NieDOBRE OBYCZAJE W NAUCE

NieDOBRE OBYCZAJE W NAUCE

Mój subiektywny komentarz do  II  wydania ‘Dobrych obyczajów w nauce’

Zgodnie z  treścią przedmowy do II wydania ‘Dobrych obyczajów w nauce’ opracowanych przez Komitet Etyki w Nauce PAN nie należy chować głowy w piasek wobec problemów etycznych  ludzi nauki. Jest to szczególnie zasadne, gdy głowę w piasek chowają  autorzy tych deklaracji.

‘o etyce i o dobrych obyczajach trzeba wciąż pisać i mówić, aby przypominać to o czym się tak łatwo zapomina albo się nie rozumie’- czytamy w przedmowie- więc piszę co następuje na marginesie (kursywa zaznaczona na żółto)  tych zasad (normalna czcionka bez zaznaczenia), z których pełną treścią można się zapoznać (tak jak ja to uczyniłem) na stronach internetowych. http://www.p.lodz.pl/pol/etyka/obyczaje.html

Komentarz jest subiektywny,  ale oparty na własnych, realnych doświadczeniach zgodnych z obiektywną prawdą. Niestety te doświadczenia nie są czymś odosobnionym. Podobnych  doświadczyło wielu innych pracowników nauki, stąd  chyba są one standardem w tzw. nauce polskiej.

Rozdział 1 – ZASADY OGÓLNE

1.1.  Pracownika nauki obowiązują zasady etyki ogólnoludzkiej, a w szczególności zasady dobrych obyczajów w nauce.

Dlaczego te zasady  w praktyce nie obowiązują decydentów tzw. nauki polskiej i  komisji etycznych? Niestety te gremia nierzadko uznają za etyczne to co służy decydentom do jak najdłuższego utrzymania się na stołkach,  a za nieetyczne to co w tym procesie może  przeszkadzać. Trudno uznać taką wykładnię  za zgodną z zasadami etyki ogólnoludzkiej. Raczej jest to zgodne z zasadami ‚etyki’ sitwokracji. Usuwanie z oficjalnego  życia naukowego  pracowników stosujących zasady etyki ogólnoludzkiej sprzeczne jednakże z zasadami ‚etyki’ sitwokracji  chyba dobrze określa poziom zdziczenia moralnego środowiska ‘naukowego’ w Polsce. Niestety istniejące komisje etyczne temu nie zapobiegają. Nie zajmują nawet stanowiska. No cóż, chyba tu chodzi o konflikt interesów. Skoro komisje etyczne nie są niezależne,  więc nie mogą reprezentować interesów  etyki ogólnoludzkiej,  lecz tylko interesy ‘etyki’ tych, którym podlegają. Kiedy postulowałem w Polskim Towarzystwie Geologicznym  utworzenie komisji etycznej  niezależnej od władz, zostałem usunięty bezprawnie przez te władze, które poczuły się tym ‘nieetycznym’ czynem zagrożone. Jestem tym zaszczycony, gdyż najlepszy to dowód, że moja etyka nie ma nic wspólnego z oficjalną etyką decydentów nauki polskiej finansowanych ( finansujących się) z kieszeni podatnika.

Pracownika nauki obowiązują normy prawdomówności.

Dlaczego zatem  np. rektorzy i dziekani, nie stosujący się do tych norm nadal nie tylko  pelnią swe funkcje,  ale decydują o tym co jest prawdą,  a co nią nie jest!!!!!! Dlaczego niezależni badacze domagający się przestrzegania norm prawdomówności są usuwani z uczelni i objęci ostracyzmem przy udziale,  a przynajmniej przy  aprobacie (przy chowaniu głowy w piasek) komisji etycznych?

1.2.  Pracownik nauki nie może usprawiedliwiać posłuszeństwem ani lojalnością swego zachowania sprzecznego z zasadami dobrych obyczajów w nauce.

Ale jak jest nieposłuszny w takich kwestiach to komisje etyczne nic mu nie pomogą,  a czasami nawet dołożą!!! A przecież  to przede wszystkim komisje etyczne nie mogą usprawiedliwiać brakiem kompetencji swego zachowania sprzecznego z zasadami dobrych obyczajów w nauce.

1.7. Pracownik nauki powinien ustawicznie poszerzać i pogłębiać swą wiedzę i doskonalić umiejętności.

Ale jeśli to robi musi się liczyć np. z  usunięciem  z uniwersytetu ze względu na  zagrożenie jakie sprawia  tymi umiejętnościami dla  dożywotnich nieuków i nierobów z tytułami profesorskimi, i nie może liczyć na komisje etyczne!

1.8. Pracownika nauki obowiązuje postawa krytyczna.
W swojej działalności profesjonalnej pracownik nauki szanuje poglądy autorytetów naukowych, ale wyżej niż autorytet stawia rzeczowe argumenty ..

co go wyklucza ze społeczności akademickiej przy aprobacie komisji etycznych!  Zdaniem niepodważalnych – pod karą dożywotniej śmierci naukowej-  autorytetów nie można prezentować bowiem poglądów odmiennych od dyrektora instytutu. ‘ Takich’  nie powinno się trzymać w Instytucie ani jednego dnia!!! ( Słyszę to do dnia dzisiejszego mimo upływu 15 lat!!!)

1.9. Pracownik nauki powinien bronić jej wolności.
Wolność nauki sprowadza się do wolności wyboru problematyki, wolności wyboru metody rozwiązania, a przede wszystkim wolności myśli i wolności słowa głoszonego

Pracownik nauki przeciwstawia się jako szkodliwym dla jej rozwoju:
– cenzurowaniu wypowiedzi i publikacji naukowych;
– ograniczaniu dostępu do materiałów źródłowych;
utrudnianiu swobodnego przepływu informacji naukowej;
– utrudnianiu osobistych kontaktów między ludźmi nauki.

Ale jeśli tak postępuje ma zapewnione skazanie na dożywotnią śmierć naukową i pozbawienie możliwości finansowania badań przez KBN,  a komisje etyczne, w tym  tworzące ‘ Dobre Obyczaje’  , ‘Dobre Praktyki Naukowe’ w najlepszym razie chowają głowę w piasek!!!

1.10. Pracownik nauki potępia stosowanie w nauce kryteriów pozanaukowych, natomiast jest pełen rezerwy, a nie potępienia wobec problemów, które jeszcze nie są nauką.
Pracownika nauki powinna cechować bezstronność i postawa sprzeciwu wobec wszelkich form dyskryminacji w świecie nauki. Ocenianie osiągnięć naukowych w zależności od kryteriów personalnych, narodowościowych, rasowych czy światopoglądowych jest niegodne pracownika nauki.

