie z UJ nauczycieli akademickich i niszczenie ich warsztatów pracy bez możliwości odwoływania się do sądu ( najbardziej elementarne prawo człowieka, deptane przez władze UJ w latach 80-tych i aprobowane do dnia dzisiejszego) a była aktywna w działaniach zapobiegających ich przywróceniu do pracy w roku 1990 !!!!!!!!!!!!

Jak widać z przebiegu mojej sprawy, jak i z ‚dyskusji’ między Solidarnością UJ a Solidarnością Politechniki Warszawskiej w sprawie wypowiedzi Rektora UJ – Franciszka Ziejki na temat projektu ustawy o szkolnictwie wyższym (http://www.solidarnosc.pw.edu.pl/biuletyn/2-03-04.html), Solidarność UJ zgodnie z tradycją reprezentuje interesy władz UJ, depcze godność niewygodnych nauczycieli akademickich posuwając się do groźby załatwienia ich w Sejmie (groźby Jerzego Zdrady – rok 1990 – w reakcji na prośbę o pomoc w dotarciu do moich akt w UJ), czy do fałszywych oskarżeń przynoszących jej uznanie ze strony władz UJ. Odnieść można wrażenie, że to Solidarność UJ podszywa się pod organizację, z której ideałami i zasadami nie ma wiele (o ile cokolwiek) wspólnego, stąd odrzucanie -dawniej i dziś – tych, którzy Solidarności byli wierni. 

„Zbrodnicze są nie tylko czyny ale i zacieranie śladów” – Piotr Hubner w: Marek Wroński – Zagadka śmierci profesora Mariana Grzybowskiego .Warszawa 2004 – i dalej ‚Likwidowanie dorobku Profesora, przejmowanie zgromadzonych przez Niego zbiorów naukowych i efektów badań, zacieranie o Nim pamięci – to też fragment zbrodni ujmując rzecz od strony moralnej”. To, że w moim przypadku nie doszło do spodziewanej śmierci fizycznej a jedynie zawodowej, i to że nie jestem formalnie profesorem, mimo że realnie robiłem w UJ to co winni robić profesorowie a czego robić nie byli w stanie, nie zmienia istoty rzeczy i podobieństwa do w/w opinii – dokonania zbrodni moralnej na nauczycielu akademickim, tym razem przy użyciu aparatu partyjnego i pseudo -solidarnościowego z zacieraniem śladów po dokonanych egzekucjach. 

‚Czarna księga komunizmu w nauce i edukacji’ wcześniej czy później powstanie mimo, że b. Prorektor UJ -Jerzy Wyrozumski uważa, że miałaby co najwyżej nikłą nośność naukową. Sama postawa władz UJ i Solidarności UJ – noszących do dnia dzisiejszego na swym garbie komunistyczne metody – przeczy tym nieuzasadnionym twierdzeniom. 

Do wiadomości: 

PRZEWODNICZĄCY KRAJOWEJ SEKCJI NAUKI NSZZ „Solidarność”

Zarząd Regionu Małopolska NSZZ „Solidarność” 

Tajne teczki UJ

Tajne teczki UJ,

czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego

nad Konstytucją III RP

Co mówi Konstytucja III RP

Zgodnie z Art. 51. Konstytucji III RP uchwalonej w dniu 2 kwietnia 1997 r. przez Zgromadzenie Narodowe (1) Każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. (2) Każdy ma prawo do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą.
Czy taki zapis w Konstytucji daje obywatelowi szanse na dotarcie do dotyczących go urzędowych dokumentów ? Otóż są to szanse jedynie iluzoryczne. Udokumentuję to na jednostkowym przykładzie ilustrującym problem.

Tajne teczki

Do większości istotnych dokumentów dotyczących mojej osoby, które winny znajdować się u mojego pracodawcy UJ w latach 1976 -1987 r. niestety dotrzeć nie mogę. Kiedy byłem usuwany z uczelni z oskarżenia o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką, moja teczka personalna kończyła się na roku 1980 ! Późniejszych dokumentów w niej nie było. Usunięty zostałem na podstawie ‚prawa’ stanu wojennego, ale podstaw merytorycznych oskarżeń anonimowej do dnia dzisiejszego komisji nie otrzymałem. Władze UJ respektując do dnia dzisiejszego ‘prawo’ stanu wojennego nie chcą mnie przywrócić do pracy, mimo corocznych starań. Twierdzą także, że komisja oskarżająca nie była anonimowa, mimo że nazwisk brak, a anonimowy znaczy ‘nieznany z nazwiska’ (Słownik języka polskiego ). Władze uczelni niestety mają poważne trudności ze zrozumieniem znaczenia podstawowych słów.

Część dokumentów pojawiła się (okresowo !) na okoliczność sprawy przed Społeczną Komisją Pojednawczą w 1990 r. Niewątpliwie nie były to wszystkie dokumenty dotyczące mojej osoby. Była tam teczka z postępowania wyjaśniającego prowadzonego przez rzecznika dyscyplinarnego, z której sobie odpisałem opinię rzecznika:
‚odejście dr. J.Wieczorka uważałbym za wielką stratę dla Uniwersytetu’,
‚świadectwo, które wystawiają dr J.Wieczorkowi jego młodsi koledzy, a także studenci jest takie, jakiego mógłby sobie życzyć każdy nauczyciel akademicki’

