Uczelnie: równanie w górę, a nie w dół

Uczelnie: równanie w górę, a nie w dół

Tekst „Uczelnie: równaj w dół”- Rozmowa z Karolem Modzelewskim – GW 2008-04-12 jakby potwierdza moje obserwacje, że część populacji ludzkiej widzi świat na opak i tam gdzie góra widzi dół, a tam gdzie białe, widzi czarne. Fakty nie mają znaczenia. Nie wiem jakie są tego uwarunkowania, czy genetyczne, czy środowiskowe, ale tak jest.

Takie widzenie może być jednak groźne, tak jak groźnie brzmi ‚zajawka’ tekstu :” To nie są żarty. I w tych sprawach żartów ze strony środowiska naukowego nie będzie„. Czy to znaczy, że środowisko naukowe wydaje wojnę rządowi, bo planowane reformy „grożą poziomowi cywilizacyjnemu Polski” ?

Nie ma jednak zapowiedzi kto będzie marszałkiem, jaki jest sztab i kto poprowadzi hufce zbrojne ? Skoro środowisko jest niedoinwestowane, to i o zbroję może być trudno. Marnie to widzę.

W ostatnich latach środowisko akademickie wykazało się dwukrotnie solidarnością w walce o utrzymanie poziomu cywilizacyjnego.

Raz, kiedy walczyło o utrzymanie podatkowego status quo jednak bez konieczności ujawniania przychodu naukowego. Ten bój wygrało i koszty uzyskania niejawnego przychodu pozostały takie same. Rząd i moherowy podatnik przegrali – środowisko wygrało, ale groźba zapaści nie została zażegnana.

Kolejna walka o utrzymanie poziomu cywilizacyjnego, rozumianego tym razem jako utrzymanie niejawności teczek środowiska akademickiego, też została wygrana. Beneficjenci systemu pozostali górą i jakoś nikt nie płacze, że spadkobiercy barbarzyństwa azjatyckiego dominują nad spadkobiercami barbarzyństwa europejskiego.

Ostatnio rząd zaproponował aby system nauki skonstruowano według porządku zachodniego, a nie wschodniego – jak o tej pory. I okazuje się, że to zagraża poziomowi cywilizacyjnemu Polski.

No cóż, cywilizacja (lub raczej jej brak) ostatnich dekad przyszła ze wschodu i beneficjenci tego systemu mogliby stracić grunt pod nogami. To nie są żarty ! To mobilizuje. Zobaczymy. Do trzech razy sztuka.

Wiceprezes PAN zdaje jednak sobie sprawę, że doszło już do „dramatycznego obniżenia przeciętnego poziomu szkół wyższych w Polsce i patologii w środowisku naukowym.” ale zamiast przedstawić projekt wyraźnej poprawy przeciętnego poziomu szkół wyższych w Polsce i zmniejszenia patologii w środowisku naukowym, ogranicza się tylko do dyskredytowania planu rządowego.

Plan jest daleki od doskonałości, ale jednak zakłada równanie w górę, a nie w dół. Natomiast utrzymywanie status quo prowadzącego do „dramatycznego obniżenia przeciętnego poziomu szkół wyższych w Polsce i patologii w środowisku naukowym” grozi zapaścią cywilizacyjną i za to zwolennicy zachowania obecnego systemu winni ponosić odpowiedzialność.

Autor mówi o „grzechach zaniechania ze strony wszystkich ekip rządzących wolną Polską’ co jest zgodne z prawdą, ale skoro pomija grzechy zaniechania ze strony wszystkich ekip rządzących sferą akademicką w wolnej Polsce to może mieć trudności z otrzymaniem rozgrzeszenia.

Czyżby miał aż tak krótką pamięć, że nie pamięta, że np. ostatnią ustawę o szkolnictwie wyższym, raptem przed 3 laty, tworzyli profesorowie – rektorzy ! głównie z KRASP i to oni przyczynili się do przyjęcia ustaw – co oznaczało zmiany na gorsze.

A autor mówi o solidarności PAN i KRASP ! czyli o współodpowiedzialności – jak rozumiem – za zmiany na gorsze. To nie jest grzech ?