Niestety tacy niegodni pracownicy nauki są właśnie pracownikami i decydentami ‘nauki’ ,  (pobierają i rozdzielają  pieniądze z kieszeni podatnika za pośrednictwem KBN) a potępiający stosowanie w nauce kryteriów pozanaukowych  są potępiani, objęci ostracyzmem środowiskowym,  i nie są pracownikami nauki,  a co najwyżej jedynie niezależnymi  badaczami bez  pieniędzy na badania. Ten stan rzeczy  aprobowany jest przez komisje etyczne i  decydentów nauki, którym służą ( w tym profesorów, dziekanów, rektorów, ministrów…).

1.11. Pracownik nauki nie działa złośliwie na szkodę reputacji zawodowej innego naukowca.
Jeżeli jednak ma dowody lub uzasadnione podejrzenia sprzecznego z prawem albo dobrymi obyczajami postępowania w sferze nauki, w szczególności fałszywych lub nierzetelnych wyników badań, to powinien powiadomić o tym właściwe środowisko naukowe.

I winien wiedzieć, że komisje etyczne nie są tym właściwym środowiskiem!!!  

Rozdział 2 -PRACOWNIK NAUKI JAKO TWÓRCA

2.2. Pracownik nauki dba o to, aby uznanie za osiągnięcia naukowe przypadło temu, komu uznanie to rzeczywiście się należy.

I wtedy musi się liczyć z oskarżeniem np. o posiadanie poczucia własnej wartości, co jest traktowane jako cecha niegodna np. nauczyciela akademickiego UJ.

 

2.3. Główną motywacją pracownika nauki powinna być pasja poznawcza i chęć wzbogacenia dorobku nauki.

Doświadczenie uczy, że często chodzi o chęć wzbogacenia się przy minimalnym wysiłku,  kosztem innych. Jeśli pracownik nauki dostaje okresowo mniej z kieszeni podatnika wówczas grozi, że mu się obniży poziom etyczny.  Zważywszy na aktualny poziom rzeczywiście może to być groźne.

Doświadczenie również  uczy, że główną motywacją wielu pracowników nauki polskiej jest pasja wykańczania innych pracowników nauki,  szczególnie tych którzy zostaną zidentyfikowani jako obiekty stanowiące  rzeczywiste czy urojone zagrożenie dla chcących robić oficjalne kariery naukowe.

Szewska pasja nie jest temu w stanie  zapobiec wobec przyzwolenia komisji etycznych.

2.7. Pracownik nauki dzieli się z innymi swymi osiągnięciami i wiedzą.

I zgodnie z dyrektywą ‘ Pańska wiedza nie jest pańska wiedzą, Pańska wiedza jest wiedzą PAN-u ‘ ( słyszę to nadal mimo upływu ponad 10-ciu już lat) pozbawiany jest swoich osiągnięć zapisywanych  na konto oficjalnych ‚autorytetów’! Obowiązuje zasada: każdemu według potrzeb. Potrzeby tych u władzy są oczywiście znacznie, znacznie większe. Komisje etyczne milczą.

Naczelnym celem działalności uczonego jest poszukiwanie, poznanie i głoszenie prawdy.

Jasne jest zatem , że rektorzy, którzy głoszą głoszenie prawdy a w rzeczywistości głoszą kłamstwa i  za głoszenie prawdy represjonują niepokornych badaczy, prawdę niszczą lub aresztują,  nie są uczonymi,   a tylko  anty-uczonymi. Zajmowanie przez nich stanowisk profesorskich, rektorskich nie powinno mieć miejsca, a tym bardziej nie powinno mieć miejsca akceptowanie ich przez komisje etyczne, Rzecz w tym, że komisje są na ich właśnie usługach!!!  

Rozdział 3 – PRACOWNIK NAUKI JAKO MISTRZ I KIEROWNIK

3.1. Pracownik nauki angażuje i grupuje wokół siebie adeptów nauki jedynie na podstawie bezstronnej oceny ich kwalifikacji intelektualnych, etycznych i charakterologicznych.

A jeśli ich zgrupuje  musi się liczyć z oskarżeniem przez ‘rady naukowe’ lub  anonimowe ciała akademickie, przy poparciu wcale już nie-anonimowych rektorów,  np. o negatywne oddziaływanie na młodzież, o tworzenie zagrożenia dla uniwersytetu (czytaj – dożywotnich jego  decydentów)

Pracownik nauki winien ujawniać i zwalczać wszelkie przejawy protekcjonizmu, korupcji i dyskryminacji

I musi się liczyć z tym, że  spotka się za to z odprawą ze strony ‘moralistów’, niepodważalnych ‘autorytetów’  moralnych, którzy na swój i swoich użytek  zredefiniują pojęcie korupcji. To co przez wszystkich uznawane jest za korupcję czy nepotyzm, niepodważalne  ‘autorytety’ moralne w nauce polskiej niekiedy określają jako normalny układ przyjacielski.

3.2. Obowiązkiem pracownika nauki jest wyszukiwanie i otaczanie szczególną opieką adeptów wybitnie uzdolnionych i zachęcanie ich do podjęcia pracy naukowej.

I może być niemal pewien, że w konsekwencji, po wychowaniu dużego grona aktywnych badaczy, zostanie oskarżony o niszczenie adeptów i nieetyczne postępowanie ( słyszę to nadal mimo upływu 17 lat !!!. Komisje etyczne nie zaprotestują!  Jeśli’ jedynie doktor’ ( w przeciwieństwie do ‘profesorów’)  wychowa wybitnie uzdolnionych adeptów  to jest to sytuacja niepożądana, o czym należy powiadomić środowisko. Protest, potępienie haniebnych poczynań ‚profesorów’ nie wchodzi w rachubę. No cóż, konflikt interesów!  Przynależność do profesorskiej sitwokracji zobowiązuje.

3.3. Pracownik nauki powinien słowem i przykładem przekazywać swym uczniom wiedzę, umiejętności i zasady dobrych obyczajów w nauce.

A jeśli tak czyni,  i jeśli  doceniają to studenci i młodzi pracownicy nauki  (np.  dr Wieczorek uczył nas rzetelności i uczciwości naukowej oraz postaw nonkonformistycznego krytycyzmu naukowego..” „dr Józef Wieczorek był dla nas wzorem nauczyciela i wychowawcy”, „Pod jego wpływem geologia stała się dla jego wychowanków nie tylko przyszłym zawodem, ale życiową pasją”) wtedy drzwi wszystkich  uczelni będą dla  niego dożywotnio  zamknięte a ‚autorytety’ naukowe i moralne stwierdzą jego nieprzydatność do pracy na uczelni i nieetyczne postępowanie. Komisje etyczne w najlepszym przypadku schowają głowę w piasek.

