Czy można się uchronić przed mobbingiem w pracy ?

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych
(archiwum)


Czy można się uchronić przed mobbingiem w pracy ?

Relacje w pracy, czy to między  pracownikami, czy to między przełożonymi a podwładnymi, bywają chore. Często mają charakter szykan psychicznych zwanych mobbingiem lub molestowaniem moralnym. Mówi się nawet, że mobbing jest wszechobecny, a zatem uciec przed nim trudno, o ile to jest w ogóle możliwe. Niektórzy nietypowi pracownicy, czymś się wyróżniający spośród innych,  niewygodni dla przełożonych,  są chyba na mobbing skazani.

Zwykle ludzi nurtują pytania: Kto jest za mobbing odpowiedzialny ? Czy sam pracownik, który  z jakiegoś powodu podatny na mobbing ? Czy też pracodawca z punktu widzenia prawa pracy odpowiedzialny za tworzenie warunków pracy – takich, aby do mobbingu nie dochodziło ?

Najczęściej to pracodawca jest winny, choć rzadko tak sądy orzekają  i winni na ogół za to nie ponoszą odpowiedzialności. Pracodawca lub bezpośredni zwierzchnik pracownika należą do najczęstszych mobberów  –  mówimy wtedy o mobbingu pionowym, odgórnym. Natomiast mobbing oddolny, skierowany ku przełożonemu jest rzadki, chociaż i z takimi przypadkami się spotykamy. Przy ustalaniu winnego mamy jednak zwykle sytuację odwrotną tzn. polscy pracodawcy, przełożeni skarżą się, że to oni są szykanowani ze strony niezrównoważonych pracowników.  To byłaby sytuacja anomalna w skali światowej,  ale do tej pory naukowo nie jest udokumentowana. Rozstrzygnięcie jak jest naprawdę  nie jest jednak trudne. Wystarczy wystąpić z propozycją mediacji i wtedy przełożeni taką mediację odrzucają, gdy szykanowani  pracownicy – przyjmują. Bo zwykle jest tak, że to szykanowany realnie chce problem rozwiązać polubownie aby w  pracy jakoś przeżyć. Mobberowi na tym nie zależy, wręcz przeciwnie.

Z drugiej strony faktem jest, że pewni  pracownicy są szczególnie podatni na mobbing, bądź ze strony przełożonych, bądź ze strony kolegów ( mobbing horyzontalny). I można na  ich cechy osobowości zwalać winę. Ale czy zawsze to jest wina ? Czy zasadne jest kogoś winić za to, że jest zdolniejszy, bardziej wydajny, bardziej aktywny od swojego przełożonego, czy swoich kolegów, co jest bardzo  częstym powodem szykan jakie go spotykają ?  Niestety głównym powodem mobbingu jest to, że ktoś się z szarej masy  czymś wyróżnia,  czego natura ludzka nie znosi,  i nigdy nie znosiła, o czym wystarczy się przekonać np. czytając Biblię.  Ludzka zawiść nie ma żadnych granic i  nie zawsze kończy się tylko na mobbingu. Ale i mobbing wcale nie jest małą karą za wyróżnianie się z masy. Mobbing prowadzi do wykluczenia, do wyeliminowania ze społeczeństwa, z korporacji zawodowej, prowadzi do  utraty zdrowia uniemożliwiając pracę, a nawet to zakończenia egzystencji na tej ziemi.

Co więcej eliminowanie przeciwników na drodze mobbingu jest nie tylko skuteczne, ale jest jakby bardziej bezpieczne, bo udowodnienie odpowiedzialności za mobbing i jego skutki – trudne i niepewne. Stąd mobbing to bardzo ulubiona forma wykańczania niewygodnych.

Czy można zatem uchronić się przed mobbingiem w pracy ? W wielu przypadkach można, szczególnie jeśli nie jest się wcześniej rozpoznanym jako niewygodny i jeśli dołożymy starań aby w nowym miejscu pracy z masy się nie wyróżniać. To nie jest jednak proste bo każdy inteligentny musi zdawać sobie sprawę, że wcześniej czy później zostanie rozpoznany, zidentyfikowany jako realny czy wyimaginowany ( w gruncie rzeczy nie jest to takie istotne) obiekt zagrożenia. Drugie pytanie to – czy człowiek winien wyrzekać się swojego jestectwa, swoich zdolności, swojej aktywności,  swojej twarzy, aby innych nie raziła ?  To jest droga donikąd . Od mobbingu można się w ten sposób na jakiś czas uchronić, ale czy  taką cenę warto ponosić ? Człowiek winien się rozwijać, przekazywać społeczeństwu to co ma najlepszego a nie bać się, że to innych może denerwować,  mobilizować do szykan, do działań godzących w godność drugiego człowieka.

Takie warunki do rozwoju winno zapewnić człowiekowi, każdemu obywatelowi, normalne państwo poprzez swoje prawo, poprzez organizację pracy, poprzez stosowane normy społeczne.

Niestety w państwie  na ogół człowiek jest osamotniony, bezsilny, wobec arogancji władzy,  swoich przełożonych,  wobec niezależnych od sprawiedliwości  i moralności sądów, wobec znieczulicy społecznej.

Warto przywołać tu encyklikę  DEUS CARITAS EST Ojca Świętego Benedykta XVI

określającą  jakie państwo jest nam potrzebne  Nie państwo, które ustala i panuje nad wszystkim, jest tym, którego potrzebujemy, ale państwo, które dostrzeże i wesprze, w duchu pomocniczości, inicjatywy podejmowane przez różnorakie siły społeczne, łączące w sobie spontaniczność i bliskość z ludźmi potrzebującymi pomocy’ .

Niestety mimo oczywistych potrzeb takiego państwa jeszcze nie zbudowaliśmy. W Polsce na ogół słyszymy, że trzeba budować społeczeństwo obywatelskie, ale struktury obywatelskie tworzone oddolnie, także te które mają na celu zmiany systemowe zapobiegające m.in. mobbingowi  raczej nie mogą liczyć na pomoc państwa.  Liczne fundusze pomocowe tak są skonstruowane, że trafiają zwykle do struktur zależnych od decydentów, a nie do struktur niezależnych, niewygodnych dla decydentów. Oddolne tworzenie społeczeństwa obywatelskiego raczej nie jest mile widziane.

Tak samo nie są mile widziane inicjatywy niewygodnych zmian prawnych, co można  udokumentować na przykładzie m.in. sprawy mediatora akademickiego.  W wielu krajach na uczelniach funkcjonuje instancja mediatora akademickiego, który ma na celu rozwiązywania różnych problemów, konfliktów  mających miejsce w środowisku akademickim. U nas taka instancja nie ma jak dotychczas szans na powstanie mimo zaleceń Komisji Europejskiej w tym względzie i oddolnych inicjatyw aby taką instancję wprowadzić.  Polskie ustawy skazują pracownika akademickiego ( i nie tylko akademickiego) na  drogę sądową, gdy droga mediacji, droga polubowna, jest dyskredytowana. Zamiast konflikty wygaszać, rozwiązywać je u źródła – wyraźnie się je  zaostrza.  Bo czy po nawet wygranym procesie pracownik ma szanse na przeżycie w swoim miejscu pracy ?  – a nawet w innym, skoro świat jest taki mały.