Ta opinia jasno chyba wyjaśnia dlaczego akta rzecznika zostały wcześniej (a także później ) zaaresztowane. Natomiast opinie studentów i wychowanków:
‚..dr Wieczorek uczył nas rzetelności i uczciwości naukowej oraz postaw nonkonformistycznego krytycyzmu naukowego..’
‚dr Józef Wieczorek był dla nas wzorem nauczyciela i wychowawcy’.
‚Pod jego wpływem geologia stała się dla jego wychowanków nie tylko przyszłym zawodem, ale życiową pasją’

jasno chyba tłumaczą na czym polegało moje negatywne oddziaływanie na młodzież i jak groźne skutki dla edukacji mogłoby przynieść dalsze zatrudnienie mnie na uczelni. Niestety to nie interesowało Społecznej Komisji Porozumiewawczej wobec braku pojednania ze strony władz uczelni stojących twardo na gruncie korzystnego dla nich ustawodawstwa stanu wojennego.
Dokumenty stwierdzały też, że moje teczki w ilości 144 ponumerowanych stron wysyłane były w dniu 22.10.1987 r. do mgr Michała Ługanowskiego Naczelnika Departamentu Badań i Studiów Uniwersyteckich i Ekonomicznych w Warszawie. Co to był za departament do tej pory nie wiem, nie wie też IPN. Ciekawe, że zapis ten zniknął z moich akt po roku 2000, jak ustaliłem przed paroma miesiącami po otrzymaniu kserokopii z cienkiej już teczki personalnej, z której znikło wiele dokumentów.
Na okoliczność rozprawy przed SKP zostałem dodatkowo pomówiony o podszywanie się pod działalność w Solidarności. Oskarżenie podpisane przez Adama Gasińskiego z Instytutu Nauk Geologicznych UJ składał pełnomocnik Rektora A. Koja – Dziekan Wydziału BiNoZ UJ – Czeslaw Jura. Na czym miało polegać podszywanie sie pod Solidarność nie dokumentowano ani wówczas ( SKP tego nie dochodziła) ani później, kiedy składałem żądania informacyjne do władz Uczelni, jak i do Komisji Zakładowej Solidarności UJ (http://www.naukowcy.republika.pl/solidarnosc_uj.html )

Uczelnia jest autonomiczna więc każdego może pomówić o co tylko ma ochotę i nie musi tego niczym dokumentować. Ja swojego podszywania się nie będę dokumentowal, bo nie wiem na czym to by miało polegać. Ja w Solidarności działałem ( organizowanie ‚S’ w 1980 r. w ING UJ, organizowanie strajku po wprowadzeniu stanu wojennego, kolportażu pracy podziemnej, dokształtu studentów), także wtedy gdy oskarżający mnie trzymali z towarzyszami trzymajacymi władzę na uczelni.

Jak Konstytucję traktują sądy

Sprawa usunięcia z uczelni nie podlegała odwołaniu się do sądu na mocy ‘prawa’ co naruszało w sposób oczywisty prawa człowieka, ale do czasu podpisania przez Polskę międzynarodowych umów o respektowaniu takich praw odwoływanie się do sądu nie było uprawnione o czym zresztą zostałem poinformowany. Po zmianach prawnych, które pozwoliły i Polakom wygrywać skargi w Strasburgu jeśli prawa człowieka w Polsce zostały złamane, oddałem i ja sprawę do sądu oczekując przywrócenia do pracy lub odszkodowania. Sądziłem przy tym, że zgodnie z Art. 45. Konstytucji ‚Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.
Jednakże sąd pracy nie był bezstronny. Trzymał stronę pozwanego. Nie powołał ani jednego świadka, ani nie interesował się zaaresztowanymi przez władze UJ dokumentami. Twierdził, że sprawa się przedawniła i dziwił się czemu sprawy do sądu nie oddałem od razu. Tym niemniej w uzasadnieniu wyroku sąd stwierdzał, że sprawa nie podlegała zaskarżeniu do sądu, czyli jak ja rozumiem zarzucał mi dlaczego nie zrobiłem tego czego nie mogłem zrobić zgodnie z obowiązującymi przepisami i wyjaśnieniami.
Kolejny sąd trzymał nadal stronę pozwanej uczelni i nie dochodził czyje wyjaśnienia są zasadne, a które nie, stwierdzając w wyroku (wyrok 24.05.2000 r)), że ‚nie jest rzeczą sądu zarządzanie dochodzeń w celu wyjaśnienia twierdzeń stron’ . Widać, że sąd nie miał zamiaru poznać ani rzeczywistych przyczyn usunięcia mnie z uczelni, ani nie miał ochoty zapoznania się z zawartością dokumentów dotyczących mojej osoby będących w posiadaniu uczelni.

Prawo PRL-u ponad Konstytucją III RP

Nie dając za wygraną i postanawiając opisać moją historią zwróciłem się w oparciu o ustawę z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej .(Dz. U. Nr 112, poz. 1198) o dostęp do akt UJ dotyczących mojej osoby, (http://www.naukowcy.republika.pl/dywan1.html) a w szczególności akt postępowania Rzecznika Dyscyplinarnego Rektora UJ prowadzonego w mojej sprawie ( r. 1986). Wiadomo mi, że opinia rzecznika była korzystna dla mnie, a niekorzystana dla moich przełożonych.
Otrzymałem odpowiedź (25.04.2003) podpisaną przez prorektora W. Miodunkę ..’Jednocześnie podaję, że zgodnie z par.19 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 3.10.1983 r, w sprawie postępowania dyscyplinarnego przeciwko nauczycielom akademickim wszelkie zapisy dotyczące postępowania wyjaśniającego prowadzonego przez rzecznika dyscyplinarnego UJ – doc. Dr hab. Andrzeja Gaberle , zostały usunięte z akt osobowych ‘
Jak widać do dnia dzisiejszego prawo PRL-u w UJ stoi ponad Konstytucją III RP. Stan wojenny w październiku 1983 r. był już formalnie zniesiony, ale tylko formalnie, gdyż w ustawodawstwie został przedłużony i utrwalony o czym świadczą ustawy pozwalające czyścić niewygodne teczki pracowników. Władze UJ ‘stan wojenny’ przedłużają i utrwalają w swych poczynaniach do dnia dzisiejszego.