Pracownik nauki, zwłaszcza samodzielny powinien poczuwać się do odpowiedzialności za rozwój naukowy swych uczniów i współpracowników.

Ale jeśli się nie poczuwa  ma dożywotnią posadę i funkcje kierownicze w kieszeni, w tym ochronę władz uczelni i komisji etycznych.

3.4. Pracownik nauki traktuje swych współpracowników sprawiedliwie.

Pracownik nauki okazuje każdemu adeptowi życzliwość i pomoc, nie przeciąża nikogo nadmiernymi obowiązkami i ocenia każdego współpracownika wnikliwie i sumiennie, a niezależnie od pozanaukowych okoliczności.
Jako przełożony opiniuje wnioski awansowe oraz rozdziela fundusze i nagrody stosownie do pracy i osiągnięć każdego współpracownika.

Jasne jest, że ci którzy tak nie robią nie są pracownikami nauki sensu stricto , lecz ‘profesorami- minus’ tym niemniej właśnie ci mają się dobrze i mają uznanie u komisji etycznych. I w tym jest podstawowy problem etyczny.

3.5. Pracownik nauki nie przerzuca na współpracowników wykonywania zadań, które zgodnie z zakresem obowiązków powinien wykonać sam.

j.w.

3.6. Pracownik nauki unika autokratycznych form kierowania pracą zespołu

j.w.

3.8. Pracownik nauki nie popiera i nie ułatwia drogi do świata nauki osobom nie mającym odpowiednich kwalifikacji naukowych i moralnych.
Najlepszym sposobem realizacji tego postulatu są rzetelne i sprawiedliwe oceny i opinie.

j.w.

Rozdział 4 – PRACOWNIK NAUKI JAKO NAUCZYCIEL

4.1. Pracownik nauki traktuje studenta z życzliwością i należytą powagą.

Wtedy musi się liczyć z oskarżeniem np. o psucie studentów. Przykłady z UJ chyba  nie są wyjątkiem. W końcu inne uczelnie pozostają w oddziaływaniu Alma Mater wszystkich uczelni.

4.2. Pracownik nauki dba o ustawiczne doskonalenie jakości nauczania.
Pracownik nauki powinien prowadzić zajęcia dydaktyczne w formie ciekawej i zrozumiałej dla przeciętnego studenta. Troszczy się o właściwe wyposażenie gabinetów, laboratoriów i bibliotek. Ustala rozkład zajęć dydaktycznych w sposób możliwie dogodny dla studentów. Unika nadmiernego kumulowania zajęć dydaktycznych w skali tygodnia, semestru lub roku akademickiego. Prowadzi zajęcia dydaktyczne punktualnie i zgodnie z planem.
Treść zajęć dydaktycznych powinna być zgodna z aktualnym stanem nauki światowej. Jeżeli treść taka byłaby niezgodna z wewnętrznym przeświadczeniem pracownika nauki, to jest on obowiązany dodać własny odrębny komentarz. W wykładach należy uwzględniać rywalizujące ze sobą teorie i interpretacje faktów.

I ma wtedy  zapewnione wyrzucenie na bruk z uczelni przy  aprobacie komisji etycznych.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (Wcześniej fabrykuje się  oskarżenia do wyboru, do koloru! Można wybierać. Im bardziej absurdalne, im bardziej nieprawdziwe, tym lepiej. Najlepiej o niechęć do prowadzenia zająć. O brak kwalifikacji itd. itp.  Jeśli ktoś  zaprotestuje to będzie to dowód na podważanie autorytetów. Podważanie najbardziej nawet absurdalnych oskarżeń anonimowych komisji w polskim systemie prawnym nie wchodzi w rachubę. Ba! jest nieetyczne!) Przykłady z UJ czyba  nie są wyjątkiem. W końcu inne uczelnie pozostają w oddziaływaniu Alma Mater wszystkich uczelni

4.3. Pracownik nauki rozwija samodzielność myślenia studenta, jego krytycyzm i szanuje prawo studenta do swobodnego wyrażania opinii także w kwestiach naukowych.

I ma wtedy zapewnione oskarżenie np. o podburzanie studentów, przy aprobacie komisji etycznych. Przykłady z UJ chyba  nie są wyjątkiem. W końcu inne uczelnie pozostają w oddziaływaniu Alma Mater wszystkich uczelni

Rozdział 5 – PRACOWNIK NAUKI JAKO OPINIODAWCA

5.1. Pracownik nauki wyraża swą opinię o cudzej pracy i dorobku naukowym wnikliwie, bezstronnie i konkretnie.
Opinie zdawkowe, grzecznościowe opinie przychylne, jak też złośliwe opinie negatywne są niedopuszczalne.

Dlaczego zatem komisje etyczne przy KBN nie dyskwalifikują tak postępujących ‘prominentów nauki polskiej’ (np.  członków zespołów KBN oceniających wnioski badawcze). Czy jest to etyczne ?.

5.5. Pracownik nauki dba o to, aby krytyka, dyskusja i polemika naukowa prowadzone były z poszanowaniem zasad szacunku, rzeczowości i rzetelności.

Zasada  organizowania’ krucjat’ pod hasłem ‘dop… sk….’  nie powinna zatem być pomijana milczeniem przez komisje etyczne. Mimo upływu kilkunastu lat nadal słyszę  ‘ obciąć mu brodę’ ‘nie dopuszczać takich do referatów’  i przechwałki nestorów nauki polskiej, słynących z elegancji zachowań – ale mu dop….
brak reakcji  ‘autorytetów moralnych’ !!!

5.6. W swej działalności opiniodawczej i krytycznej pracownik nauki powinien kierować się zaleceniami sumienia oraz normami prawa i brać pod uwagę nauki płynące z niniejszego zbioru dobrych obyczajów w nauce.

Oby komisje etyczne takie nauki pobrały!

Rozdział 7 – PRACOWNIK NAUKI JAKO KRZEWICIEL WIEDZY

7.1. Pracownik nauki upowszechnia w społeczeństwie rzetelne wiadomości o nauce i jej osiągnięciach, nie ukrywając przy tym jej ograniczeń.

Ale  jak pisze nieprawdę ma za sobą redakcje czasopism i komisje etyczne, oraz decydentów wiążących finansowanie nauki z etyką. Dla upowszechniania nierzetelnych wiadomości otwarte są bowiem łamy czasopism i kasy KBN. Dla prezentowania opinii rzetelnych,  kasy i łamy są zamknięte!!!!! Jedyna nadzieja w internecie.