Autor obarcza odpowiedzialnością polityków, a nie profesorów, ale nie wyjaśnia dlaczego. Fakt, że politycy nie są bez winy, ale co mieli zrobić jak profesorowie przyszli do nich aby ich wzięli w opiekę bo sami dopiero raczkują ?

Jakoś profesorom nie przeszkadzało, że patronat nad ustawą weźmie prezydent, choć nawet nie magister. Wręcz przeciwnie. Jak bubel przepchano w Sejmie to teraz krzyk, że politycy są grzeszni. Nie da się tego ukryć, ale grzechy profesorów są tak ciężkie, że jak widać sami nie są w stanie ich uradzić. Jak ktoś nie pomoże, żadne okręty, nawet flagowe, nie utrzymają się na fali i pójdą na dno jak Titanic !

Wiązanie etosu środowiska naukowego z pensjami to grube nieporozumienie. Jak zauważyłem, to jedni mają pensję (albo nawet kilka) a inni etos i jakoś nie może dojść do zbliżenia tych parametrów. Jakoś wrażliwość moralna zwykle wyklucza się z wrażliwością materialną.

Zgodzić się trzeba jednak z autorem, że w PANie jest dziadostwo, z tym, że dziadostwo płacowe nie jest tym najważniejszym. Erozja etyki zawodowej wśród uczonych to nie jest wina polityków, tylko autonomicznego środowiska akademickiego, które całkiem straciło kompas.

W sprawie habilitacji autor ripostuje : “Usunięcie poprzeczki nie sprawi, że będziemy wyżej skakać.” Jasne. Tylko co to ma wspólnego z projektem reformy ? Sam autor wie, że poziom się obniżył.

Habilitacja widocznie nie jest tą poprzeczką. Albo została źle ustawiona, albo jest podwyższana czy obniżana w zależności od zawodnika, albo część zawodników przechodzi pod poprzeczką i sędziowie tego nie widzą ( lub zobaczyć nie chcą) .

Widać nie jest to dobry parametr i w wielu krajach dawno już zauważono, że inne parametry są lepsze, tak jak w wielu krajach zauważono, że np. system komunistyczny jest gorszy niż kapitalistyczny i argument aby komunizmu nie znosić, bo przecież funkcjonuje nadal na Kubie, czy w Chinach, nie wszystkich przekonywał.

Teraz wielu argumentuje, że przeciez halitacja jeszcze się ostała w niektórych refugiach, to dlaczego u nas rezygnować z takiego skansenu ? Skanseny też mogą przynosić dochody !

Projekt rządowy zakłada podwyższenie poprzeczki i kontrolę miedzynardową jej zawieszenia. Fakt, że budzi to protesty obecnych sędziów, jak i zawodników, słusznie zaniepokojonych, że takie ‚numery’ jak dotychczas już nie przejdą ! Stąd próba reaktywacji FJN w nieco okrojonej wersji ( Front Jedności Naukowców, dawniej Front Jedności Narodu).

 Autor co prawda zauważa, że ‚ Prawdziwe, ostre konkursy mogłyby w przyszłości zastąpić habilitację.” ale nie podaje dlaczego do tej pory takie konkursy nie zostały wprowadzone, i z jakiego powodu.

Przecież istnieje obowiązek zatrudniania na uczelniach na podstawie konkursów  i są one organizowane, czy raczej ustawiane, fikcyjne, na konkretną osobę, czasem żonę, czasem córkę, czasem kolege itp. I nie robią tego politycy , tylko profesorowie, którzy przeszli przez CK i odpowiadają przyjętym standardom ?

Czyżby autor jako wiceprezes PAN tego nie wiedział ? Kto zabrania profesorom, rektorom, dziekanom, aby byli uczciwi ? Politycy ?

Fakt, że nie ma sankcji za ustawianie, bo twórcy ustaw- sami ustawiacze, tego tak nie ustawili . Więc “hulaj dusza” . PAN to nie PZPN – autonomia jest, więc niech tylko spróbują nas ograniczyć w ustawianiu naszych – na swoim. Degrengolada totalna.!