To poważna patologia naszego prawa, naszego państwa, w którym wyróżniający się obywatel musi liczyć się z nieprzyjaznymi dla niego działaniami i z osamotnieniem wobec problemów,  które przecież nie są tylko jego własnymi,  bo osłabiają całe społeczeństwo.

Nie ma jednak innej drogi jak tworzenie struktur obywatelskich dla obrony praw nękanych pracowników. Powstało już wiele stowarzyszeń antymobbingowych, których skuteczność działania nie jest wystarczająca, ale przynajmniej osoby mobbingowane mają szanse aby się do kogoś zwrócić o poradę. Najgorzej być samemu w takich sytuacjach. Nawet telefoniczna rozmowa z osobą znającą problemy osób mobbingowanych może stanowić istotne wsparcie.

Niezbędne jest utworzenie specjalnego internetowego serwisu antymobbingowego, który stanowiłby źródło podstawowych informacji dla osób mobbingowanych. Aktywność w ramach ruchu antymobbingowanego może być skutecznym sposobem na wyjście z depresji, z załamania.

Pomagając innym można pomoc i sobie samemu. Człowiek, który ma poczucie własnej wartości uzasadnione swoją działalnością  ma większe szanse nie tylko na przetrwanie, ale także na zrobienie wiele dla innych.

Józef Wieczorek, Kraków, Niezależne Forum Akademickie, www.nfa.pl

Appendix:

Polskie stowarzyszenia antymobbingowe

OGÓLNOPOLSKIE STOWARZYSZENIE ANTYMOBBINGOWE OSA

http://republika.pl/osa_stow/start.html

Punkty konsultacyjne: Gdańsk, Kielce, Lublin, Białystok, Jelenia Góra, Warszawa, Gorzów Wielkopolski, Łęczyca, Grudziądz, Krapkowice, Racibórz, Puławy

KRAJOWE STOWARZYSZENIE ANTYMOBBINGOWE – WROCŁAW http://MOBBING.MOST.ORG.PL/

Oddział w Krakowie http://www.nomobbing.pl/

STOWARZYSZENIE CENTRUM ANTYMOBBINGOWE http://republika.pl/antymobbing

Stowarzyszenie Demokratyczna Unia – Kobiet Klub Wrocławski

http://www.umwd.pl/organizacje/news/mobing.htm

STOWARZYSZENIE ANTYMOBBINGOWE P.P. BARBARY GRABOWSKIEJ

http://www.trojmiasto.pl/ob.phtml?id_ob=12333

Polskie strony internetowe poświęcone mobbingowi

Mobbing da się zwalczyć http://www.mobbing.edu.pl/

Mobbing  http://www.mobbing.pl/czym_jest_mobbing.php

Mobbing akademicki na uczelniach i w instytucjach naukowych

http://www.mobbing-jwieczorek.ans.pl/

Niezależne Forum Akademickie – www.nfa.pl

Mobbing w środowisku akademickim http://www.nfa.pl/articles.php?topic=25

Tekst opublikowany w : Zeszyty Karmelitańskie 4(37) październik-grudzień 2006. Dotknięci Chorobą, s. 65-69. Poznań 2006

Przepisy, jaja i postęp

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych
(archiwum)

Przepisy, jaja i postęp

Znakomity felietonista  Maciej Rybiński ( Przepisy, jaja i postęp – Rzeczpospolita 12., 15.01.2004) chyba stracił formę w okresie przechodzenia do tygodnika Wprost. I najlepszy może się czasem znaleźć w dołku. Skoro się to przytrafiło Małyszowi dlaczego by miało ominąć Rybińskiego ?

Obecny publicysta tygodnika WPROST, nadal jednak obecny w RZEPIE,    dworuje sobie pikantnie z nowego prawa pracy, w którym znalazł się zapis o mobbingu.  Ten termin felietoniście zapewne  skojarzył się głównie z tłumem ( ang. mob – tłum)  napierającym mocno w środkach miejskiej komunikacji w Stołecznym Mieście Warszawa, czemu nawet prezydent Kaczyński nie był w stanie zapobiec. Problem w tym, że mobbing polega na czymś innym niż zwykłe chamstwo ludu pracującego miast i wsi.  Mobbing to długotrwałe, trwające miesiącami, a nawet latami dręczenie psychiczne w miejscu pracy ! a nie jednorazowe napastowanie słowne, nożne czy ręczne. W autobusie mobbingowany mógłby być co najwyżej kierowca (ale ten jest odgrodzony od pasażerów)  lub kieszonkowiec, ale ten pracując na czarno zapewne się nie będzie skarżyć w sądach na dręczenie w pracy. Jeśliby powstał  kodeks pasażera komunikacji miejskiej to nie byłoby w nim miejsca dla mobbingu ,  ale w kodeksie pracy jego miejsce jest należne i zasłużone.

To, że mobbing jest stary jak stara jest ludzkość to nie powód aby go nie włączać do kodeksów prawnych. Ludzie się zabijaja od czasów Kaina i Abla a jednak do kodeksu karnego właczono karę za zabójstwo. I słusznie!  Adam i Ewa co prawda nie założyli Stowarzyszenia Wypędzonych (jak można sądzić z lektury Biblii) ale  wypędzanie  mimo, że znane od początku istnienia rodzaju ludzkiego słusznie weszło do  kanonu działań  ściganych z paragrafów praw człowieka. Co wolno było Panu Bogu to nie znaczy, że wolno człowiekowi. Niestety w polskim prawie pracy nie ma zakazu wypędzania z kraju (w ramach mobbingu  i działań pokrewnych) polskich młodych naukowców  i to jest jego wada. Trzeba to będzie zmienić nawet jeśli znakomity felietonista nie odzyska formy.

Józef Wieczorek, Kraków

O mobbingu inaczej

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych

O mobbingu inaczej

Niedawno znakomity felietonista Maciej Rybiński („Przepisy, jaja i postęp”, „Rz” 12, 15.01.2004 r.), a ostatnio znakomity publicysta Bronisław Wildstein („Dręczenie prawa”, „Rz” 53, 3.03.2004 r.) krytykowali antymobbingowe zapisy w nowym prawie pracy. Pewnie, że nie są doskonałe, ale znajomością problematyki obaj panowie nie grzeszą. Aż dziw, bo to problem stary jak świat, a nam bardzo bliski, bo w niedawnych przecież komunistycznych czasach właśnie mobbing był jedną z metod planowego niszczenia niewygodnych, opozycyjnych osób. U nas, niestety, nad tym nie prowadzi się badań, bo po co zmazywać „grubą kreskę”, ale o takich metodach w NRD co nieco wiemy (np. E. Matkowska „System”). Mimo zmian ustrojowych mobbing nie zniknął, bo jest ponadustrojowy. Psychiczne niszczenie ludzi nie sprzyja rozwojowi ani edukacji, ani nauki, ani gospodarki. Jest bardzo kosztowne, więc jakoś należałoby temu zapobiegać.

Wprowadzenie mobbingu do prawa co prawda nie zlikwiduje tego paskudnego zjawiska, ale daje pewną szansę ludziom poddanym terrorowi psychicznemu. Redaktor Wildstein chyba nie jest mobbingowany, bo inaczej nie moglibyśmy czytać jego na ogół znakomitej publicystyki, ale na uczelniach profesorowie sadyści potrafią skutecznie wykańczać zagrażających im podwładnych, tak że nie są w stanie niczego napisać. Bo jak mogą pisać, skoro są psychicznie wykańczani, a dostęp do komputera jest im zakazany, natomiast prace wykonane „nielegalnie”, poza miejscem pracy, się nie liczą!