7.2. Pracownik nauki respektuje prawo człowieka do prawdy i informacji i stara się je urzeczywistnić.
Pracownik nauki uważa za swój obowiązek dostarczenie społeczeństwu lub zainteresowanym grupom społecznym rzetelnych informacji naukowych w zakresie i stopniu umożliwiającym im prawidłowe rozeznanie i obronę swych interesów. Pracownik nauki przeciwstawia się wszelkim próbom blokowania, zniekształcania lub opóźniania takich informacji.

Po spełnieniu swojego obowiązku  przestaje być pracownikiem. Mafia ‘naukowa’ tryumfuje. Komisje etyczne chowają głowę w piasek ( w najlepszym razie)  

Rozdział 8 – PRACOWNIK NAUKI JAKO CZŁONEK SPOŁECZEŃSTWA

8.1. W miarę swoich zainteresowań i możliwości pracownik nauki powinien wykorzystywać swą wiedzę, intelekt i autorytet w praktycznej działalności dla dobra społecznego.

Zabranianie wykorzystywania wiedzy, intelektu i autorytetu w działalności dla dobra społecznego winno spotykać się z potępieniem komisji etycznych. Chowanie głowy w piasek jest nieetyczne.

8.2. Pracownik nauki powinien uczestniczyć w życiu swego środowiska naukowego.
Bez ważnych przyczyn pracownik nie powinien uchylać się od kandydowania na stanowiska obieralne w swoim środowisku naukowym.

Przede wszystkim nie powinien się sam wybierać na takie stanowiska.

Wybory prezesów, dyrektorów itd. itp. przez wyznaczonych (przez kandydujących)  członków ciał elekcyjnych winny być potępiane przez komisje etyczne. Potępianie tych, którzy mieli cywilną odwagę przeciwko takim praktykom protestować, winno być potępione. Eliminowanie ich ze środowiska przy aprobacie komisji etycznych jest hańbą tzw. nauki polskiej.  

Reklamy

DOBRE OBYCZAJE W NAUCE – ZAŁOŻENIA A PRAKTYKA

 

DOBRE OBYCZAJE W NAUCE – ZAŁOŻENIA A PRAKTYKA 

Józef Wieczorek

„Nie ma jednak dobrej zasady, której by nie można na złe użyć” (Kołakowski)

„Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala,
Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?”
 (Norwid)

„Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie” (Kant)

1. CEL OPRACOWANIA „DOBRYCH OBYCZAJÓW W NAUCE”

Komitet Etyki w Nauce PAN opracował w 2001r. kolejne wydanie „Dobrych Obyczajów w Nauce” z podtytułem „Zbiór zasad i wytycznych” [1]; wcześniejsze wydania pochodzą z 1994r. (wyd. I) i z 1996r. (wyd. II). Przedmowę do opracowania napisał prof. K. Gibiński, obecnie Honorowy Przewodniczący Komitetu Etyki w Nauce PAN, w którego skład wchodzi obecnie ok. 30 profesorów z różnych dziedzin nauki.

Celem publikacji, jak czytamy w przedmowie K. Gibińskiego „jest budzenie świadomości społecznej i poczucia odpowiedzialności moralnej”. W publikacji „Chodziło tylko o to, aby głównie wśród młodzieży krótko i zwięźle ujętymi wytycznymi i egzemplifikowaniem zachodzących coraz częstszych wypaczeń zwrócić uwagę na zagubioną lub zanikającą świadomość wartości w nauce i motywacji do pracy na tej niwie i odpowiedzialności za nią.”

Jednocześnie czytamy „Nakłada ona (tj. nauka) na uczonych obowiązek wdrażania młodych naukowców i wpajania im zasad dobrej roboty i dobrych obyczajów. Z tego też wynika obowiązek wytykania i ścigania tych, którzy z tych reguł się wyłamują”.

Ważność publikacji dla prawidłowego funkcjonowania nauki w Polsce podkreśla akapit: „Taki zestaw wymagań może być pomocnym elementem dla opiniowania nakładów na naukę i badania naukowe, dla rankingu osiągnięć, dla regulowania procedur awansowych i premiowania; wreszcie formułują one granicę odcinającą od nieuczciwości i fałszu, aby nie można się było tłumaczyć nieświadomością.”

Te sformułowania zawarte w przedmowie mają istotne znaczenie dla podjęcia dyskusji o III Wydaniu „Dobrych Obyczajów w Nauce”.

Należąc do osób mających świadomość zjawisk patologicznych w polskich środowiskach naukowych, mając doświadczenia na niwie wpajania, nie tylko młodym naukowcom, zasad dobrej roboty i dobrych obyczajów, oraz wypełniając obowiązek wytykania i ścigania tych, którzy z tych reguł się wyłamują, nie mogę pozostać obojętny na ukazanie się kolejnego wydania „Dobrych Obyczajów w Nauce”, tak jak nie byłem obojętny na ukazanie się wcześniejszych.

Chciałbym odnieść się głównie do spraw ogólnych, a nie całej treści zasad, biorąc pod uwagę opinię L. Kołakowskiego [2] –„Nie ma jednak dobrej zasady, której by nie można na złe użyć”, którą podzielam.

2. ROZPOWSZECHNIENIE „DOBRYCH OBYCZAJÓW”

Niezrozumiały jest dla mnie przyjęty sposób „budzenia świadomości społecznej” za pomocą wydawania broszury, którą podobno „w liczbie 255 egzemplarzy, rozesłano już Dziekanom Wydziałów posiadających uprawnienia do nadawania stopni naukowych” [2]. Jeśli autorzy chcą budzić świadomość społeczną na początku XXI wieku, to należy wykorzystać właściwe środki do realizacji tego celu. Lepszym i tańszym sposobem byłoby umieszczenie „Dobrych obyczajów” na stronach internetowych PAN (www.pan.pl). Niestety na tych stronach na temat etyki znajdujemy jedynie skład Komitetu Etyki w Nauce i jeszcze kilka zdań, bez informacji o „Dobrych obyczajach”.