A co autor zrobił jako profesor aby było inaczej ?

Ja jako zwykły, moherowy obywatel, przedłożyłem projekt zmian, w tym m.in. zastąpienie modelu tytularnego – dorobkowym, i wprowadzenie obowiązkowych rzetelnych konkursów pod rygorem unieważnienia, a nawet degradacji z I do II czy niższej ligi akademickiej ( jak w piłce nożnej) i rzad to włączył do swojego programu. Moim zdaniem słusznie.

Widać, że rzad jest otwarty na pozytywne zmiany a decydenci akademiccy – nie ! I to jest główny problem. – główny bastion oporu, i główna obawa, że nawet najlepszy projekt zmian może zostać tak przerobiony, że obecna mizeria pozostanie na wieki.

Twierdzenie “pani minister mówi, że ‚okręty flagowe’ dostaną prawo doktoryzowania zaraz po licencjacie. To chyba żart jakiś! Droga w świetlaną przyszłość ma polegać na obniżaniu wymagań?” stanowi tylko dowód manipulacji jakie stosuje Pan profesor.

Plan ministerialny mówi o pewnej liczbie ( do 100) najzdolniejszych ( a nie najmniej zdolnych) liecencjatów, aby mogli aplikować o granty doktorskie, t ym samym aby najlepszym dać szansę na szybki rozwój. O żadnym obniżaniu nie ma tu mowy, co najwyżej o możliwości obniżania wieku potencjalnych doktorów, jeśli wysokim wymaganiom sprostają.

I jeszcze straszak 68 roku. Co to ma wspólnego z proponowanymi zmianami ? Obawa upolityczniania uczelni ? Czy nie zauważył Pan , że i obecnie uczelnie są lądowiskami dla upadłych polityków ? Czy nie zauważył Pan, że część polityków dopiero nabiera tempa ‚rozwoju’ naukowego ( habilitacyjnego ) jak dochodzi do stanowisk politycznych ? Widać, że polityka takiego ‚rozwoju’ nie hamuje, wręcz przeciwnie – łatwiej wtedy o właściwą ‚obstawę’ habilitacyjną .

Co innego gdyby chodziło o uznany na arenie międzynarodowej dorobek . Wtedy byłby problem – i stąd opór.

Całkiem Pan pomija lata 80-te wycinając z historii nauki w Polsce bardzo istotny jej okres, kiedy wycinano niepokornych, a naukowcy z plasteliny lepili swoje kariery co jest tak widoczne w obecnym pejzażu akademickim i tłumaczy heroiczność oporu beneficjentów nie do końca upadłego systemu komunistycznego.

Oskarżanie polityków, że nieprzygotowali dla środowiska akademickiego reform najlepiej świadczy o braku aktywności i kreatywności środowiska. To naukowcy winni przygotować pozytywne, odpowiedzialne projekty zmian i walczyć aby politycy, posłowie te zmiany zaakceptowali. Niestety tak nie jest.

Żadanego konstruktywnego projektu zmian ze strony PAN czy KRASP chyba nie było, a w każdym razie nie był konsultowany “ze wszystkimi zainteresowanymi”.

Postulat autora, że “jego reformy trzeba dokonywać kompleksowo, w konsultacji ze wszystkimi zainteresowanymi. “ jest spełniany o dziwo przez ministerstwo, czego nie można powiedzieć o gremiach akademickich !

Znacznie łatwiej można spotkać się z ministrem, ba – z prezydentem, niż z rektorami nawołującymi do dialogu, ale ograniczającymi się do dialogu ‚wsobnego’ !

Pozostała jeszcze sprawa CK, której trzeba by poświęcić osobny tekst, ale sporo informacji na ten temat zawiera raport NIK ( Informacja o wynikach kontroli nadawania stopni i tytułu naukowego W a r s z a w a  l u t y 2 0 0 8 r .http://bip.nik.gov.pl/pl/bip/wyniki_kontroli_wstep/inform2008/2007158/px_2007158.pdf

Niestety CK nie daje sobie rady aby zapobiec dramatycznemu obniżeniu przeciętnego poziomu szkół wyższych w Polsce i patologii w środowisku naukowym. Coś z CK trzeba zrobić.