Trzeba by zapisać niejedną „Rzepę”, aby przedstawić wymyślne metody znęcania się nad podwładnymi, bynajmniej nie dlatego, że źle pracują. Całkiem odwrotnie! Zarzuty mobberów nijak się mają do realiów i na tym polega ich niszcząca siła. Niestety, na uczelniach siła mobberów jeszcze wzrośnie, jeśli tylko zostanie przyjęty prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyższym – projekt promobbingowy, bo i mobberów w zespole jego twórców nie zabrakło. Mediatora akademickiego w projekcie się nie przewiduje, więc i procesy mogą być liczne.

Rozwiazywanie podobnych problemów poza sądami, na przykład za pomocą „maczug”, nie byłoby zgodne z prawami człowieka, bo na uczelniach w „maczugi”, i to dalekiego zasięgu, wyposażona jest jedynie kadra trzymająca władzę. Dobrze zatem, że mobbing znalazł się w prawie i dobrze by było o tym rzetelnie informować.

Józef Wieczorek, Kraków

Rzeczpospolita 5.03.2004

UWAGA MOBBING

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych

MOBBING – MOJE TEKSTY

UWAGA MOBBING

Dobrze że Polityka zwróciła uwagę na  problem mobbingu (Uwaga mobbing , POLITYKA. 3/2004). Jest on wszechobecny, jakkolwiek w Polsce słabo poznany. Dzięki dyskusjom internetowym można było stwierdzić jak jest częsty w środowiskach szkół wyższych i instytucjach naukowych gdzie panuje feudalna struktura, a przejawy dyskryminacji i szykanowania są dobrze ukrywane pod ‘dywanem’. Konformizm środowisk akademickich tworzy przyjazny klimat dla mobbingu a nowy projekt ustawy o szkolnictwie wyższym jeszcze ma wzmocnić autokratyczny sposób zarządzania.  W projekcie brak jest instytucji  mediatora akademickiego co  nas różni od uczelni amerykańskich, czy europejskich. A przecież ustawy winny nas zbliżać a nie oddalać od Europy ! Widać jak nowe ustawy są niespójne. Jedne są przeciw, a inne za.

Jeśli się jest mobbingowanym można zmienić prace ale można wpasć z deszczu pod rynnę bo to zjawisko powszechne. Nie jest pewne czy po wprowadzeniu mobbingu do prawa pracy sytuacja się poprawi. Nie wiadomo jeszcze jak będą  sądy interpretowały nowe zapisy wymuszone dostosowywaniem polskiego prawa do prawa unijnego. W państwach unijnych ciężar dowodu spoczywa na oskarżonym, a u nas raczej na skarżącym się o mobbing. Tak sugerują prawnicy starając się interpretować niezbyt jasne zapisy nowego kodeksu pracy. Udowodnić mobbing przed sądem nie będzie łatwo. Świadkowie nawet jeśli są to  w przypadku procesu sądowego, można przypuszczać, zostaną dotknięci  epidemią ‘amnezji’, ‘ślepoty’, ‘głuchoty’  bo każdy będzie się bał o swoje miejsce pracy i tak zagrożone ogromnym bezrobociem sprzyjajacym mobbingowi. O dokumenty będzie też trudno bo większość szykan  załatwia się na ‘gębę’,  a ponadto pracodawca może dokumenty chować w sejfach. Sądy nie zajmują się zmuszaniem pracodawców do ich ujawniania a czasami nawet twierdzą, że nie są od tego aby dochodzić prawdy !

Ważna rolę mogą odegrać stowarzyszenia, które winny organizować szkolenia antymobbingowe, w szczególności w zakresie prowadzenia  mediacji, edukacji prawnej,   konfliktów w pracy, które źle rozwiązane stają się bardzo często przyczyną długotrwałego mobbingu.

Józef Wieczorek

Krakowski Oddział Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego

Polityka: nr.5 (2437) 31 stycznia 2004

MOBBING – MOJE TEKSTY

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych

MOBBING – MOJE TEKSTY



MOBBING UCZELNIANY

MOBBING problemem wszystkich uczelni

UWAGA MOBBING

STOP DLA MOBBINGU

O mobbingu inaczej

Polemika z Maciejem Rybińskim

Mediator akademicki pilnie potrzebny

MOBBING W ŚRODOWISKU AKADEMICKIM

Mobbing internetowy

Czy można się uchronić przed mobbingiem w pracy ?

więcej:

Mediator akademicki kontra mobbing – http://nfamob.wordpress.com/

Mediator akademicki jako przeciwdzialanie mobbingowi w środowisku akademickimhttp://www.nfa.pl/skany/Mediator_akademicki.pdf

Blog akademickiego nonkonformisty – http://blogjw.wordpress.com/

Witryna obywatelska Jozefa Wieczorka (archiwum) –https://wobjw.wordpress.com/

Drogi i bezdroża nauki w Polsce – http://www.nfa.pl/skany/drogi.pdf

MOBBING – ważna przyczyna kiepskiego stanu nauki i edukacji w Polsce

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych

MOBBING –

ważna przyczyna kiepskiego stanu nauki i edukacji w Polsce

Na ogół za przyczynę kiepskiej kondycji nauki i edukacji w Polsce uważa się niski poziom finansowania tej sfery. To, że nauka i edukacja jest słabo finansowana to jest prawda, ale prawdą jest również brak pozytywnej korelacji między wielkością nakładów finansowych a jakością rezultatów w tych dziedzinach. Istnieje uzasadnione przypuszczenie, że istnieją inne przyczyny obecnego stanu nauki i edukacji w Polsce. Mimo, że brak jest badań można wskazać, że mobbing może być istotną przyczyną kiepskiego ich stanu.

Jako przykład obniżania poziomu nauki i edukacji w Polsce wskutek poczynań mobbingowych w stosunku do niezależnych nauczycieli akademickich może posłużyć moje wystąpienie do ministra nauki z 2000 r.


Przewodniczacy KBN

Pan Andrzej Wiszniewski

WYSTĄPIENIE

Niniejszym występuję o przyznanie mi na działalność naukową 45 667 USD, czyli średniej przypadającej na badacza w Polsce znajdującego się w dramatycznej sytuacji ( patrz Rzeczpospolita 28.07.2000)). Nie ma żadnych podstaw prawnych abym w demokratycznym państwie prawa był w sposób nieuzasadniony wyróżniany otrzymując na działalność badawczą aż 0 (słownie zero) zł polskich. Ta niezdrowa sytuacja budzi wyraźną zazdrość uczonych polskich, którzy określają mnie jako ‘swiętą krowę’. Przyznanie mi dorocznej dotacji 45 667 USD na działalność badawczą zlikwidowałoby dotychczas obowiązujacy kastowy podział społeczeństwa, sprzeczny z Konstytucją RP Jednocześnie zostałyby stworzone podobne szanse działalności naukowej dla aktywnych Polaków, którzy nie chcą mimo wszystko emigrować.