Aby obudzić społeczeństwo, trzeba do niego dotrzeć. Niestety dotrzeć do „Dobrych obyczajów” nie jest łatwo nawet dla „obudzonych” członków społeczeństwa, posiadających poczucie odpowiedzialności moralnej i zainteresowanych wdrażaniem dobrych obyczajów w życie. Szkoda, że nie zostały one dołączone do ogólnopolskiego miesięcznika „Forum Akademickie” z możliwością prowadzenia na jego łamach dyskusji. Częściowo sytuację ratują gazety akademickie [3, 4, 5] i strony internetowe niektórych uczelni (np. http://www.p.lodz.pl/pol/etyka/obyczaje.html), czy osób prywatnych publikujących „Dobre obyczaje” bądź komentarze do nich (np. http://www.jwieczorek.ans.pl), bądź oparte na „Dobrych obyczajach” własne zasady jak np. Śląska AM [6].

Potrzebne jest jednak ogólnopolskie FORUM DYSKUSYJNE na temat „DOBRYCH OBYCZAJÓW”, do którego internet jest właściwym medium. Natomiast system „rozdzielczy” jest wadliwym sposobem „budzenia świadomości społecznej”, w szczególności jeśli ma on z założenia dotyczyć głównie młodych.

Warto poważnie się odnieść do stwierdzeń W. Gasparskiego [7] – „…niezbędna jest współcześnie świadomość etyczna nie tylko profesjonalistów, ale wszystkich członków społeczeństwa. Tylko wówczas będziemy mogli kompetentnie uczestniczyć w debacie społecznej przyczyniając się do kształtowania społeczeństwa obywatelskiego świadomi praw i obowiązków oraz zagrożeń i szans”.

3. DO KOGO SĄ KIEROWANE „DOBRE OBYCZAJE”?

Zgodnie z przedmową, „Dobre obyczaje” kierowane są do pracowników naukowych, ale podkreśla się, że głównie do młodzieży. Jednocześnie dokument „ukierunkowany jest indywidualnie do uczonych i pracowników nauki w przekonaniu, że wszystko zależy od ludzi”.

Moim zdaniem kierowanie „Dobrych obyczajów” głównie do młodych jest wadliwe. W pierwszej kolejności winny być one kierowane do decydentów, gdyż to oni opiniują nakłady na naukę i badania naukowe, regulują procedury zatrudnienia, awansów i premiowania. To oni decydują, czy „Dobre obyczaje”, będą używane na złe czy na dobre.

Natomiast jak wynika z moich doświadczeń, wielu młodych naukowców, a także studentów, wielokrotnie dało wyraz temu, że są „przebudzeni”, ale całkiem bezradni wobec mocy deptania dobrych obyczajów przez profesorów, dziekanów, rektorów. a także członków Komitetu Etyki w Nauce PAN. Oczywiście oportuniści i konformiści są też wśród młodych, gdyż to ułatwia im oficjalną karierę. Ale za taki stan rzeczy w głównej mierze odpowiadają decydenci i wychowawcy kształtujący młodych swoim przykładem.

W pierwszej kolejności „Zasady” winny być kierowane do komisji etycznych nie wyłączając rzecz jasna członków Komitetu Etyki w Nauce PAN, którzy winni nad przestrzeganiem „Dobrych Obyczajów” czuwać, aby były one używane na dobre, a nie na złe.

Kierując zasady do pracowników naukowych, tzn. tych, którzy są na etatach naukowych w instytucjach uważanych za naukowe, autorzy zasad pominęli tych, którzy należą co prawda do świata nauki, ale na etatach naukowych nie mogą pracować, bo przestrzegając zasad „Dobrych obyczajów” są niepożądanym elementem w instytucjach „naukowych”.

Jest to istotne uchybienie. Trzeba pamiętać o tym, że jednostki nierzadko są usuwane z zespołów, którym opłaca się bardziej łamanie dobrych obyczajów, niż dostosowywanie się do zasad nonkonformistycznych jednostek kategorycznie nastawionych na przestrzeganie „Dobrych obyczajów”.

Autorzy „Dobrych obyczajów” winni zgodnie z „Zasadami i wytycznymi” wystąpić o takie zmiany prawne, aby tym pracownikom, którzy się do „Dobrych obyczajów” zastosują, zapewnić możliwość pozostania na etatach naukowych, a tym którzy już etatów zostali pozbawieni, aby na etaty mogli wrócić.

W innym przypadku instytucje naukowe zostaną pozbawione przestrzegających „Dobrych obyczajów”, a kolejne wydania „Zasad” będą opracowane jedynie przez tych, którzy dobrych obyczajów nie przestrzegali, i kierowane jedynie do tych, którzy pozostali dzięki ich nieprzestrzeganiu.

Niestety moje doświadczenia świadczą o tym, że zespoły etyczne, w tym autorzy „Zasad”, nie są zainteresowani takimi rozwiązaniami, co nie jest zgodne z „Dobrymi obyczajami”.

4. KTO STOI NA STRAŻY PRZESTRZEGANIA ZASAD?

Autorzy „Zasad” nie podają kto stoi (będzie stał) na straży ich przestrzegania. Doświadczenie uczy, że nie są to komisje etyczne, raczej reprezentujące interesy kasty decydentów, niż pilnujące przestrzegania zasad etyki ogólnoludzkiej. W skład komisji etycznych wchodzą głównie profesorowie. Brak jest przedstawicieli młodszych pracowników. To nie jest zdrowa sytuacja. Takie komisje nastawione są na obronę swoich, a nie na obiektywną ocenę.

Obecna sytuacja stwarza wręcz komfortowe warunki dla działań nieetycznych. Odnosi się wrażenie, że głównym strażnikiem etyki pracowników nauki jest prezydent, który przecież do korporacji poszukujących prawdy nie należy. Ale to on decyduje, kto jest i kto nie będzie profesorem. Jeśli środowisko naukowe wykaże, że np. profesor jest plagiatorem, to i tak wszystko zależy od prezydenta. W „Forum Akademickim” M. Wroński (Nowy York) w swych artykułach Z archiwum nieuczciwości naukowej [8] przedstawia losy plagiatorów amerykańskich. Na ogół ujawnienie plagiatu kończy tam karierę naukową plagiatora. A u nas? To ujawniający plagiaty, nepotyzm, korupcję, nieuczciwość w środowiskach naukowych kończą źle. Są elementem niepożądanym!

Sprawy wykluczania uczonych ze środowiska wymagają nieraz detektywistycznych dochodzeń. Potrzebne są do tego profesjonalnie przygotowane komisje. U nas wykluczaniem ze środowiska na całe życie zajmują się anonimowe, autonomiczne komisje, fingujące zarzuty, łamiące prawo, konstytucję, elementarne prawa człowieka, i nic sobie z tego nie robią. Nie ma żadnej kontroli. Deprawacja ludzi nauki [9] zakorzeniona w nie do końca obalonym systemie komunistycznym jest wielka.