Józef Wieczorek, Niezależne Forum Akademickie, www.nfa.pl

=================

—– Original Message —–

Sent: Sunday, April 13, 2008 9:00 PM
Subject: Uczelnie równanie w górę, a nie w dół
przesyłam polemikę z tekstem  Uczelnie: równaj w dół
 
Józef Wieczorek

 

http://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=500

2008-04-13

Reklamy

Jakie uniwersytety? – polemika

Cezary Wójcik & Józef Wieczorek 

Jakie uniwersytety? – polemika 

Leszek Pacholski – profesor i obecny rektor-elekt Uniwersytetu Wrocławskiego w kwartalniku ‚Nauka’ nr. 1 , 2005 opublikował tekst „JAKIE UNIWERSYTETY?”, który wcześniej był dostępny w internecie. W wersji skróconej tekst ten został opublikowany także w „Tygodniku Powszechnym” (43/2004; 2885). W pełnej wersji opublikowanej w „Nauce” autor poświęcił sporo miejsca pacyfikacji naszych poglądów wyrażonych w artykule ‚Prof. dr hab. dożywotni’ opublikowanym w Polityce nr 30/2004 (2462).

Warto tu nadmienić, iż nasz artykuł wywołał ożywioną reakcję w środowisku akademickim, prowokując wiele wypowiedzi, zarówno krytycznych, jak i popierających nasze poglady, których wybór także ukazał się w „Polityce”, a ich pełne teksty i dyskusje internetowe dostępne są nadal na stronach internetowych tego tygodnika. (http://polityka.onet.pl/162,1176405,1,0,2462-2004-30,artykul.htmlhttp://polityka.onet.pl/162,1181578,1,0,artykul.html ). 

Nie bez znaczenia dla czytelnika będzie podanie informacji, że na witrynie ‚Prawo o szkolnictwie wyższym – debata(http://www.ii.uni.wroc.pl/~psw/) niestety z tekstem Leszka Pacholskiego – Jakie uniwersytety ? nie można dyskutować mimo podanej informacji ‚Zapraszamy do dyskusji! ‘. Natomiast nasza witryna – Niezależne Forum Akademickie www.nfa.pl otwarta jest dla dyskusji o czym polskie środowisko akademickie zostało poinformowane. Wielu naukowców z tej możliwości otwartej i niecenzurowanej dyskusji korzysta, o czym każdy zainteresowany może się przekonać. Serdecznie zapraszamy ! 

Leszek Pacholski zarzuca nam bałamutność i naiwność, tymczasem to jego wypowiedź nosi takie cechy. Autor podaje wybiórcze informacje o naszych poglądach, mimo że zna także inne nasze teksty. Widzi nas w roli pacyfikujących poglądy innych, gdy tymczasem to my jako szeregowi naukowcy (nie -decydenci) jesteśmy obiektami pacyfikacji ze strony decydentów, do grona których należy też Leszek Pacholski.

Strach się odezwać w sprawie zmian systemu nauki i edukacji w Polsce, gdyż wzbudza to zacięty i solidarny opór ze strony osób z kół profesorsko-decydenckich. Nic w tym dziwnego, skoro taka reforma zapewne pozbawiłaby dużą część tego grona wpływów i posad po wprowadzeniu przyjętych w cywilizowanym świecie standardów naboru i weryfikacji pracowników. Elementem tego oporu jest obrona habilitacji jak niepodległości. Leszek Pacholski przyrównał ją wręcz do amerykańskiej „tenury”, czyli gwarancji nieusuwalności z posady po awansie ze stanowiska profesora pomocniczego. 

Czy Prof. Leszek Pacholski rzeczywiście nie widzi różnicy między ‚tenurą’ a habilitacją? Znamy z autopsji w Polsce liczne przykłady profesorów lekceważących studentów, wyrzucających indeksy przez okna, łamiących przepisy akademickie, stosujących mobbing i „sexual harrasment” wobec studentów i doktorantów, uprawiających lub tolerujących plagiaty, do tego miernych naukowo, a mimo to „nie do ruszenia”. Nawet jak odejdą z jednej uczelni, zawsze znajdą przystań na innej.

