Karta nie dla polskich naukowców

Józef Wieczorek 

Karta nie dla polskich naukowców 

Projekt ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym , o który od dwóch lat toczą się boje w Sejmie i poza nim, powstaje na fali deklaracji o dostosowywaniu się do wymogów Unii Europejskiej w zakresie tworzenia wspólnej przestrzeni naukowej i edukacyjnej. Jednak trudno nie odnieść wrażenia, że ma być ono jedynie werbalne, bo nie widać dostosowania realnego. Komisja Europejska przyjęła 11 marca 2005 r. „Europejską kartę dla naukowców i kodeks postępowania przy zatrudnianiu naukowców” (European Charter for Researchers and a Code of Conduct for the Recruitment of Researchers) . Ma to ważne znaczenie dla tworzenia wspólnej unijnej przestrzeni badawczej i edukacyjnej.

Zalecany kodeks zasad 

Karta wprowadza wiele uregulowań dotyczących standardów, które powinny obowiązywać w sferze nauki i edukacji w Unii Europejskiej. Między innymi zaleca: • przejrzystość zasad przydziału funduszy na badania i jawność rezultatów badań, • stymulowanie odpowiednimi regulacjami prawnymi mobilności naukowców, która winna być doceniana przy zatrudnianiu i ocenie pracowników, • przejrzystość kryteriów i rezultatów oceny naukowców, • dostęp do procedur odwoławczych we wszystkich kwestiach związanych z zatrudnieniem i finansowaniem, • możliwość korzystania z pomocy niezależnego od władz mediatora akademickiego w rozwiązywaniu konfliktów, • rekrutację pracowników na podstawie otwartych konkursów przy zachowaniu zasady równego traktowania kandydatów.

Zmiany bez zmian 

W Sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży trwają natomiast gorączkowe prace nad prawem o szkolnictwie wyższym. Projekt ustawy, o którą walczą zwłaszcza rektorzy akademickich szkół wyższych, nie jest jednak zgodny z filozofią oraz zapisami europejskiej karty. W projekcie nie można znaleźć zapisów o koniecznej jawności dorobku naukowego ludzi nauki, którzy w większości pracują na uczelniach wyższych. Żadna z polskich instytucji nie jest zobowiązana prawem do gromadzenia i udostępniania danych na ten temat, mimo że zarówno nauczycieli akademickich, jak i uczelnie ocenia się m.in. według ich ‚siły naukowej’. Na czym ta ‚siła’ ma polegać, dokładnie nie wiadomo. Jak nie ma dostępnych wiarygodnych danych, to nie można w sposób zasadny określić, kto jest kompetentny a kto nie, nie można ocenić, która szkoła ma lepszych, a która gorszych naukowców. Wskaźnik liczby profesorów w tej materii niczego tak naprawdę nie mówi, gdyż wielu profesorów ma dorobek naukowy często mniejszy od zwykłych doktorów. Kryteria i rezultaty oceny nauczycieli akademickich i jednostek uczelnianych nie są u nas przejrzyste i projekt ustawy niczego w tej materii nie wyjaśnia. Rekrutacja nauczycieli akademickich odbywa się na podstawie fikcyjnych konkursów rozpisywanych na ogół pod konkretnego kandydata i tak ma pozostać po wprowadzeniu nowej ustawy. Polskie prawo preferuje stałość zatrudnienia, a mobilność naukowców, która winna być doceniana, jest dyskryminowana. Prawo dość skutecznie zniechęca naukowców polskich pracujących za granicami do powrotu. Często nie mają oni habilitacji, bo za granicą do pracy nie jest ona potrzebna, w przeciwieństwie do dużego dorobku naukowego. U nas jest całkiem na odwrót i tak ma pozostać.


Dokument bez echa

Mimo że dokument Komisji Europejskiej ogłoszony został przed niespełna miesiącem, panuje w tej materii cisza medialna. Nie widać omówień tego dokumentu w prasie na ogół szybko reagującej na nowości w zakresie prawa o szkolnictwie wyższym. Nie ma też informacji o unijnym dokumencie na stale aktualizowanych stronach Ministerstwa Edukacji i Sportu czy Ministerstwa Nauki i Informatyzacji. Jego uchwalenie nie wzbudziło w Polsce entuzjazmu, a raczej zakłopotanie. Czyżby dokument Komisji Europejskiej nie odnosił się do naukowców polskich, mimo że od niemal roku jesteśmy krajem unijnym? Jedynie na Niezależnym Forum Akademickim toczy się ożywiona dyskusja w sprawie dostosowania naszego prawa do standardów unijnych, bo istnieje uzasadniona obawa, że po wprowadzeniu nowej ustawy o szkolnictwie wyższym znajdziemy się na peryferiach UE. Projekt ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym należy dostosować do zasadnych wymogów dokumentu Komisji Europejskiej, inaczej środowisko akademickie znajdzie drogę zaskarżenia tego dokumentu do instytucji unijnych.