Brak jest określenia form napiętnowania stosowania niedobrych obyczajów. W pierwszym wydaniu „Zasad” łamaczom etyki groził ostracyzm, ale ten nierzadko stosowany był przeciwko walczącym o dobre obyczaje, jak wykazywałem w pismach do przewodniczącego Komisji Etyki w Nauce PAN – Prof. K. Gibińskiego domagając się wprowadzenia ostracyzmu w stosunku do łamiących dobre obyczaje zgodnie z „Zasadami”. Był to jednak głos wołającego na puszczy. Z następnych wydań „Dobrych obyczajów” ostracyzm wykreślono!!! Z „Zasad”, ale nie z życia! Łamiący „Dobre obyczaje” zajmują nadal decydenckie stanowiska, najczęściej wiele lub bardzo wiele stanowisk na raz, a walczący o ich przestrzeganie objęci są skrajnym ostracyzmem i skazywani na śmierć zawodową. Za zanieczyszczanie środowiska naturalnego grożą kary, za zanieczyszczanie środowiska intelektualnego raczej nagrody.

Prof. K. Gibiński w wywiadzie dla Forum Akademickiego z 1998 [10] mówił: „Ostatnio powstał nowy zespół w KBN, który ma czuwać nad tym, żeby sprawy ujawnione przez uczelniane komisje dyscyplinarne zostały doprowadzone do końca”.

Problem w tym, że ten zespół, obecnie funkcjonujący jako Zespół opiniodawczo-doradczy, nad takimi sprawami nie czuwa. Skład tego zespołu częściowo pokrywa się ze składem Komitetu Etyki w Nauce PAN, a częściowo są to byli decydenci, chyba nie zainteresowani ujawnianiem łamania „Dobrych obyczajów” za ich kadencji. No cóż, to się nazywa konflikt interesów, którym poświęca się konferencje i karawana z konfliktami jedzie dalej.

Bez stworzenia instancji, która by stała za straży przestrzegania zasad, miała ku temu odpowiednie kwalifikacje i kompetencje, oraz bez odpowiednich uregulowań prawnych w tym zakresie, „Zasady” praktycznie nic nie znaczą. „Zasady” będą wtedy coś znaczyć jeśli będzie istniała nieuchronność odpowiedzialności za niegodny uczonego czyn.

5. NIKOGO TO NIE OBCHODZI?

Autorzy „Zasad” wielokrotnie narzekali na brak zainteresowania problemami etycznymi w polskim środowisku naukowym. Znamienny był tekst „Nikogo to nie obchodzi” [10]. Nie sądzę aby te narzekania były uprawnione. Zapewne jedynie w części dotyczącej decydentów nauki, do których na ogół się zwracano o opinię, o rozpowszechnienie, o wypełnienie ankiet.

I szło to opornie. I było to zrozumiałe, bowiem przestrzeganie zasad „Dobrych obyczajów” nie jest silną stroną decydentów nauki w Polsce. Co innego jeśli chodzi o osoby dotknięte ostracyzmem z powodu przestrzegania zasad. Te zadawały sobie nieraz wiele trudu aby dotrzeć do „Zasad”, do których niestety dotrzeć nie było łatwo, i wykazywały wielkie zainteresowanie „Zasadami”, ale skutki tego zainteresowania były niemal żadne.

Problem zainteresowania „Dobrymi Obyczajami” jest ściśle związany z problemem rozpowszechnienia „Zasad” i realnymi możliwościami pozytywnego ich stosowania w praktyce.

6. DOBRE OBYCZAJE W PRAKTYCE

Jak dotychczas moje usiłowania zainteresowania nieprzestrzeganiem „Dobrych obyczajów” decydentów oraz komisji etycznych, w tym autorów „Zasad”, zakończyły się niepowodzeniem. Stąd uzasadniony jest chyba wniosek, że decydenci nauki w Polsce, a także komisje etyczne nie są odpowiednimi instancjami do realizacji punktu 13 „Zasad”: Pracownicy nauki mają szczególny obowiązek szerzenia w swoich środowiskach osobiście oraz za pośrednictwem instytucji i organizacji naukowych, zasad rzetelnej pracy naukowej, tępienia nieuczciwości naukowej lub łamania dobrych obyczajów. Odnosi się wrażenie, że „Zasady” nie dotyczą twórców „Zasad”, którzy nie muszą ich przestrzegać (moralność Kalego). Czy to jest etyczne?

Obyczaje panujące w KBN, których władze wydawały deklaracje etyczne, apele o dobre obyczaje w nauce [11], i postulowały wiązanie etyki z finansowaniem badań, tak jak postulują „Zasady”, chyba dobrze obrazują zapaść etyczną pracowników nauki, a w szczególności decydentów nauki. Okres wygrywania konkursów na „projekty badawcze” nierzadko przez członków komisji czy ich rodziny oraz współpracowników bynajmniej się nie skończył, jakkolwiek ta patologia została nieco ograniczona. Rezultaty projektów badawczych, na które podatnik przeznaczył niemałe kwoty, są jednak dla podatnika tajne. Na stronach internetowych – http://badis.man.poznan.pl/ gdzie odsyłali mnie ministrowie nauki w poszukiwaniu rezultatów, na ogół rubryki: „Opis uzyskanych wyników:”, „‚Wykaz publikacji:” są puste. Na co KBN przeznaczał pieniądze podatnika, zostaje jego tajemnicą.

Powiadamiana o tym komisja etyki KBN, oczywiście na ten niedobry obyczaj instytucji propagującej „Dobre obyczaje” i „Dobrą praktykę naukową” [12], chowała głowę w piasek. Nie było żadnych oświadczeń Komisji w tej materii, mimo zgłaszania problemu i bojkotu wyborów o ile ten proceder nie zostanie zakończony!

Dopiero analiza NIK [13] potwierdziła słuszność wyników niezależnych badań prowadzonych przez badaczy objętych ostracyzmem. Jest to w gruncie rzeczy zwycięstwo „walczących samotnie z wiatrakami” dokumentujące nieprzydatność komisji etycznych w ujawnianiu patologii w nauce.