Moje akta zostały natomiast uzupełnione o nowe dokumenty. Na potrzeby władz UJ w 1994 r. przygotowane zostało tzw. ‚Wyjaśnienie’ dla Senatu spreparowane przez A. Jackowskiego – dziekana Wydziału BiNoZ. Właściwie winno ono nosić tytuł ‚zaciemnienie’, gdyż wtedy odpowiadałoby zawartym w nim treściom. Pismo to świadczy jednak o tym, że moja sprawa w kilka lat pod odejściu była przedmiotem zainteresowania ze strony Senatu, o czym oczywiście nie byłem informowany. W ‘zaciemnieniu’ czytam: dokumentacja ‚sprawy’ dr J.Wieczorka jest b. obfita (dwie grube teczki) ‚. Dlaczego do dokumentacji miał dostęp A. Jackowski i inne osoby, a ja nie mam, tego władze uczelnie przychylne ‘zaciemnieniu’ sprawy przez swojego dziekana i obecnego członka Senatu UJ nie wyjaśniają.
Zdaniem A. Jackowskiego istnienie grubych teczek na moją osobę ma źle o mnie świadczyć, a ponadto ‚Treść pism dr J. Wieczorka świadczy m. innymi o rozwiniętym poczuciu własnej wartości’. .
Ks. Józef Tischner w ‘Etyce wartości i nadziei ‘ pisał: ‚ocalić człowieka, to najpierw ocalić w nim poczucie własnej wartości . Decydentom UJ, zresztą autorom ‘Akademickiego Kodeksu Wartości’ , nie chodzi jak widać o ocalenie poczucia własnej wartości u nauczycieli akademickich, lecz o jego niszczenie. Jest ono elementem niepożądanym wśród kadry akademickiej UJ, i to wiele tłumaczy!

Jedynie słuszna historia nauki

Na okoliczność obchodów 600 lecia odnowienia Akademii Krakowskiej wydano w UJ dzieło: W.Zuchiewicz (red.) – Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellonskim w latach 1975-2000. Instytut Nauk Geologiczny, Kraków 1999, 152 str.
Zwróciłem się do władz uczelni o dostęp do materiałów UJ wyjściowych dla w/w opracowania historii nauk geologicznych. Również bez skutku. Była to historia instytutu, w którym pracowałem, i w którym uruchamiałem wiele wykładów i seminariów w okresie reaktywacji studiów geologicznych na UJ. Niestety moja działalność w lwiej części w tej publikacji została zapisana na konto innych . Nie było w niej też nawet wzmianki o stanie wojennym, ani jego skutkach dla nauki. To sztuka napisać takie dzieło! sfinansowane zresztą z rezerwy na badania własne. Cenzura (autonomiczna ?!) nie pozwoliła na napisanie na temat tego dzieła jakiejkolwiek opinii czy recenzji w czasopismach geologicznych.
Nie bardzo wiadomo na jakiej podstawie ta ‘publikacja’ powstała, jako że władze UJ twierdzą (przynajmniej w sądzie!), że brak jest świadków wydarzeń, które miały miejsce w ostatnim ćwierćwieczu w ING UJ. Tajemnicze są źródła na jakich oparli się autorzy dzieła. W opracowaniach historycznych te źródła winny być podane. Inaczej opracowanie traci charakter opracowania historycznego. Niestety autorzy monografii źródeł informacji nie podają.
Odnosić można wrażenie, że władzom UJ zależało na wydaniu niezgodnej z prawdą historii nauk geologicznych w ostatnim ćwierćwieczu, tak aby historycy mieli łatwy dostęp do jedynie słusznego źródła informacji na ten temat (po wyczyszczeniu niewygodnych dla władz UJ materiałów). Taką działalność w czasach PRL prowadziły służby specjalne i urzędy cenzorów. Okazuje się, ze po upadku PRL z cenzurowaniem ‘publikacji’, z wymazywaniem nazwisk i działalności niewygodnych pracowników, doskonale dają sobie radę wiodący, etatowi nauczyciele akademiccy.

Potrzebna ‚Czarna księga komunizmu w nauce i edukacji’

Przykład moich teczek ilustruje poważny problem patologii uczelnianych. Niestety uczelnie pozostały skansenem nie do końca upadłego PRLu. Nadal w nich dominują profesorowie, którzy budowali swoje pozycje na ogół w latach 80-tych. Ciemna historia tych lat nie może ulec naświetleniu do dnia dzisiejszego. Co prawda starałem się o otrzymanie grantu KBN na poznanie historii Instytutu Nauk Geologicznych UJ, ale ponieważ nie mam osobowości prawnej a tylko naukową, grant – mimo pozytywnej o dziwo oceny – nie został skierowany do realizacji. Także Polska Akademia Umiejętności posiadająca co prawda osobowość prawną, ale czy naukową (?) nie podjęła się opieki nad realizacją takiego grantu (http://www.naukowcy.republika.pl/czarna_ksiega.html).