Przyznawanie mi dotychczas aż 0 zł (zero złotych polskich) na moje badania, których rezultatem jest brak publikacji (w niepodważalnej opinii decydentów nauki polskiej, por. www.geo-jwieczorek.ans.pl przy jednoczesnym przyznawaniu średnio jedynie 45 667 USD dla najlepszych z najlepszych, których badania są tak ważne, że ich wykazu nawet KBN nie prowadzi (i informacji o nich nie udziela podatnikowi!) .. Dla uwidocznienia niczym nieuzasadnionego traktowania niektórych obywateli niczym ‘swiętych krów’ (tak mnie określił jeden z byłych kolegów na międzynarodowym sympozjum, na którym ja, wyróżniany, byłem na koszt własny i organizatorów, a on w dramatycznej sytuacji na koszt podatnika) domagam się po raz n-ty opublikowania wykazu publikacji finansowanych przez KBN. Zaproponowany przeze mnie schemat (tabele 1-5 obrazujące wykonywane w ostatnich latach tematy i ich rezultaty – http://www.geo-jwieczorek.ans.pl/ wraz z nakładem na ich realizację środków podatnika) uwidoczniłby zapewne bezzasadność preferowania niektórych obywateli przez przyznawanie na ich badania aż 0 zł polskich, przy jednoczesnym dyskryminowaniu innych otrzymujacych jedynie 45 667 USD rocznie.

Obecny stan rzeczy sugeruje, że ‘najlepsi z najlepszych’, dyskryminowani przyznawaniem jedynie średnio 45 667 USD nie mają nic do zaprezentowania, że ich osiagnięcia nijak się mają do wyróżnianych nakładami 0 zł, i w gruncie rzeczy istnieje uzasadnione podejrzenie, że nakłady księgowane po stronie wydatków na naukę (jedynie 45 667 USD na badacza) w niemałym stopniu mogą być defraudowane.

(Publikacje na stronie www.geo-jwieczorek.ans.pl)

UWAGA. W mojej ocenie jest to najwyżej 10- 20% prac, które mógłbym opublikować gdybym był finansowany w wymiarze 45 667 USD ( średnia roczna dla badacza znajdującego się dramatycznej sytuacji). Byłoby ich wielokrotnie więcej (i znacznie lepszych) gdybym się przez cały czas znajdował poza zasięgiem ‘maczug profesorskich’ finansowanych z kieszeni podatnika.

Prace ostatnio publikowane są głównie poza granicami kraju, jako że nie nadaja się do publikacji w periodykach polskich -finansowanych z kieszeni podatnika poprzez KBN- w których prace naukowe czy raczej makulatura produkowane są głównie po to aby mieć podkładkę pod wydatki księgowane po stronie wydatków na naukę polską.

Zwiększenie ilości publikacji w ostatnich latach jest ściśle skorelowane w czasie z wydostaniem się poza zasięg ‘maczug’ profesorskich finansowanych z kieszeni podatnika poprzez KBN. Stanowi to dowód, że efektywność prac naukowych można by znacznie zwiększyć poprzez wprowadzenie zakazu finansowania z kieszeni podatnika ‘maczug’ profesorskich. Domaganie się przy obecnej strukturze nauki i szkolnictwa wyższego zwiększenia nakładów na tzw. naukę polską –wierną córę nauki radzieckiej, i to z okresu Największego Językoznawcy- może być jedynie rozumiane jako domaganie się sfinansowania ‘maczug dalekiego zasięgu’, tak aby nieprawomyślni badacze, po skazaniu ich na śmierć naukową, więcej działalności naukowej nie mogli prowadzić. Dotychczasowy zasięg ‘maczug’ jest dla realizacji tego szczytnego celu ‘nauki polskiej’ niewystarczający (…)

Józef Wieczorek, Kraków,19 września 2000

————-

por. także teksty na www.nfa.pl

Mobbing w środowisku akademickim

http://www.nfa.pl/articles.php?topic=25

MOBBING A A K A D E M I C K I K O D E K S W A R T O Ś C I

MOBBING AKADEMICKI
na uczelniach i w instytucjach naukowych

MOBBING   A    A K A D E M I C K I    K O D E K S    W A R T O Ś C I

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego na posiedzeniu 25 czerwca przyjął AKADEMICKI KODEKS WARTOŚCI. Jest to dokument godny uwagi i winien być przedmiotem dyskusji w środowisku akademickim. Bez otwartej dyskusji na tematy etyczne nie może być uniwersytetu rozumianego jako korporacja nauczanych i nauczających poszukujących razem prawdy, lecz zostanie co najwyżej quasi-uczelnia – korporacja kasujących kasę (nierzadko za bubel edukacyjny) i kasujących dyplomy (nierzadko bez wartości). Poniższy tekst stanowi próbę dialogu z twórcami Akademickiego Kodeksu Wartości, którzy niestety do głoszonych w nim zasad nie mają najmniejszej ochoty się dostosować. (Tekst nie został przyjęty, bez uzasadnienia, do miesięcznika UJ – Alma Mater). Moje wypowiedzi oparte na znanych mi faktach zaznaczyłem jako –JW, kursywa, kolor niebieski.Najistotniejsze, moim zdaniem, stwierdzenia w AKW zostały podkreślone. Opuszczone fragmenty AKW zaznaczyłem kropkami…

1. PRAWDA

Służba prawdzie jest podstawowym obowiązkiem uczonego. Chodzi zarówno o odkrywanie prawdy oraz formułowanie prawdziwych sądów i teorii, jak o głoszenie i wychowywanie w jej duchu młodzieży akademickiej.

JW.-Ale kto odkrywa prawdę niewygodną dla trzymających władzę w nauce musi się liczyć z tym, że zniknie, tak jak znikną niewygodne dla władzy dokumenty. Jeśli głosi prawdę i w jej duchu wychowuje młodzież akademicką musi się liczyć z tym , że zostanie podany mobbingowi i oskarżony o negatywne oddziaływanie na młodzież. Ta tendencja utrzymuje się od czasów starożytnych. W ‚Żywotach i poglądach słynnych filozofów‚ Diogenesa Laertiosa czytamy:Sokrates z właściwą sobie pasją rozprawiał o filozofii, wywoływał nieraz wściekłość audytorium; rzucano się nań, bito go po twarzy, szarpano za włosy. Najczęściej jednak był przedmiotem drwin i pogardy. Wszystko to znosił cierpliwie. Nie zareagował nawet na kopniaka, którym go raz uraczono. A kiedy jeden ze świadków sceny dziwił się jego spokojowi, miał odpowiedzieć: „A gdyby kopnął mnie osioł, czy pozwałbym go przed sąd?”   Jakkolwiek postawa sokratejska jest zalecana i we współczesnym środowisku akademickim to jednak ze względu na nasilenie zjawisk mobbingowych i to skierowanych na ogół w innym kierunku -od gory w dół (kierownik mobberem), czasem poziomo (mobberami koledzy) dobrze by było nie chować głowy w piasek i dać szanse obrony osobom mobbingowanym.