Komisje etyczne nie podjęły też innych spraw i uregulowań prawnych dla zmniejszenia patologii w nauce. Palący jest np. problem wieloetatowości w nauce i edukacji, czyli na ogół fikcji edukacyjnej i naukowej, przy braku etatów w nauce i edukacji dla aktywnych naukowo i mających znaczące osiągnięcia edukacyjne (np. wychowanie wielu aktywnych pracowników nauki). Komisje etyczne nie podjęły problemu zajmowania ogromnej ilości decydenckich stanowisk przez „feudałów” nauki, którzy są w stanie wytępić wszystkich im niewygodnych, oczywiście z przyczyn „etycznych”. Nic się chyba nie zmieniło od słynnej publikacji M. Mazura [14], który pisał (s.42) – „Gdy niedawno jeden z takich „feudałów”, którego nazwisko figuruje na czele prawie każdej placówki, każdego komitetu, każdej komisji, każdej redakcji, okazało się, że nie było komu powierzyć po nim kierownictwa jego zakładu – tak dalece wytępił wszelkich potencjalnych następców”. Luka pokoleniowa, którą tak szeroko szermują decydenci, nie jest wynikiem niechęci młodych do pracy naukowej, jest to rezultat feudalnych stosunków panujących w nauce w Polsce. Nieprawdą jest, że nie ma chętnych do pracy na uczelniach. To uczelnie tworzące zamknięte środowiska, gdzie najważniejsze są stosunki rodzinno-towarzysko-zawodowe [15], organizują pseudokonkursy na obsadzenia stanowisk przez swoich krewnych czy znajomych nie dopuszczając nikogo lepszego z zewnątrz. To poważny problem etyczny tłumaczący genezę luki pokoleniowej, ale komisje etyczne tym się nie zajmują.

Komisje (Zespół do spraw etyki w nauce KBN) podjęły natomiast problem (?) prowadzenia seminariów i prac magisterskich przez „jedynie doktorów”. Widać tu kastowy charakter komisji. „Profesorów” zapewne bardzo boli fakt, że „jedynie doktorzy” mieli nierzadko najlepszych magistrantów i najwyżej cenione seminaria, a do „profesorów” szły miernoty. Doktor intelektem i poważaniem wśród studentów nie może przewyższać „profesora”!!!. To, jak się okazuje, jest nieetyczne. Niestosowanie się do wytycznych ukazu cara Rosji Piotra I z 9 grudnia 1708 r. „Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty tak, by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszył przełożonego” na ogół drogo kosztuje w kastowym systemie nauki polskiej. Widać też, że komisje etyczne nie kierują się zasadami etyki ogólnoludzkiej jak wytyczają „Dobre obyczaje”, lecz zasadami etyki plemiennej.

Rozdział 1 Zasady Ogólne III Wydania „Dobrych obyczajów” rozpoczyna motto:
Wiedza i rozum są dzisiaj tak zagrożone,
Jak to się niegdyś rzadko zdarzało,
A wraz z nimi zagrożone jest także to,
Co ludzkie po prostu: być może samo człowieczeństwo

(J.M. Bocheński, 1992), z którym nie można się nie zgodzić, skoro w strukturach tzw. nauki polskiej niepożądana jest obecność ludzi nauki wykazujących poczucie własnej wartości, tj. tych, którzy w walce o byt nie utracili cech człowieczeństwa. Takich traktuje się jako wrogów kastowych, stanowiących zagrożenie dla dożywotnich decydentów. Nie mają co szukać w strukturach nauki polskiej.

Wytyczne „Dobrych obyczajów” zdają się nie odgrywać żadnej roli w życiu naukowym w Polsce, w przeciwieństwie do wytycznych twórców stanu wojennego respektowanych np. w najstarszej polskiej uczelni do dnia dzisiejszego (Jaruzelski dał im prawo do załatwiania niewygodnych nauczycieli, to z niego skorzystali i wszystko jest w porządku?!), czy wytycznej członka Komitetu Etyki w Nauce w kadencji 1993-95 „Poświęcić dobro jednostki dla dobra ogółu”(wytyczna z roku 1984, ale skuteczna do dnia dzisiejszego!!!) [16].

Jakich detektywistycznych niemal metod trzeba nierzadko używać aby poznać mechanizmy ostracyzmu w stosunku do niewygodnych ludzi nauki obrazują np. artykuły M. Durand-Delga o tzw. sprawie Deprata [17, 18], oskarżonego o nieuczciwość i objętego ostracyzmem geologa francuskiego. Nie widać zainteresowania polskich komisji etycznych do takich działań. Pozostają działania jednostek wrażliwych na sprawy etyczne, ale takie działania są mało skuteczne.

To poważny problem. Widocznie potrzebna jest zmiana struktury nauki w Polsce, w tym potrzebne jest określenie powinności i zasad etycznych dla komisji etycznych. Potrzebne są zmiany prawne. Rzecz w tym, że wytyczna „Zasad” – 11 „Jeśli przepisy prawne lub służbowe naruszałyby etos ludzi nauki, to pracownik nauki powinien dążyć do zmiany takich przepisów i uzgodnienia ich z kanonami dobrych obyczajów w nauce” nie jest realizowana przez komisje etyczne. Moje propozycje w tym względzie (www.jwieczorek.ans.pl/SPIS.htm) odłożono ad acta.

Jeśli komisje etyczne nie widzą potrzeby (nie mają kompetencji?) stosowania się do zasad i wytycznych „Dobrych obyczajów”, to jaki jest rzeczywisty cel ich wydawania? Oskarżenia o działania nieetyczne kierowane są nierzadko do próbujących je respektować i wprowadzać w życie. Niekiedy kończy się to skazaniem na dożywotnią śmierć naukową, czasem na kilka lat zakazu uprawiania zawodu. Pod pozorem przestrzegania zasad etycznych cynicznie załatwia się niewygodne osoby. To jest nihilizm moralny, który ma długą tradycję. Centralne komisje etyczne nie czują się kompetentne nawet do wsparcia moralnego „załatwianych”. Czemu czują potrzebę swojego istnienia? Przecież to nie jest zgodne z tym co głoszą w „Dobrych obyczajach”.

Rektor UJ odsyła młodych pracowników do czytania „Dobrych obyczajów”, pięknie mówi o poszukiwaniu prawdy, ale sam prawdę ukrywa. Akta pracowników wyrzuconych z UJ, po sfingowanych oskarżeniach przez anonimowe do dnia dzisiejszego komisje, są niedostępne dla zainteresowanych! Z rezerwy na badania własne publikuje się fałszywe dane o działalności naukowej i edukacyjnej pracowników, a komisja etyczna UJ milczy.

Rektor AM we Wrocławiu przyczynił się do opublikowania III wydania „Dobrych obyczajów” w akademickiej gazecie [4], ale służą mu one do wysuwania oskarżeń przeciwko pracownikowi, który miał cywilną odwagę przeciwstawiać się łamaniu „Dobrych obyczajów” [15]. Inni są obojętni, bo wiadomo co grozi za autentyczne przestrzeganie „Dobrych obyczajów”. Łamanie „Zasad” nie wynika z nieświadomości. Łamanie „Zasad” jest w polskim systemie nauki opłacalne, a ich przestrzeganie kończy się fatalnie. Komisji etycznych, w tym autorów zasad „Dobrych Obyczajów” to nie obchodzi!