Sekretarz Generalny PAU stwierdzał, że taki temat miałby małą nośność naukową. Nośnikiem, wcale nie znikomym, systemu komunistycznego było jednak wielu uczonych. Chyba zatem tak naprawde chodzi tu o niedopuszczenie do ujawniania tych nośników.
Ciekawe, że polscy zesłańcy syberyjscy, którzy mieli osobowość skazańca otrzymywali granty na badania jeśli tylko mieli osobowość naukową. Dzięki temu Syberia nienajgorzej została poznana przez polskich skazańców. Carowie niszczyli politycznie, ale nie naukowo. ‘Carowie’ nauki polskiej idą znacznie dalej.
Teczki uczelniane nie są, i nie były przedmiotem zainteresowania ani Ministerstwa Edukacji, ani Instytutu Pamięci Narodowej. Niejasne są kariery wielu ‘profesorów’ ani też łamanie karier wielu nauczycieli akademickich. Pozostaje to tajemnicą, a przez trzymających władzę tworzona jest oficjalna ‘historia’ nauki i edukacji podawana do wierzenia i lojalnej akceptacji. Niestety nie ma historii alternatywnych, opartych na faktach. Ostatnio wydana ksiązka Marka Wrońskiego – ‚Zagadka śmierci profesora Mariana Grzybowskiego’ stanowi chlubny wyjątek.
IPN podpisuje współpracę z uczelniami, w tym i z UJ, ale to historycy tych uczelni mają mieć dostęp do akt IPN, natomiast do akt uczelni współpracujący z nimi IPN dostępu nie ma. Jeśli np. IPN nie ma akt na jakąś osobę, a akta ma uczelnia, to jest to jej autonomiczna decyzja czy je udostępni zainteresowanemu. Tym sposobem historii nauki i edukacji nie da się poznać. A szkoda. Czyszczenie kadrowe w czasach komunistycznych było na wielką skalę i w istotnym stopniu wpływa na kiepską kondycję nauki i edukacji w Polsce.
Za stworzenie systemu komunistycznego i jego aktywne wspieranie współodpowiedzialność ponoszą ogromne rzesze ‘uczonych’ i tego nie da się wymazać do końca z historii. To trzeba zinwentaryzować i opisać ku przestrodze pokoleń. Potrzebna jest CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI, która winna objąć także stan wojenny, jak i okres późniejszy, gdyż ustawodawstwo stanu wojennego jest respektowane do dnia dzisiejszego.

Józef Wieczorek
Autor jest byłym wykładowcą UJ.

Uwaga: Tekst nie mógł się ukazać m.in. w Dzienniku Polskim publikującym ostatnio artykuły o ujawnianiu tajnych teczek, ale jak widać niedotyczących niewygodnych teczek UJ, którego władze nadzorują ‚DP’ a w życiu uczelni stosują metody ujawniania przez utajnianie.

2004-12-13

W sprawie Stanowiska Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego i jasełek akademickich

W sprawie Stanowiska Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego i jasełek akademickich 



Na posiedzeniu w dniu 21 grudnia 2005 roku Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego przyjął stanowisko w sprawie list domniemanych współpracowników Służby Bezpieczeństwa PRL http://www.uj.edu.pl/aktualnosci/pdfs/2005122101.pdf 
Publikowanie list współpracowników SB działających na uczelniach to rzeczywiście trudny problem natury moralnej. To co się chowało pod dywan przez tyle już lat wyłazi na zewnątrz, i nijak nie da się tego powstrzymać. Dywany jakby się poprzecierały. Oczywiście, iż naukowym opracowaniem mechanizmów współpracy pracowników uczelni z SB winni zająć się historycy. Rzecz w tym, że historycy UJ albo sprawą już się zajmowali – agentów nieraz nazywając pokrzywdzonymi (POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII http://www.nfa.pl/articles.php?id=141\) albo/i zarazem heroicznie bronili się przed naukowym opracowaniem problemu przez badaczy od UJ niezależnych, czy też pokrzywdzonych (POLSKA AKADEMIA UMIEJĘTNOŚCI A CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU http://www.naukowcy.republika.pl/czarna_ksiega.html). 
Trzeba zgodzić się z Senatem UJ , że ‚Ówczesne władze polityczne obawiały się niezależnej myśli, bezkompromisowego podejścia do prawdy i odwagi w głoszeniu poglądów członków uniwersyteckiej społeczności’ ale trzeba też dodać, że jeszcze bardziej niezależnej myśli i bezkompromisowego podejścia do prawdy i odwagi w głoszeniu poglądów bały się i nadal się boją członkowie uniwersyteckiej społeczności z Senatem UJ na czele. Stąd też trudno odcyfrować kto dla nauki wyrządził większe szkody – czy uczelnia, a w szczególności jej władze uwikłane w systemowe pajęczyny czy też sami TW. Wątpliwe jest, że uczelnia była stroną jednostronnie pokrzywdzoną, raczej była jednocześnie krzywdzicielem.

Wiele osób nie poddało się i broniąc swojej godności narażało się na szykany zarówno ze strony SB, jak i ze strony władz uczelni ( http://www.jwieczorek.ans.pl) Trudno te węzły rozwikłać, gdyż niektórzy ‚nauczyciele’ zdaje się tak się wcielali w pożądaną rolę, że przynależność do SB wcale nie była potrzebna – robili to znacznie w lepszym stylu, bardziej fachowo i z dużymi sukcesami a przy tym całkiem bezkarnie, ba zachowując status autorytetu moralnego i intelektualnego. Zresztą i granicy czasowej nie można tu postawić bo i po 1989 r. ta działalność bynajmniej nie ustała, a może nawet się lokalnie nasiliła. (Tajne teczki UJ, czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego nad Konstytucją III RP http://www.nfa.pl/articles.php?id=37
Senat najstarszej polskiej uczelni stoi na stanowisku, że jest wierny jej powołaniu, jakim jest służba prawdzie ale to stanowisko stoi w sprzeczności z poczynaniami senatu, do których można zaliczyć chowanie spraw pod dywan, czy chowanie głowy w piasek czy też umywanie rąk. Jednocześnie senat służy nieprawdzie, którą nadal wytwarza rzucając podejrzenia na niewinnych ludzi, których jedyną winą jest to, że nie zeszli jeszcze z tego świata i usiłują dawać świadectwo prawdzie. 
Senat uznaje za słuszne obowiązywanie zasady domniemania niewinności, ale mimo to postępuje zgodnie z zasadami domniemania winności w stosunku do niewygodnych osób, których rzekomych win nie zamierza udokumentować skazując ich na śmierć zawodową. Hipokryzja senatu ma wymiary wręcz kosmiczne! 
Senat apeluje do przedstawicieli mediów o rzetelne i odpowiedzialne przedstawianie spraw, ale sam prowadzi działania operacyjne zmierzające do nierzetelnego i nieodpowiedzialnego przedstawiania spraw pokrzywdzonych, także przez siebie, nauczycieli akademickich czego najlepszym przykładem są działania podjęte na rzecz wyposażenia akademickich Herodów w broń dalekiego zasięgu do ścinania głów niewygodnym a bezbronnym – w ramach akademickich jasełek. (Jasełka akademickie z rektorem UW w roli Heroda http://www.nfa.pl/articles.php?id=42)