Obowiązek wobec prawdy to zarazem poszukiwanie nowych, oryginalnych, wciąż lepszych rozwiązań, to promocja inwencji i autentycznej twórczości. Przeciwieństwem prawdy jest nie tylko jawny fałsz, ale wszelkie półprawdy,

mniemania i zwykłe przesądy, drapujące się w szaty rzekomej pewności, a wyrażające ideologiczne założenia oraz koniunkturalne oczekiwania, zgodne ze złożonym zamówieniem spoza nauki. Służebność prawdzie winna też kierować sumieniem naukowym w ocenie wszystkich prac i przedsięwzięć badawczych -ponad podziałami środowiskowymi, układami koleżeńskimi oraz wszelkimi pozanaukowymi uczuciami i sympatiami osobistymi, narodowymi i światopoglądowymi.

JW.-Święte słowa, ale Senat UJ niestety do tego się nie stosuje. Prawda w UJ jest niszczona lub aresztowana za wiedzą i przyzwoleniem Senatu. Jawny fałsz przedstawiany jest jako ważny dokument uczelni a następnie niszczony lub ukrywany. Fałszywie oskarżeni skazywani są na śmierć naukową a przedstawiający fałsz reprezentują uczelnię na zewnątrz. Za mataczenie w sprawie – nagroda.

Stosunek do prawdy winien też stać się kryterium osobistej postawy wobec własnych dokonań. Stała, odważna i uczciwa weryfikacja musi stać powyżej ambicji, mód i rangi przeszłych sukcesów. Prawda jest wartością

autoteliczną – sama, będąc celem nauki, nie może być wykorzystywana jako środek do innych celów, zwłaszcza z odrzuceniem etycznej zasady bezinteresowności jej zdobywania.

JW.-Stosunek do prawdy winien być podstawowym kryterium oceny nauczycieli akademickich . Niszczący prawdę i promujący fałsz winni z uczelni odejść. W pierwszej kolejności ci, którzy zajmują w niej najwyższe, decydenckie stanowiska. Ci nie mogą się tłumaczyć tym, że ktoś im kazał prawdę niszczyć, kazał promować fałsz, że nie wiedzieli, że zastosowali błędną metodę poszukiwania prawdy. Ci nie mają wytłumaczenia.

2. ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Odpowiedzialność dotyczy własnego warsztatu naukowego, całej dyscypliny oraz instytucji i środowiska, które się współtworzy. Jest też odpowiedzialnością za wychowanie kolejnych generacji oraz za wykorzystanie autorytetu uczonego poza uczelnią i strukturą nauki, w tym również w zakresie aplikacji wyników nauki w praktyce.

JW.-Odpowiedzialność za wychowanie kolejnych generacji to podstawowa odpowiedzialność nauczyciela akademickiego. Bez kolejnych generacji uczelnia nie może istnieć, mogą istnieć mury uczelni, ale nie uniwersytet. Ci, którzy nie wychowują kolejnych generacji, czy źle wychowują, nie są w istocie rzeczy nauczycielami akademickimi. Ci, którzy niszczą nauczycieli wychowujących kolejne generacje są anty-nauczycielami. Ich skrajna nieodpowiedzialność nie może być nagradzana. Nie można o nich mówić głośno i z uznaniem. Nie można apelować o to aby tak o nich mówić. To jest działanie na szkodę uniwersytetu.

……. Odpowiedzialność oznacza również pełne i aktywne uczestnictwo we wszystkich formach życia akademickiego, tak w zakresie podejmowanych funkcji, pracy dydaktycznej, jak i obrony dobrze pojętych interesów własnej placówki w ramach konkurencji z innymi. Niechęć do współodpowiedzialnej, solidnej pracy na rzecz macierzystej uczelni, lekceważenie podjętych obowiązków, a w szczególności bezpośrednie lub pośrednie działanie na jej szkodę – stanowi wykroczenie nie tylko w rozumieniu prawnym, ale podważenie uświęconych tradycją zasad formujących wspólnotę uczonych oraz naruszenie dobrych obyczajów akademickich.

JW.-Takie wykroczenia winny skutkować odchodzeniem z uczelni tych, którzy je popełnili a nie tych, którzy mieli cywilną odwagę przeciwko takim wykroczeniom protestować. Polityka uczelni winna w tym zakresie ulec gruntownej zmianie a stosujący w polityce uczelni wartości o odmiennym znaku winni być przeniesieni w stan nieszkodliwości.

Stosowanie w praktyce zasady podstawowej sformułowanej przez Ryszarda Kapuścińskiego (Lapidaria) : „nic nie może być dobre, w każdym razie – nic nie może być dobre przez dłuższy czas. Dobre musi być zniszczone. Robić dobrze to ściągać na siebie podejrzenie, prowokować wyrok skazujący. Zniszczenie tego, co dobre, efektywne, twórcze, jest odruchem samoobronnym systemu źle funkcjonującego i mało wydajnego” tak dobrze znane z niepisanej historii UJ (i nie tylko UJ) nie powinno mieć dłużej miejsca w polityce władz uczelni.


3. ŻYCZLIWOŚĆ

Nauka i życie akademickie to długi łańcuch dziejowy przejmowania efektów pracy naszych poprzedników, tworzenia wiedzy oraz przekazywania jej kolejnym generacjom w duchu solenności poznawczej i edukacyjnej,nade wszystko jednak w atmosferze najwyższej życzliwości wobec następców, zwłaszcza najmłodszych – studentów i adeptów nauki. Powinnością każdego mistrza jest wychowanie innych mistrzów oraz poświęcenie się jak najszerszemu, solidnemu i jasnemu przekazowi całej posiadanej wiedzy słuchaczom wykładów i czytelnikom publikacji.

JW.-Przejmowanie efektów pracy poprzedników, których się usunęło z uczelni i z jej historii to jednak hańba dla uczelni. Usuwanie tych, którzy wychowali innych mistrzów i poświęcali się jak najszerszemu, solidnemu i jasnemu przekazowi całej posiadanej wiedzy słuchaczom wykładów i czytelnikom publikacji jest hańbą sprawujących władzę i nie może to być pomijane milczeniem. Niszczenie czy też kształtowanie akt uczelnianych dla zatarcia takiej hańby jest wykroczeniem. Nie można nad tym przechodzić do porządku dziennego. Powinnością każdego uczciwego obywatela jest w sposób jasny przekazać negatywną ocenę takich poczynań całej społeczności akademickiej i nie tylko akademickiej, ku przestrodze kolejnych generacji.

Życzliwość to także bezpośrednia opieka nad rozwijającymi się umysłami, pomoc w budzeniu zainteresowań, dyskretne, ale owocne, kierowanie pierwszymi, samodzielnymi krokami seminarzystów, magistrantów i doktorantów.

JW.-Usuwanie zatem takich opiekunów z uczelni to działalność przestępcza dla nauki i edukacji. Tego nie da się zatuszować, nie da się ukryć nawet pod najgrubszym dywanem.

To również tworzenie atmosfery dobrej roboty, wyzwalającej energię i entuzjazm wszystkich uczestników życia akademickiego, wolnej natomiast od małostkowości, zniechęcającego krytykanctwa, rywalizacyjnego pośpiechu i pozoracji merytorycznej działalności.

JW.-Tworzenie atmosfery złej roboty, niszczącej energię i entuzjazm wielu uczestników życia akademickiego winno się spotkać z potępieniem a nie z pochwałami władz uczelni. Mobbing to przestępstwo w cywilizowanych państwa prawa. Dla mobberów nie powinno być miejsca na uczelni. Za ich obecność i wyróżnianie odpowiadają rektorzy uczelni!