JÓZEF WIECZOREK
Autor jest redaktorem portalu Niezależne Forum Akademickie

opublikowano w :Rzeczpospolita 7.04.2005

Plagi polskie

Plagi polskie

 


Cholera w Sejmie (tekst Łukasza Turskiego – tygodnik Wprost 32http://www.wprost.pl/ar/?O=64288&C=57), dżuma w służbie zdrowia, trąd w pałacu sprawiedliwości oraz w pałacu nauki i edukacji – to tylko część z plag, które spadły na III RP. 

Co gorsza, niektóre plagi utrwalane są ustawowo w ramach przeprowadzanych „reform”, m.in. w prezydenckim projekcie „Prawo o szkolnictwie wyższym”. 

Z „kwiatków” w tym projekcie można by ułożyć spory pierwszomajowy bukiet dla przystrojenia tego PRL-owskiego skansenu, jaki stanowi system nauki i edukacji w Polsce. Na cale szczęście Sejm jeszcze tego prawa nie uchwalił, a z dwóch ortogonalnych projektów ustawy komisja ma zrobić jeden. 

Nie wiadomo, czy wyjdzie z tego projekt pentagonalny, czy heksagonalny, ale jedno jest pewne, że nie wyjdzie z tego żaden projekt, który by uzdrowił polskie szkolnictwo wyższe. 

Niedobrze by było, aby ta ustawa była ostatnim tchnieniem konającego Sejmu, czego jednak domagają się rektorzy grożąc czarną procesją. Ten Sejm nie jest w stanie „zdemontować korby do zatrutej akademickiej studni”. 

Prof. Turski słusznie proponuje likwidację bubla konstytucyjnego w postaci artykułu o bezpłatnych studiach. Trzeba by jednak stworzyć fundusz stypendialny dla naprawdę chcących się kształcić studentów. 

Stypendia na ogół funduje przemysł, lub filantropijni bogacze. W Polsce jednak przemysłu prawie już nie ma, a żadna ustawa nie zmusi naszych milionerów do zmiany orientacji filantropijnej. 

Fundusz mógłby powstać z odpisów podatkowych, a także ze środków obecnie księgowanych co prawda po stronie wydatków na naukę, ale marnowanych m.in. w jednostkach badawczo-rozwojowych nie wykazujących ani skłonności do badań, ani rozwoju, czy w wielu bezwartościowych jednostkach PAN-owskich. 

Do przeprowadzenia takich zmian potrzebny jest jednak Sejm bardziej zatroskany o losy kraju, niż o swoje własne. 

Józef Wieczorek, Kraków 

(tekst opublikowany w serwisie Nauka w Polsce)

 

http://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=3

2004-11-17

REAKCJE :Ustawy pierwszej potrzeby

REAKCJE :Ustawy pierwszej potrzeby 

„Rzeczpospolita” 20 stycznia w artykule „Ustawy pierwszej potrzeby” tekst  sugeruje, że posłowie powinni uchwalić jeszcze w tej kadencji ustawę – Prawo o szkolnictwie wyższym. Niewątpliwie ustawa o szkołach wyższych jest potrzebna. Problem w tym, że ta, którą przygotowano, nie jest ustawą pierwszej ani nawet dalszej potrzeby. Nie gwarantuje ani wysokiej jakości kształcenia studentom, ani wysokiej jakości badań i nauczania nauczycielom akademickim. 

Można mieć różne poglądy na temat reformowania nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce, ale chyba dwie kwestie są zasadnicze – dorobek naukowy musi być jawny oraz muszą być jawne i otwarte konkursy na obsadzanie etatów. Bez jawności dorobku naukowego, a także edukacyjnego, wszelkie oceny pracowników czy szkół wyższych to lipa! Bez jawnych i otwartych konkursów żadnych pozytywnych zmian w nauce i szkolnictwie wyższym nie będzie. Okazuje się, że organy, które mają odpowiadać za szkolnictwo wyższe, nie uważają się za organy właściwe do oceny dorobku naukowego nauczycieli akademickich lub kontroli fikcyjnych konkursów na obsadzanie etatów przez „swoich”. 

Ustawianie konkursów na uczelniach jest regułą i nie budzi to zainteresowania mediów w przeciwieństwie do ustawianych przetargów. Niestety, takimi „drobiazgami” ustawa też się nie zajmuje i utrwala tym samym patologiczny system głęboko zakorzeniony w PRL. Ponadto ustawa dyskryminuje obywateli polskich w zatrudnianiu na uczelniach i nie przewiduje instytucji mediatora akademickiego, co zapewni utrzymanie feudalnego systemu tak charakterystycznego dla dzisiejszych uczelni. 

To tylko kilka przykładów wad ustawy, która może się okazać kolejnym bublem legislacyjnym. 

Józef Wieczorek, Kraków 
Autor jest inicjatorem Niezależnego Stowarzyszenia na rzecz Nauki i Edukacji oraz redaktorem portalu Niezależne Forum Akademickie
 

Tekst opublikowany na łamach Rzeczpospolitej – Prawo co dnia 22.01.2004

http://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=50