Józef Wieczorek

Jak nawiązać dialog z UJ ?

Jak nawiązać dialog z UJ ? 

List do rektora UJ ( dialog, pamięć, sumienie) 

16.01.2006

Józef Wieczorek
ul. Smoluchowskiego 4/1
30-069 Kraków
L.dz/ 16/01/2006/5

Szanowny Pan Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego
Prof.dr hab. Karol Musioł

Półprawdy i brak odpowiedzialności nie scalają, lecz pogłębiają rozdarcie
Joachim Gauck 

Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą. Na tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu na co dzień. Nie prostujemy go, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy
ks. Jerzy Popiełuszko

Najpierw trzeba być człowiekiem prawdy, by można było stać się człowiekiem nauki. Wewnętrzna wierność prawdzie jest wartością, której ani ogień, ani robak nie niszczy.
ks. Józef Tischner

Dzięki lepszej komunikacji i dialogowi powinniśmy lepiej uświadomić sobie własne wartości i własną tożsamość oraz to, co nas łączy. Nie różnice przekonań i interesów, ale właśnie brak prawdziwej rozmowy jest naszym problemem.
Jan Szomburg

Odpowiedź na list a dnia 27.12.2005

Niniejszym potwierdzam otrzymanie pisma Pana Rektora z dnia 27.12.2005 ZRP-0461/145/2005 w odpowiedzi na moje pismo L.dz/ 5/12/2005/12 z dnia 5.12.2005 r. w którym jednak nie znalazłem podanego terminu rozmowy z Panem Rektorem o co się zwracałem. Także w znanym mi stanowisku Senatu UJ z dnia 21.12.2005 też nie znalazłem ani terminu spotkania, ani odpowiedzi na żadną z kwestii poruszonych w piśmie do Pana Rektora.

W tekście ‚UJ nie będzie oskarżycielem’ (Gazeta Wyborcza, 4 grudnia 2005 r (http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3047919.html: jasno Pan pisał ‚Chętnie rozmawiam ze wszystkimi osobami, które chcą podzielić się ze mną swoimi uwagami’ a z odpowiedzi na mój list jasno wynika, że nie pisał Pan prawdy wprowadzając w błąd społeczeństwo biorące Pańskie deklaracje za ‚dobrą monetę’. (także mnie! o czym świadczy mój list z 5.12.2005) .

Jest to złamanie m.in.. Akademickiego Kodeksu Wartości obowiązującego jak wiadomo w UJ. Takie wyprowadzanie w pole mediów i obywateli winno się spotkać z dezaprobatą, gdyż to Rektor winien być nie tylko strażnikiem obowiązującego prawa i zasad etycznych obowiązujących w uczelni ale sam winien być kryształowy i winien dawać przykład innym. Przypomnę: -Gazeta Wyborcza 1.12. 2005 – ‚Musiał: Uniwersytet Jagielloński ma być kryształowy’ rozmawiała Katarzyna Kolenda-Zaleska http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3042535.html
-‚ Nie może być tak, żeby ktoś mówił innym językiem w czasie wykładu, a postępował inaczej. Taką schizofrenię mieliśmy za PRL, kiedy to wiele ludzi mówiło co innego w domu, co innego na zebraniach. Uważam, że Uniwersytet Jagielloński nie jest miejscem, w którym na taką schizofrenię powinniśmy sobie pozwalać – powiedział Karol Musiał, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego w ‚Poranku Radia Tok FM’ 


A jednak tak jest, i to Pan Rektor wykazuje taką schizofreniczną postawę co obniża prestiż UJ. Należałoby zastosować się do głoszonych przez siebie słusznych zasad, albo podać się dymisji. 

Jak mi wiadomo, chociażby z doniesień prasowych Pan Rektor przeprowadził rozmowy z domniemanymi współpracownikami SB PRL, natomiast nie przeprowadził takiej rozmowy ze mną, mimo prośby o rozmowę, co należy rozumieć za objaw niezgodnej z Konstytucją III RP a także z Europejską Kartą Naukowca dyskryminacji – w tym przypadku dyskryminacji osób, które ze służbą Bezpieczeństwa nie współpracowały. Co prawda o takich osobach w stanowisku Senatu UJ z 21 grudnia 2005 czytamy: ‚Wiele osób nie poddało się i broniąc swojej godności narażało się na szykany ze strony SB.’ ale jednocześnie takie osoby były wykluczane z UJ przez władze UJ na podstawie ustawodawstwa lat 80-tych. Tym samym rozumie się, że postawa Senatu jest schizofreniczna. 