Tak wygląda realizacja „Dobrych obyczajów”. Tak „Dobre obyczaje” nie mogą wyglądać!!!. Za etyczne nie może być uważane to co służy decydentom do dożywotniego utrzymywania się na stanowiskach i wykańczania niewygodnych osób, a za nieetyczne to, co takim poczynaniom może przeszkadzać. „Dobre obyczaje” muszą być kierowane przede wszystkim do decydentów! Ryba psuje się od głowy! Trzeba zapobiec przede wszystkim psuciu się głowy. Niezgodne z „Dobrymi obyczajami” postępowanie nie wynika z nieświadomości, tylko z opłacalności takiego postępowania. „Dobre obyczaje” muszą mieć głowę, niepodatną na psucie. Relatywizm moralny nie może być w nich stosowany.

7. ZASADY ETYCZNE DLA KOMISJI ETYCZNYCH W NAUCE

Na podstawie moich doświadczeń przygotowalem wykaz zasad, który winien moim zdaniem obowiązywać komisje etyczne w nauce.

1. Członek komisji etycznej przestrzega zasad etycznych, których przestrzegania wymaga od innych, w szczególności przestrzega zasad „Dobrych Obyczajów w Nauce”, zwłaszcza wówczas, kiedy jest ich współautorem lub propagatorem.

2. Członek komisji przestrzega zasad „Dobrej Praktyki Naukowej”, szczególnie wówczas jeśli jest ich współautorem czy propagatorem.

3. Członek komisji nie chowa głowy piasek, kiedy otrzyma informacje o nieprzestrzeganiu norm etycznych (szczególnie zasada ta dotyczy tych członków, którzy głoszą zasadę niechowania głowy w piasek).

4. Członek komisji ma obowiązek wytykania i ścigania tych, którzy nie przestrzegają norm etyki w nauce.

5. Członek komisji ma szczególny obowiązek wspierania osób, które wytykają nieprzestrzeganie norm etycznych w nauce i ścigają tych, którzy norm etyki w nauce nie przestrzegają (szczególnie wtedy, gdy za te poczynania godne najwyższego uznania są dyskryminowani czy wręcz prześladowani).

6. Tuszowanie spraw nieetycznych, szczególnie tych, które dotyczą najwyższych hierarchów naukowych jest niegodne członka komisji etycznej.

7. Członek komisji nie może tłumaczyć się nieświadomością, kiedy wspiera w awansach, nagrodach, nominacjach, nieprzestrzegającego dobrych obyczajów.

8. Członek komisji wpaja innym zasady dobrej roboty, które sam ma obowiązek stosować.

9. Zasada poświęcania dobra jednostki dla dobra ogółu nie jest godna członka komisji etyki.

10. Członek komisji ma na względzie fakt, że nie ma takiej zasady, której by na złe nie można było użyć.

Literatura:

1. Dobre obyczaje w nauce. Zbiór zasad i wytycznych. 2001, Polska Akademia Nauk. Komitet Etyki w Nauce. Warszawa.
2. Kołakowski L. 1997 – Mini-wykłady o maxi-sprawach. Wyd. Znak. Kraków
3. Dobre obyczaje w nauce – 2001 – Z Życia Politechniki Śląskiej, Nr 1. Październik 2001, Nr 2. Listopad 2001 (http://www.polsl.gliwice.pl/alma.mater/biuletyn/0108/obyczaje.html).
4. Dobre obyczaje w nauce. Zbiór zasad i wytycznych. 2002 – Miesięcznik informacyjny AM we Wrocławiu, nr 6 (66), marzec 2002 (http://www.gazeta.am.wroc.pl).
5. Krzymiński A.H. 1999 – Kilka uwag na temat dobrych obyczajów w nauce. Gazeta SGH, 106(16), (http://gazeta.sgh.waw.pl/106/).
6. Zasady etyczne i organizacyjne badań naukowych prowadzonych w Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach – (http://www.slam.katowice.pl/badania/kodeksb.htm).
7. Gasparski W. 2001 – REPETICIO EST MATER STUDIORUM, czyli o etyce nauki, techniki i gospodarki (biznesu) przypomnień kilka – Referat prezentowany na konferencji „Dylematy etyczne dnia dzisiejszego i przyszłości” zorganizowanej przez Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus” przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk. Opubl. w Master of Business Administration, n. 5(52)/2001 (wrzesień-październik), s.7-12, (http://www.wspiz.pl/~cebi/E_publikacje.htm).
8. Wroński M. 2001-2002 – Z archiwum nieuczciwości naukowej. Forum Akademickie nr. 12, 2001, nr. 1-3, 2002.
9. Goćkowski J. 1996 – Ethos nauki i role uczonych. Wyd. i Drukarnia SECESJA. Kraków
10. Nikogo to nie obchodzi. 1998 – Rozmowa z prof. Kornelem Gibińskim, przewodniczącym Komitetu Etyki w Nauce przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk – rozmawiał Piotr Kieraciński. Forum Akademickie nr. 3.
11. Apel KBN o dobre obyczaje w nauce. 1999 r. – (http://www.kbn.gov.pl/etyka/apel_kbn.html).
12. Dobra praktyka naukowa – Zespół ds. Etyki w Nauce przy Przewodniczącym KBN, 16 listopada 2000, (http://www.kbn.gov.pl/etyka/praktyka.htm).
13. NIK – 2001 – Informacja o wynikach kontroli organizacji i finansowania badań naukowych realizowanych w formie projektów badawczych własnych (tzw. grantów) (Nr ewid. 174/2001)http://www.nik.gov.pl/wyniki_kontroli/informacje_ch2001.html
14. Mazur M. 1970 – Historia naturalna polskiego naukowca. Warszawa PIW.
15. Szychowska Z. 2001 – Zbyt dużo pytań. Forum Akademickie nr 9.
16. Wieczorek J. 2000 – Mój jubileusz. http://www.jwieczorek.ans.pl.
17. Durand-Delga M. 1991 – L’affaire DEPRAT, l’honneur retrouvé d’un géologue. La Recherche, no 237
18. Durand-Delga M. 1995 – L’affaire Deprat. Plaidoyer pour la réhabilitation d’un géologue proscrit. Mémoires de la Société géologique de France, n.s., mémoire no 168.