Tego typu „naukowcy” dawno utraciliby „tenurę” w USA. Postulowana przez nas likwidacja habilitacji jest tylko częścią całościowej reformy systemu. Wyrwanie naszego postulatu z kontekstu jest zabiegiem demagogicznym.

Likwidacja habilitacji bez zmian systemowych nie zmieni kondycji nauki w Polsce na lepsze, tak jak na lepsze nie zmienia sytuacji utrzymywanie habilitacji. Leszek Pacholski zdaje sobie sprawę, że mimo obowiązywania habilitacji pozostały jedynie oazy uprawiania nauki w Polsce, o czym pisze, i zapewne w takiej oazie pracuje nie wychodząc na otaczajacą pustynię. Ale dalsze utrzymywanie obecnego systemu może doprowadzić do wyschnięcia źródeł zasilających te oazy, które wówczas zasypie piasek miernoty. 

Leszek Pacholski nie nadmienia, że postulowaliśmy w wielu naszych tekstach (por. zebrane teksty na Niezależnym Forum Akademickim – działy : Debata nad Ustawą o Szkolnictwie Wyższym, Patologie środowiska akademickiego, Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego ) wprowadzenie do polskiego prawa zasady jawności dorobku naukowego, oceny naukowców według tego jawnego dorobku a nie według dożywotnich tytułów, które w naszym systemie często są od dorobku niezależne.

 Nie nadmienia też, że postulowaliśmy wprowadzenie zasady obsadzania etatów na drodze otwartych i jawnych konkursów z udziałem wybitnych przestawicieli zagranicznych środowisk naukowych, oraz zasady mobilności kadry akademickiej. 

Niestety obecny system uzależnia ocenę poziomu uczelni i jej akredytację od ilości posiadanych tytułów, przyjmując tytuły naukowe pracowników za najważniejszy miernik poziomu nauki uprawianej na uczelniach. Stąd też zerowa stopa bezrobocia wśród byłych „pracowników naukowych” tzw. Wyższej Szkoły Nauk Społecznych (później Akademii Nauk Społecznych) przy KC PZPR, o których zatrudnienie biły się uczelnie, potrzebujące wykazać się odpowiednią ilością pracowników z habilitacją i profesurą, nawet jeśli habilitacja dotyczyła podstaw „marksizmu-leninizmu” czy innych paranaukowych absurdów. 

Nasze środowisko akademickie nadal broni się przed stosowaniem standardów anglosaskich. Stąd też mamy bazy niedanych o ludzach nauki, bazy niedanych o wynikach projektów badawczych i nie ma siły aby do prawa wprowadzić nakaz ujawniania tego co winno być jawne, a nie tajne. 
O ile można zrozumieć, iż reform boją sią utytułowane miernoty naukowe, o tyle dziwi fakt, iż bronią się przed nimi często także ci nieliczni profesorowie, tacy jak Leszek Pacholski, którzy skorzystaliby na takiej reformie, mając szansę zostać liderami zreformowanej polskiej nauki. 

Pragniemy podkreślić, że generalnie z naszymi poglądami zgadzają się w swoich tekstach publicystycznych m.in. prof. M.Żylicz, Prof. J.Kalisz , rektor WSB-NLU K. Pawłowski, którzy do zagadnień podchodzą bardziej systemowo, gdy natomiast prof. L. Pacholski jakby nie do końca zgadzał się z tym co sam napisał i podpisał w liście otwartym umieszczonym na swojej stroniehttp://www.ii.uni.wroc.pl/~psw/index.php/psw/aktualno_ci/list_otwarty_z_1_x_2004). 
Tak jakby był ‚za, a nawet przeciw’ radykalnej, ale koniecznej reformie systemu nauki w naszym kraju. 

Cezary Wójcik (Evansville, USA), 
Józef Wieczorek (Kraków) 

P.S. tekst opublikowany na ‚papierze’ w NAUKA 4/2005 
http://www.pan.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=191 

http://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=113

2005-07-23