Do stwierdzenia Senatu ‚Uważamy, iż naukowym opracowaniem mechanizmów współpracy pracowników uczelni z SB winni zająć się historycy.’ chciałbym zauważyć, że historycy, i to z komisji senackiej UJ, badania na temat krzywd wyrządzonych nauczycielom akademickim w okresie PRL-u już prowadzili (por. Alma Mater nr. 69 r. 2005, POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ’). ale metody tych badań i ich wyniki muszą budzić konsternację każdego przyzwoitego człowieka. Uważam, że takie badania winni prowadzić przede wszystkim przyzwoici ludzie z różnych profesji.
Stwierdzenie :’Senat nie czuje się jednak uprawniony do oceny działań poszczególnych osób, zdając sobie sprawę, że zarówno warunki podejmowania współpracy, jej motywacje i realizacja a także stopień jej szkodliwości były różne. Do takiej oceny uprawniony jest jedynie sąd ‚ budzi zażenowanie. Sądy w przypadku spraw uczelnianych zwykle powołują się na autonomię uczelni twierdząc, że to władze uczelni mogą każdego ocenić jak tylko chcą i nikomu, nawet sądowi nic do tego. Np. jeśli władze uczelni oceniły, ze ktoś ‚psuł’ młodzież bez podania jakiegokolwiek uzasadnienia to sąd to w pełni aprobuje, bez rozpoznawania jakichkolwiek dowodów, powołując się na autonomię uczelni.

Sąd także potrafi twierdzić, że nie jest od tego aby dochodzić prawdy !!! gdy natomiast Uniwersytet dochodzenie do prawdy ma zapisane w Statucie ! bo bez działań na rzecz dochodzenia prawdy nie jest uniwersytetem, a co najwyżej budynkiem z napisem ‚Uniwersytet’ wprowadzającym obywateli w błąd.

Jednakże Senat UJ – chciałbym przypomnieć – takie decyzje sądowe chętnie aprobuje i wykorzystuje je do dyskredytowania niewygodnych nauczycieli i pozbawiania ich pracy w UJ. Niewątpliwie te sprawy ‚postawiły przed społecznością akademicką trudny problem natury moralnej’ znacznie ją przerastający, co dobrze obrazuje stanowisko Senatu UJ z dnia 21.12.2005 r., szczególnie jeśli się je rozpatrzy w szerszym kontekście jego poczynań. Wyprodukowano w ostatnim czasie wiele akademickich kodeksów etycznych i powołano wiele komisji etycznych, ale czemu to wszystko służy ?

Jak jasno widać z sytuacji na UJ ( i nie tylko na UJ), że jak ktoś współpracował z SB może się niczego nie obawiać – może mieć etat, warsztat pracy, może uczyć studentów, otrzymywać pensję, nagrody, dotacje na badania itd itp. no i ma mnóstwo obrońców, natomiast ci którzy nie chcieli współpracować z SB, usunięci na podstawie fałszywych oskarżeń ze strony władz UJ, pozbawiani etatu, warsztatu pracy, studentów itd. itp. nie mogą liczyć na żadne miłosierdzie, a nawet na dialog! 

W działaniach operacyjnych SB można np. przeczytać -Wiesław Zabłocki – Co o nas wiedzieli NSZZ ‚Solidarność” Uniwersytetu Jagiellońskiego w dokumentach SB. Arcana s. 228 [Informacja operacyjna z kolejnej rozmowy z kandydatem na TW ob. K.Sz. 26.05.1982] ..’K.Sz’ będąc w Instytucie Nauk Geologicznych przy ul. Oleandry zauważył, ze dr Wieczorek – b. działacz ‚Solidarności’ siedzi wieczorami w pracy, jest tam odwiedzany przez różnych ludzi, nosi plakietkę ‚Solidarności’. Jego postawa polityczna – zdecydowanie wroga, wskazuje, iż prowadzi jakąś działalność polityczną…. (opracował : Kpt.Stanisław Knapik, IPN Kr 08/292 t.2 k.209-210) . 
Z większością działań operacyjnych władz UJ podejmowanych dla usunięcia z uczelni niewygodnego nauczyciela akademickiego zapoznać się nie można . Nie wiadomo jak się one miały do działań operacyjnych SB, ale wygląda no to, że były one bardziej profesjonalne, bardziej skuteczne, a ponadto trwały znacznie dłużej, nawet po usunięciu. 

Można by się cieszyć ze stwierdzenia ‚Senat uznaje za słuszne zasady postępowania przyjęte przez Kolegium Rektorskie i Dziekańskie, zgodnie z którymi obowiązuje zasada domniemania niewinności’ ale niestety na UJ postępuje się zgodnie z zasadami domniemania winy w stosunku do niewygodnych osób, których to rzekomych win nie zamierza się udokumentować skazując ich na śmierć zawodową.
Szkoda, że Senat przed sformułowaniem takiego stwierdzenia nie zapoznał się z działaniami operacyjnymi najwyższych władz akademickich ( w tym Senatu UJ) prowadzonych przeciwko niewygodnym do dnia dzisiejszego nauczycielom akademickim. (np. sprawa brutalnego ataku w tekście ‚Czy naprawdę szkoły przekrętów?’ – Gazeta Wyborcza 22.12.2004, oczywiście bez możliwości obrony !).
Apel Senatu do mediów o rzetelne i odpowiedzialne przedstawianie spraw winien być skierowany przede wszystkim do siebie, zważywszy na aktywny udział Senatu w nierzetelnym i nieodpowiedzialnym informowaniu mediów w sprawach nauczycieli akademickich, w organizowaniu swoistych ‚jasełek akademickich’, czemu nawet Rada Etyki Mediów nie jest w stanie zapobiec.
Odnosi się wrażenie, że władze UJ utraciły zarówno pamięć, jak i sumienie.