Szczególnie ważne przejawy zasady życzliwości dotyczą sfery egzaminów i zaliczeń, niestety, nie zawsze wolnej od przypadków bezduszności, złośliwości, a nawet szykan. Są i muszą być one obecne również w dziedzinie awansów naukowych i innych formach środowiskowej aprobaty. Życzliwa, konstruktywna, pełna wzajemnego zaufania atmosfera twórczej synergii wyzwala wielkie moce ludzkiej aktywności, nie tylko dopingując do zwielokrotnionych wysiłków, lecz i wyzwalając pełną radość z sukcesów badawczych i dydaktycznych – własnych i cudzych.

JW.-Właśnie. Niestety na UJ ( i nie tylko na UJ) jest inaczej. Mobberzy są wyróżniani, mobbingowani usuwani. To skutkuje obniżeniem poziomu nauki i poziomu nauczania. Sukcesy badawcze są przedmiotem zazdrości, sukcesy dydaktyczne zapisywane na konto tych, którzy są przy władzy. Wartości mają odwrócony znak, jak w orwellowskim Ministerstwie Prawdy.

4. SPRAWIEDLIWOŚĆ

Szkoła wyższa to zarazem wyższa szkoła sprawiedliwości, praktycznej nauki jej rozpoznawania, definiowania, stosowania oraz respektu wobec jej zasad.

JW.-Jasne jest, że szkoła która autonomicznie nie jest sprawiedliwa nie powinna mieć statusu szkoły wyższej. Nazywanie uniwersytetem uczelni w której siła jest ważniejsza niż rozum a niesprawiedliwość jest na porządku dziennym i dominuje nad sprawiedliwością jest nadużyciem.

Sprawiedliwe powinny być, oczywiście, oceny w indeksach i na dyplomach, odzwierciedlające obiektywny stan wiedzy studentów, a nie tylko wyroki łaskawego losu lub subiektywną przychylność egzaminatora (co gorsza, czasem wywoływaną czynnikami ubocznymi, w tym wysoce nagannymi moralnie, jak korupcja, nepotyzm, molestowanie seksualne, płatne korepetycje u wykładowców itp.). Sprawiedliwa winna być ocena przyznająca wybranym szansę dalszego rozwoju naukowego lub otwierająca wrota do szybkiej, pozaakademickiej kariery.

Sprawiedliwego stosunku wymaga merytoryczna i etyczna wycena pracy innych, zwłaszcza w odniesieniu do konkursów, awansów, dotacji i nagród oraz w tworzeniu formalnych hierarchii w strukturze instytucji naukowych.

JW.-Jasne jest, że w takiej szkole wyższej decyzje anonimowych komisji i oceny niezależne od faktów, a często całkowicie sprzeczne z faktami nie mogą mieć miejsca. Na uczelni nie powinno być miejsca dla stosujących takie metody ocen i dla tych, którzy ich ukrywają.

Regułom sprawiedliwości trzeba też podporządkować obszar podejmowanych – oby równomiernie- obowiązków, tak, by nie stawały się nadmiernym ciężarem dla jednych, nieuzasadnionych zaś przywilejów dla innych – zazwyczaj korzystających z tych nierówności……..

JW.-Nic dodać, nic ująć. Najwyższy czas dostosować do tej zasady uczelnię, na której ten kodeks powstał. Trzeba dać przykład innym.

Sprawiedliwości również żąda nauka i edukacja jako cała, zorganizowana instytucja służby publicznej, zwłaszcza w aspekcie jej uwarunkowań ekonomicznych, gdzie na czoło wysuwa się przede wszystkim słuszne żądanie sprawiedliwej, godziwej w skali kraju i adekwatnej do zasług w skali uczelni, płacy za pracę.

JW.-Szkoły, które usuwają pracowników za najwyżej cenioną przez odbiorców (studentów, młodych pracowników) pracę, zagarniają ich dorobek a tumiwisistów wyróżniają nie powinny otrzymywać akredytacji.

5. RZETELNOŚĆ

Nauka to domena nadzwyczajnej solidności, precyzji, rzetelnego stosunku do faktów, do osiągnięć poprzedników…………

JW.-Najwyższy czas się do tego dostosować.

……Rzetelność wymaga zawsze nadzwyczajnej, najbardziej drobiazgowej skrupulatności faktograficznej i bezwzględnej ścisłości logicznej. Wymaga też zdolności do krytycyzmu i autokrytycyzmu, aż do trudno osiągalnych granic osobowościowego ideału moralnego, obejmującego umiejętność przyznania się do błędu,wielkoduszność wobec oponentów, jak również – gdy trzeba – odwagę odstąpienia od niesłusznych, nieuzasadnionych poglądów.

JW.-Oczekuję na taki odważny akt ze strony najwyższych władz uczelni. Nie powinno się czekać do czasu Sądu Ostatecznego na odstąpienie władz od niesłusznych, nieuzasadnionych poglądów.

6. TOLERANCJA

……….Tolerancja – to uważne wsłuchiwanie się w opinie innych, nawet w te przeciwstawne ogólnie obowiązującym, zwłaszcza naszym, osobistym. To

otwieranie się na inne kultury i odmienne koncepcje, nawet te jawnie niezgodne z naszymi naukowymi i potocznymi ujęciami. To odrzucenie reguł dyskryminacyjnego podziału ludzi – studentów i młodzieży naukowej – wedle ich cech narodowych, rasowych, politycznych czy światopoglądowych. To także uznanie prymatu chłodnego rozumu nad emocjami i żądanie od całej wspólnoty akademickiej respektowania wymogu postawy racjonalnej i tolerancyjnej jako etycznie aprobowanej w nowoczesnym społeczeństwie, zwłaszcza w intelektualnych elitach.

JW.-Dalsze dyskryminowanie inaczej myślących, i niewygodnych z tego powodu dla władz, nie powinno mieć miejsca. Jest to etycznie nie do zaaprobowania.

7. LOJALNOŚĆ

Każda oparta na zdrowych zasadach zbiorowość, wymaga od swych członków wzajemnego poszanowania, współdziałania i solidarności, a od poszczególnych jednostek i grup respektowania zasad lojalności wobec

całej struktury. Wspólnota akademicka stwarza warunki do rozwijania własnych, niepowtarzalnych talentów jednostkowych i doskonalenia cnót osobistych.

JW.-Wspólnota akademicka winna stwarzać takie warunki. Rzecz w tym, że nie tylko nie stwarza, ale niepowtarzalne talenty niszczy a cnoty osobiste zabija. Ta wspólnota jest chora. Jest wspólnotą niecnot i nie ma to nic wspólnego ze słabym finansowaniem uczelni. Trzeba oprzeć się na rzeczywistych a nie na deklaratywnych wartościach. Kodeks wartości może stanowić taką podstawę. Rzecz w tym aby to nie była tylko deklaracja, do której nawet jego twórcy i strażnicy nie mają zamiaru się dostosować.

……….Wykroczeniem przeciwko zasadzie lojalności są działania wymierzone bezpośrednio i pośrednio w powagę i autorytet uczelni, szkodzenie

jej interesom, w szczególności zaś angażowanie się w takie przedsięwzięcia, których intencją bądź obiektywnym skutkiem jest osłabianie pozycji i pomyślności uczelni jako całości i jej struktur oraz szkodzenie kolegom i ich dobremu imieniu.

JW.-W pierwszej kolejności władze winny zaprzestać szkodzić interesom uczelni i obniżać autorytet uczelni poprzez przedkładanie ‚prawa’ stanu wojennego nad obecną konstytucję III RP, poprzez autonomiczne łamanie prawa, poprzez preferowanie kłamców reprezentujących uczelnie na zewnątrz……

Zasada lojalności nie może tłumaczyć także milczenia wobec nieuczciwości, niegodnych poczynań władz uczelni. Kodeks nie może być traktowany instrumentalnie jako narzędzie do utrwalania władzy czy pozbywania się niewygodnych nauczycieli ujawniających niegodne czyny władz.

Współautorstwo AKW nie zwalnia z przestrzegania zasad AKW, wręcz przeciwnie nakazuje szczególną lojalność do tych zasad.

8. SAMODZIELNOŚĆ

Twórczość naukowa to proces dwóch równoległych, przeplatających się ciągów działań: z jednej strony, wykorzystywania i przetwarzania dorobku poprzedników i współczesnych, z drugiej zaś, samodzielnego dodawania efektów własnych badań, samodzielnie przygotowanych, przeprowadzonych i opracowanych. Wyraża się ona przede wszystkim w publikacjach, które nadają ostateczną formę dokonanym odkryciom, ujawniając oryginalny charakter indywidualności danego uczonego, specyfikę jego warsztatu i języka lub też prezentując specjalny styl działalności autentycznych kolektywów badawczych.

Jakiekolwiek uchybienie zasadzie samodzielności stanowi pogwałcenie fundamentalnych reguł i idei posłannictwa nauki, musi tedy być uznane za szczególnie godną potępienia postawę etyczną członka społeczności akademickiej, zarazem też stanowiąc ciężkie naruszenie prawa. Dotyczy to przede wszystkim jawnych plagiatów, czyli kradzieży cudzych owoców pracy, ale także innych, bardziej wyrafinowanych form żerowania na dorobku innych, w postaci kryptoplagiatów (posługiwania się cudzymi myślami, pomysłami i kategoriami bez podania źródeł) oraz bezceremonialnego dopisywania się do rezultatów cudzej pracy lubsugerowania wyższego od faktycznego stopnia udziału współautorskiego, a także autoplagiatów (wielokrotnego sprzedawania tych samych produktów).

JW.-Należy zatem oczekiwać, że zgodnie z ta deklaracja władze uczelni zweryfikują dotychczasową politykę kadrową. Kradzież cudzych owoców pracy winna skutkować wydalaniem tych, którzy kradną a nie tych, którzy ujawniają kradzież. Uczelnia nie może być przyjaznym podłożem dla pasożytów.

Jednoznacznej dezaprobaty moralnej wymaga także proceder handlowania pracami naukowymi i innymi opracowaniami, występowanie zarówno w charakterze faktycznych ich wykonawców i sprzedawców, jak i nabywców czyli rzekomych autorów. Konsekwencją takich oszukańczych praktyk jest zdobywanie niezasłużonych awansów na studiach, dyplomów, tytułów, cenzusów zawodowych, licencji i innych wyłudzanych dóbr bez samodzielnych zasług beneficjentów, a także – w szerszym wymiarze społecznym – tworzenie chaosu edukacyjnego, dewaluacja ogółu dyplomów i publikacji oraz ogólny, skrajnie relatywistyczny permisywizm moralny. Podkreślić trzeba z naciskiem, iż te same normy winny obowiązywać profesorów, co i oszukujących studentów, z tym, że ci pierwsi muszą bezdyskusyjnie i niezmiennie w ciągu całej kariery nauczyciela akademickiego świecić osobistym przykładem młodszym kolegom oraz całej studiującej młodzieży.

JW.-Najświętsza to prawda. Oczyszczenie uczelni z takich ‚profesorów’ winno być pierwszym aktem wprowadzania Akademickiego Kodeksu Wartości w życie, a twórcy AKW winni oświecać pozytywnym przykładem drogę dla całej społeczności akademickiej lub odejść w pierwszej kolejności.

9. UCZCIWOŚĆ

Zasada uczciwości jest jedną z najbardziej podstawowych i powszechnych reguł etycznych, obowiązujących wszystkich ludzi bez wyjątku, w rozmaitych sytuacjach, na różnych stanowiskach i w obliczu różnorodnych przeciwnościUczciwość dotyczy stosunku do innych ludzi, do spraw publicznych każdego możliwego zasięgu i poziomu osobistej odpowiedzialności, a w obrębie samej działalności naukowej i dydaktycznej – przede wszystkim stosowania jasnych i jednoznacznych kryteriów warsztatowych i wartościujących.

JW.-Oczekiwać zatem należy weryfikacji dotychczasowych kryteriów wartościujących, które chociaż jasne i jednoznaczne (w swej nieuczciwości) nie mogą być akceptowane. Nieuczciwość w stosunku do innych ludzi, ocenianie ich działalności bez podania podstaw, w sposób niezależny od faktów, fałszowanie i niszczenie ich akt dla osiągnięcia pożądanego kształtu, pisanie fałszywych historii stanowi jednoznaczne wykroczenie przeciwko zasadzie uczciwości.

Uczciwy naukowiec jest solidny w swojej pracy, gdy nie poddaje się presji szybkiej i głośnej, acz wątpliwej sławy, ale zawsze wspiera moc wniosków ze swych badań odpowiednimi, nieraz długo i żmudnie zdobywanymi, argumentami.

JW.-Pełna zgoda. Zatem wnioski władz UJ o skazywanie na śmierć naukową i edukacyjną niewygodnych nauczycieli winny być wsparte uzasadnionymi argumentami albo nieuczciwe poczynania władz winny się spotkać z potępieniem moralnym i z odejściem z uczelni nieuczciwych ‘naukowców’ nadal pozostających u władzy.

Uczciwy naukowiec odkrywa w pełni tajniki swego warsztatu, nie pozwalając sobie na żaden kamuflaż, sekretne założenia i ezoteryczny język przekazu, wzmacniający pozór pewności dla głoszonych tez.

JW.-Tajniki warsztatu tych ‘naukowców’, którzy doprowadzili do usuwania z uczelni najwydajniejszych kolegów, tych którzy oskarżali innych o podszywanie się pod działalność np. w Solidarności winny być ujawnione. Władze UJ nie mogą się zasłaniać brakiem takich dokumentów, nie mogą ich utajniać, szczególnie wtedy gdy z nich korzystały dla skazywania na śmierć metodami, których SB nie musiałaby się wstydzić. Mataczenie winno być ujawnione publicznie.

Uczciwy uczony, nawet najwyższej rangi, umie określić – po sokratejsku – granice swej wiedzy i niewiedzy, nie udając przed nikim, także przed sobą, iż posiadł więcej mądrości, niż było to naprawdę możliwe, nadto chroniąc się przed pokusą formułowania sądów, opinii, a nawet pseudoteorii na terenie problematyki, w której w ogóle nie jest specjalistą.

JW.-W pierwszej kolejności dotyczy to uczonych pełniących władzę w uczelni.