Józef Wieczorek

Załączniki:
Agenci na UJ , czyli dramat mediów i autorytetów – KONTRATEKSTY -niezależny magazyn publicystów ,Wydanie nr: 42, 9 grudnia 2005

Do wiadomości: 

Zespół Ocen Etycznych “Sumienie i Pamięć”,
Przewodniczący KRASP
Rada Etyki Mediów
Zespół do opracowania „Kodeksu dobrych praktyk szkół wyższych”
Rzecznik Praw Obywatelskich
Redakcja Gazety Wyborczej 

APPENDIX 

5.12.2005
Józef Wieczorek
ul. Smoluchowskiego 4/1
30-069 Kraków

Szanowny Pan Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego
Prof.dr hab. Karol Musioł
L.dz/ 5/12/2005/12

dotyczy: poznania prawdy u źródła, pokrzywdzeni w PRLu

W nawiązaniu do słów Pana Rektora opublikowanych w tekście ‚UJ nie będzie oskarżycielem’ http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3047919.html

‚Zgodnie z uniwersyteckimi zasadami stosowana jest i będzie zasada domniemania niewinności, a podejmowane decyzje będą zgodne z obowiązującymi przepisami….’
‚Za oczywiste uważam dążenie do poznania prawdy u źródła.. ‚
Chętnie rozmawiam ze wszystkimi osobami, które chcą podzielić się ze mną swoimi uwagami’..

bardzo proszę o wyznaczenie mi terminu rozmowy w czasie której chciałbym się podzielić swoimi uwagami na temat stosowania na UJ zasady domniemania niewinności, inwigilacji SB, listy Wyrozumskiego – represjonowanych w PRLu (‚POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ’ 69 nr. Alma Mater )
Mam nadzieję, że nasza rozmowa będzie owocna dla poznania prawdy

Z poważaniem
Józef Wieczorek

Odpowiedź Rektora 
ZRP-0461/145/2005 

z dnia 26.12.2005

W zawiązku z pismem z dnia 5.12.2005 r. L.dz/ 5/12/2005/12 informuje Pana, ze Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego na posiedzeniu w dniu 21 grudnia 2005r. zajął stanowisko w sprawie list domniemanych współpracownikow Służby Bezpieczeństwa PRL.

Podpisał Rektor UJ prof.dr hab. Karol Musioł

Stanowisko Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego
w sprawie list domniemanych współpracowników
Służby Bezpieczeństwa PRL przyjęte na posiedzeniu
w dniu 21 grudnia 2005 roku.
http://www.uj.edu.pl/aktualnosci/pdfs/2005122101.pdf

APEL O OSTATECZNĄ LIKWIDACJĘ STANU WOJENNEGO

Do: Rektor i Senat UJ


APEL O OSTATECZNĄ LIKWIDACJĘ STANU WOJENNEGO
NA UJ

(w XXV rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce)

Wprowadzony 25 lat temu stan wojenny został formalnie zniesiony w 1983 r. ale jego pozostałości mają nadal wpływ na życie publiczne, a na uczelniach widoczne są gołym okiem i w decyzjach władz uczelniach, co w przypadku UJ ma już sporą dokumentację, jakkolwiek nie do końca ujawnioną dzięki instytucjom broniących spuścizny mentalnej i realnej stanu wojennego.

Władze uczelniane korzystając z ustawodawstwa roku 1982 r. pozbyły się z uczelni niewygodnych nauczycieli akademickich, zbyt wysoko cenionych przez studentów i młodych pracowników nauki.
Korzystając z ustawodawstwa roku 1983 r. nadal trzymają w szafach niewygodne dla siebie dokumenty, które nie mają szans ujrzenia światła dziennego, mimo że szafy esbeckie są już otwierane. Stan wojenny i jego następstwa na UJ są nadal w cenie i kształtują politykę decyzyjną najwyższych jego władz.

Istotą komunizmu było kłamstwo. Istotą uniwersytetu jest prawda. UJ nadal tkwi po uszy w kłamstwie i nie może się wybić na uniwersytet. Nie chodzi tu o mury czy etaty, lecz o wspólnotę ludzi poszukujących prawdy, co UJ ma zapisane w statucie, ale w praktyce ma to gdzieś!

Władze UJ nie zdobyły się do tej pory na słowo przepraszam w stosunku do osób pokrzywdzonych, preferując na uczelni udaczników – beneficjentów stanu wojennego i pisanie historii, w których nie ma miejsca na prawdę a wartości mają odwrócony znak. Władze UJ nie zdobyły się nawet na ocenę start poniesionych przez UJ w wyniku polityki kadrowej lat 80-tych. Do tej pory nie były w stanie zidentyfikować nazwisk komisji weryfikacyjnych. Władze nie są w stanie uzasadnić haniebnych, fabrykowanych przez akademickich ‚łomiarzy w kominiarkach’, oskarżeń, do tej pory je akceptują stojąc niezłomnie na gruncie zasad kłamstwa.

Nie są w stanie nawet ujawnić działań operacyjnych podejmowanych do dnia dzisiejszego przeciwko tym, którzy oskarżeni o ‚psucie’ młodzieży odmówili wypicia cykuty i nadal działają na rzecz elementarnej przyzwoitości w życiu akademickim co napawa taką trwogą akademickich Herodów. Ci, którzy akademickich Judaszów, Piłatów, Herodów nie uznają za niekwestionowane autorytety moralne są odsądzani od czci i wiary. Dla tych, którzy zostali obdarzeni poczuciem własnej wartości nie ma miejsca na uczelni służącej miejscem i honorami tym, którzy to poczucie w pogoni za stanowiskami, tytułami, pieniędzmi dawno już (często w stanie wojennym) utracili.

Nawołujący w mediach do poszukiwania prawdy, ukrywają ją skrzętnie w szafach, nawołujący do dialogu walą ‚łomami’ lub rażą ‚maczugami dalekiego zasięgu’.
Zasada ‚pełna tolerancja ( a nawet preferencja) dla katów, zero tolerancji dla ofiar ‚ dominuje w przestrzeni akademickiej.