Uczciwy wykładowca akademicki winien przekazywać studentom wiedzę opartą o najnowsze dokonania światowej nauki,

JW.-Oskarżanie takich wykładowców o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką winno być potępione na wieki bez czekania na rezultaty Sądu Ostatecznego.

10. GODNOŚĆ

W zasadzie godności skupiają się niemal wszystkie inne wartości, przekształcone jednak w podmiotowe ich odniesienie do samego siebie, żądające zarazem respektowania danej, mojej, podmiotowości przez innych.

Godność uruchamia wewnętrzną siłę, która nie pozwala człowiekowi odstąpić od własnych przekonań, ideałów etycznych i zaufania do rozumu ani poddać się łatwo naciskom, pokusie wygody, żądzy zaszczytów i nagród.

JW.-Usuwanie takich nauczycieli z uczelni jest działaniem nie tylko na jej szkodę, ale na szkodę całej ludzkości. Takie niegodne poczynania winny być potępiane przez społeczeństwo nauki, szczególnie wtedy jeśli dotyczą one władz uczelni czy też strażników AKW.

Każdy człowiek ma prawo do ochrony i szacunku dla swej godności, niezależnie od wszelkich zróżnicowań, sprzyjających sztucznym, konwencjonalnym podziałom wedle rozmaitego szczebla dostępu do czci i honoru swej osoby. Dotyczy to także świata uczonych, których specyficzne usytuowanie społeczne polega jednak na tym, iż muszą sami dbać o swą godność, zwłaszcza w sytuacjach, które wymagają cywilnej odwagi, niezależności sądu i mocnego charakteru.

JW.-Zatem uznawanie posiadania poczucia własnej wartości, własnej godności za niepożądane na uczelni kompromituje nie tylko uczelnię, ale sam AKW. Nie można w sposób zasadny i godny nauczyciela akademickiego deklarować, że każdy ma prawo do ochrony i szacunku dla swej godności a jednocześnie tą godność poniżać, posiadanie tej godności deprecjonować.

Godność nauki zależna jest bowiem nie tylko od obiektywnej wartości poznawczej teorii, ale od twardej, bezkompromisowej postawy godnościowej samych naukowców, wobec polityki lub zniewalającej siły pieniądza, choć również wobec samych siebie – kolegów i rywali zarazem.

JW.-Ci, którzy mają cywilną odwagę przeciwstawiać się niegodnym poczynaniom innych nauczycieli, w tym władz uczelni, bezkompromisowo walczą o prawdę zasługują na najwyższe uznanie, a władze stawiające ich poza formalnymi strukturami uczelni zasługują na szczególną dezaprobatę.

Równocześnie, zarówno cała, zhierarchizowana nauka, jak i struktury uczelni wyższych stwarzają szereg wewnętrznych niebezpieczeństw w tym zakresie, a tym samym specjalny obowiązek dbałości o równy dostęp do ochrony godności przez wszystkich członków wspólnoty. Godność nie jest przywilejem żadnej, wybranej grupy społecznej, środowiska lub pozycji. Równe do niej prawo posiada wielki i sławny profesor, ale też skromny asystent i student.

JW.-Zatem przyjęty w dotychczasowej praktyce podział na ‚profesorów’ stojących ponad prawem, posiadających dożywotni immunitet niezależnie od swego postępowania i ‚hołotę’ bez jakichkolwiek praw, winien zniknąć raz na zawsze jako niegodny społeczności akademickiej, jako sprzeczny z zasadami etyki ogólnoludzkiej.

We wspólnocie akademickiej należy dbać o godność nie tylko pracownika naukowego, ale i sekretarki, bibliotekarza, magazyniera i sprzątaczki. Naruszenie każdej i czyjejkolwiek godności jest czynem moralnie odstręczającym, staje się sygnałem głębszego schorzenia etycznego w środowisku lub niskiej moralnej klasy poszczególnych osób, nie usprawiedliwionych bynajmniej z powodu innych, akademickich walorów.

JW.-Traktowanie zatem nie-profesorów jak bydło, a nawet gorzej, nieobce w niepisanej historii najstarszej polskiej uczelni nigdy więcej nie powinno mieć miejsca w żadnym instytucie. Dla takiego postępowania nie może być usprawiedliwienia, tak jak nie może być usprawiedliwienia dla władz uczelni nie tylko tuszujących takie sprawy, ale apelujących aby o takich instytutach mówić głośno i to z uznaniem.

Obdarzanie najwyższymi laurami uczelni tych, którzy z premedytacją naruszali godność innych nauczycieli akademickich, sprzeniewierzali się uniwersalnym zasadom etycznym, łamali zasady prawdy, uczciwości, odpowiedzialności dyskredytuje uczelnię i obniża prestiż nauki.

11. WOLNOŚĆ NAUKI – WOLNOŚĆ UCZONYCH

Wartości etyczne rodzą się, obowiązują i ukazują pełnię swego bogactwa w społecznościach ludzi wolnych.

JW.-Zniewalanie zatem nauczycieli akademickich jest jasną przyczyną degradacji moralnej uczelni.

Wolność jest warunkiem wyboru wartości, ich poszukiwania i kreacji.

JW.-Nie wolno zatem narzucać wartości, szczególnie wtedy gdy realizowane wartości mają odwrócony znak.

Niezbędna jest zatem podmiotowa wolność uczonych, którzy postępując wedle swego rozumu, doświadczenia i indywidualnego sumienia, mogą w pełni rozwinąć swe talenty odkrywcze i zdolność do obrony przed presją negatywnych czynników zewnętrznych lub samoparaliżem wewnętrznego zniewolenia.

JW.-Uniwersytet taka podmiotowość winien zatem uczonym zapewnić a nie ich zniewalać i usuwać ze swoich formalnych struktur.

Wolność jest zarazem szansą i źródłem energii dla całej struktury nauki, w której tylko swoboda badań, dyskusji i głoszenia poglądów przynosi korzystne rezultaty, zaś jakiekolwiek jej ograniczanie rodzi stagnację i uwiąd twórczej myśli.

JW.-Widać to dobrze na przykładzie uczelni, w której powstał Akademicki Kodeks Wartości. To jakby kara za nieprzestrzeganie elementarnych praw człowieka. Dobrze by było aby uchwalenie AKW stanowiło punkt zwrotny w jej historii.

Potrzebna jest wreszcie wolność nauki jako całej dziedziny, zanurzonej zawsze w realny świat innych sfer życia w skali kraju i globu, zawdzięczającej wszak swą żywotność przede wszystkim udzielonemu jej zaufaniu i gwarancjom względnej samodzielności i niezależności. Powinnością całej wspólnoty naukowej musi stać się tedy pilna dbałość o urzeczywistnianie wolności w każdym wymiarze, w tym także w jej bezpośredniej afirmacji w codziennej praktyce funkcjonowania struktur akademickich oraz w wychowaniu do wolności młodych pokoleń.

JW.-Jeśli wspólnota wychowanie do wolności młodych pokoleń traktuje jako negatywne oddziaływanie na młodzież to znaczy, że ta wspólnota jest porażona trądem i ten trąd należy w pierwszej kolejności wyleczyć. Inaczej znaczenie ogłoszenia Akademickiego Kodeksu Wartości może przypominać co najwyżej znaczenie ogłoszenia Manifestu Komunistycznego.