Najwyższy już czas na ujawnienie prawdy. Najwyższy już czas aby katów nie uznawać za ofiary , a ofiary za katów. 25 lat od wprowadzenia stanu wojennego to wystarczający, a właściwie wystarczająco za długi, okres na uwolnienie akademickich serc i umysłów od spuścizny stanu wojennego.

Józef Wieczorek, 13 grudnia 2006 r.

wg zaświadczenia IPN nr. BU Kr III – 5532-359/03 z dnia 11.12.2006 r. Pokrzywdzony w rozumieniu art.6 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. r. O Instytucie Pamięci Narodowej

wg ‚zaświadczenia’ anonimowej do dnia dzisiejszego komisji UJ z dnia 5.12 2006 – oskarżony o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką , bez podania do dnia dzisiejszego tj. do dnia 13 grudnia 2006 jakichkolwiek dowodów, uzasadnień tego oskarżenia.

 

 

Czy naprawdę Alma Mater nie wydaje wyroków ?

Czy naprawdę Alma Mater nie wydaje wyroków ?

W tekście ‚Alma Mater nie wydaje wyroków’ Dziennik Polski 20.12.2006 zapoznał czytelników ze Stanowiskiem rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego w sprawie inwigilacji na UJ w którym czytamy „Uniwersytet Jagielloński postępując zawsze zgodnie z prawem, nie przyjmuje na siebie roli sądu, prokuratora, adwokata, nie dysponuje również żadnymi narzędziami prawnymi, które pozwoliłyby zadecydować o dalszych losach pracowników” – stwierdza prof. Karol Musioł, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, w komunikacie dotyczącym postępowania wobec pracowników uniwersytetu, którzy zostali zarejestrowani jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa.

Mniej zorientowanemu Szanownemu Czytelnikowi Dziennika Polskiego należy się także możliwość zapoznania się z innym stanowiskiem. Otóż Uniwersytet Jagielloński postępując zgodnie z ‚prawem’ lat 82-83 przyjmując na siebie rolę sądu, prokuratora, adwokata, dysponując narzędziami prawnymi, które pozwoliły zadecydować o dalszych losach pracowników skazywał ich na niebyt akademicki, naruszał ich godność osobistą przez formułowanie absurdalnych oskarżeń np. o negatywne oddziaływanie na młodzież, oskarżając pokrzywdzonych o podszywanie się pod ‚Solidarność’, utajniając do dnia dzisiejszego niewygodne dla siebie teczki, do tej pory nie zidentyfikował anonimowych członków komisji skazujących (wersyfikacja A.D. 1986) a nawet nie jest w stanie zidentyfikować nieanonimowego ich szefa – Aleksandra Koja.
UJ czynił to aby inne komisje, czy sądy, ze względu na swoje kompetencje (ich brak) nie mogły do pracy na UJ przywrócić pracowników co pozostawało zawsze w autonomicznej gestii władz UJ!!!

Sama nazwa ‚Rektorska Komisja ds. Inwigilacji Uniwersytetu Jagiellońskiego przez Służbę Bezpieczeństwa ‚ może być myląca bo przecież nie chodziło o poznanie inwigilacji UJ przez SB a tylko jak się okazuje o umycie rąk przez władze UJ.
Nie było i nie jest tajemnicą, że SB miało ‚swoich’ w każdym instytucie i to zwykle po dwóch, aby mogła ich kontrolować. Na UJ zatem tych przedstawicieli SB było znacznie, znacznie więcej. Komisja zresztą nie zapoznawała się z opiniami inwigilowanych pracowników UJ (przynajmniej tych niewygodnych) a rektor Musioł nie miał zamiaru nawet się z nimi spotkać. 

Metody badań komisji muszą budzić konsternację podobnie jak metody wcześniejszej, bo powołanej w 1990 r. Komisji Senackiej UJ , ‚mającej rozpoznać skalę represji i wyrządzonych krzywd pracownikom i studentom UJ w PRL-u‚  ( Alma Mater, nr.69 , 2005r). szukającej pokrzywdzonych wśród beneficjentów. 

W ‚DP’ czytamy :Prof. Karol Musioł w wydanym wczoraj oświadczeniu przypomniał, że powołanie Rektorskiej Komisji ds. Inwigilacji Uniwersytetu Jagiellońskiego przez Służbę Bezpieczeństwa miało na celu wyjaśnienie z punktu widzenia etycznego. a nie prawnego, postępowania pracowników uniwersytetu posądzonych o współpracę z SB.
Niestety nie możemy np. przeczytać czy i w jaki sposób odniosła się komisja do ubiegłorocznej ‚spowiedzi’ Andrzeja Jankuna ‚ TW ‚ Żalgiris’ w Dzienniku Polskim (08-12-2005, Wyznania „Żalgirisa”), w której pominął swój udział w ciałach kolegialnych UJ, wtedy gdy był tajnym współpracownikiem SB? Czy Komisja zbadała akta pod kątem ew. wpływu TW na decyzje ciał kolegialnych ? Dla pokrzywdzonych w PRL akta SB nie są już tajne, ale akta UJ są tajne nadal, więc jasne jest, że pokrzywdzeni nie mają szans takich badań przeprowadzić. 

Józef Wieczorek

Dokumentacja dodatkowa:
Pokrzywdzony w rozumieniu ustawy o IPN ( zaświadczenie BU Kr III-5532-359/03)


Heroiczna walka władz UJ o (nie)poznanie prawdy 
http://www.nfa.pl/articles.php?id=304


Tajne teczki UJ, czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego nad Konstytucją III RP 
http://www.nfa.pl/articles.php?id=37

Tekst przekazany Redakcji Dziennika Polskiego. Bez odzewu .